Amber położyła się na śniegu. Azo gadała z Yudarinem, Shanona gdzieś wcięło, Inę tak samo, Hessa prawdopodobnie jest gdzieś w lesie, a Kazan pobiegł coś dopolować dla siebie bo szczeniaki zjadły prawe całą jego część z jelenia.
- No to co się stało?- zapytałam Amber, bo miała coś wypisane na twarzy tylko nie wiem co.
- Nie mam ochoty teraz o tym gadać.
- Ale coś się stało, to widać. Tylko nie wiem co. Coś ci zrobił?
- Nie. To prędzej ja jemu.
- No dobra, to opowiedz coś się dokładnie stało.- położyłam się naprzeciwko niej, a Yudarin i Azo gdzieś odlecieli.
Amber opowiedziała mi co się stało w jaskini.
- Wytłumacz mi. Dlaczego on taki jest?- zapytała po zakończonej historii.
- Taki, czyli jaki?
- Taki... wkurzający. Raz go nienawidzę, a raz go nawet lubię. Chociaż teraz bardziej czuję to pierwsze.
- Bo wilki takie są. Pojawiają się i znikają, łamią ci serce, a zaraz potem je sklejają. I tego już nie zmienisz. A jeżeli chodzi o Shanona... taki już z niego typ. Ale jedno ci powiem. Jeżeli naprawdę cię lubi... to myślę że się trochę zmieni.
- Mówisz?
- Jasne. Nigdy nie byłam zakochana, ale też coś o tym wiem. Zobaczysz. A jeśli się nie zmieni to pamiętaj że w watadze mamy jeszcze dwa wolne wilki... Chodziarz nie wiem czy za chwilkę Yudarin nie będzie zajęty.
- Myślisz o A...
- Tak. A nawet jeśli nie to oni mają do wyboru, do koloru. Ty, Ina, Hessa i Azo.
- O sobie zapomniałaś.
- Ja się nie liczę.- wumruczałam.
- Dlaczego?
- Powiedzmy, że mi dobrze jest tak jak jest. Nie szukam miłości na przymus. Hunt! Zostaw Kirian w spokoju.
- Rozumiem cię. Wiesz, trzeba by poszukać Iny, Hessy i Kazana.
- Ina, jak wyszła z jaskini, wymruczała że idzie nad strumyk, Kazan jest na polowaniu, a Hessa na pewno gdzieś się zamelinowała i słucha muzyki.
- Ok. Szczerze to nie chce mi się nigdzie ruszać. Nawet nie chce mi się nic upolować. Muszę przyznać że tym jeleniem się nie najadłam.
- To ja pójdę coś złapać, na szybko.- zaoferowałam.- Aha, i dzięki.
- Za co?
- Za to że jesteś.
Skoczyłam w krzaki. Znalazłam jakiś trop i ruszyłam w jego kierunku. Zobaczyłam jakiegoś młodego jelenia. Już skakałam, już miałam go dorwać, kiedy w locie zderzyłam się z czymś. Wylądowałam na ziemi. Głowa mnie bolała. Ciężko wstałam. Okazało się że to na co wpadłam, to Kazan.
- Sea?
- Kazan?
- Właśnie miałem ją złapać.
- Ja też. Auu! Sorki.
- Dobra, nie ma o czym mówić. Chodź. Jeszcze ją dogonimy.
- Chyba raczej dogonisz. Za mocno w ciebie przydzwoniłam. Głowa mi pęka.
- Dobra darujmy ją sobie. Chodź do jaskini.
W głowie mi się kręciło, ale jakoś zaszłam. Jak Alfa zobaczyła mnie zataczającą się to prawie padła z śmiechu.
- Bawi cię to?- zapytałam prawie wściekła.
- Nie oczywiście, że nie. Co się właściwie stało?
- Zderzyliśmy się, bo oboje chcieliśmy upolować tę samą sarnę.- wyjaśnił Kazan.- Ją chyba głowa boli trochę bardziej. Weź ją zaprowadź do jaskini, ja jeszcze coś upoluję.
I rzeczywiście pobiegł. Amber zaprowadziła mnie do jaskini i położyłam się spać.
____________________________________________________________
Sorki Kazan że znów cię okaleczyłam, ale jakoś tak miałam wenę.
Sea
- No to co się stało?- zapytałam Amber, bo miała coś wypisane na twarzy tylko nie wiem co.
- Nie mam ochoty teraz o tym gadać.
- Ale coś się stało, to widać. Tylko nie wiem co. Coś ci zrobił?
- Nie. To prędzej ja jemu.
- No dobra, to opowiedz coś się dokładnie stało.- położyłam się naprzeciwko niej, a Yudarin i Azo gdzieś odlecieli.
Amber opowiedziała mi co się stało w jaskini.
- Wytłumacz mi. Dlaczego on taki jest?- zapytała po zakończonej historii.
- Taki, czyli jaki?
- Taki... wkurzający. Raz go nienawidzę, a raz go nawet lubię. Chociaż teraz bardziej czuję to pierwsze.
- Bo wilki takie są. Pojawiają się i znikają, łamią ci serce, a zaraz potem je sklejają. I tego już nie zmienisz. A jeżeli chodzi o Shanona... taki już z niego typ. Ale jedno ci powiem. Jeżeli naprawdę cię lubi... to myślę że się trochę zmieni.
- Mówisz?
- Jasne. Nigdy nie byłam zakochana, ale też coś o tym wiem. Zobaczysz. A jeśli się nie zmieni to pamiętaj że w watadze mamy jeszcze dwa wolne wilki... Chodziarz nie wiem czy za chwilkę Yudarin nie będzie zajęty.
- Myślisz o A...
- Tak. A nawet jeśli nie to oni mają do wyboru, do koloru. Ty, Ina, Hessa i Azo.
- O sobie zapomniałaś.
- Ja się nie liczę.- wumruczałam.
- Dlaczego?
- Powiedzmy, że mi dobrze jest tak jak jest. Nie szukam miłości na przymus. Hunt! Zostaw Kirian w spokoju.
- Rozumiem cię. Wiesz, trzeba by poszukać Iny, Hessy i Kazana.
- Ina, jak wyszła z jaskini, wymruczała że idzie nad strumyk, Kazan jest na polowaniu, a Hessa na pewno gdzieś się zamelinowała i słucha muzyki.
- Ok. Szczerze to nie chce mi się nigdzie ruszać. Nawet nie chce mi się nic upolować. Muszę przyznać że tym jeleniem się nie najadłam.
- To ja pójdę coś złapać, na szybko.- zaoferowałam.- Aha, i dzięki.
- Za co?
- Za to że jesteś.
Skoczyłam w krzaki. Znalazłam jakiś trop i ruszyłam w jego kierunku. Zobaczyłam jakiegoś młodego jelenia. Już skakałam, już miałam go dorwać, kiedy w locie zderzyłam się z czymś. Wylądowałam na ziemi. Głowa mnie bolała. Ciężko wstałam. Okazało się że to na co wpadłam, to Kazan.
- Sea?
- Kazan?
- Właśnie miałem ją złapać.
- Ja też. Auu! Sorki.
- Dobra, nie ma o czym mówić. Chodź. Jeszcze ją dogonimy.
- Chyba raczej dogonisz. Za mocno w ciebie przydzwoniłam. Głowa mi pęka.
- Dobra darujmy ją sobie. Chodź do jaskini.
W głowie mi się kręciło, ale jakoś zaszłam. Jak Alfa zobaczyła mnie zataczającą się to prawie padła z śmiechu.
- Bawi cię to?- zapytałam prawie wściekła.
- Nie oczywiście, że nie. Co się właściwie stało?
- Zderzyliśmy się, bo oboje chcieliśmy upolować tę samą sarnę.- wyjaśnił Kazan.- Ją chyba głowa boli trochę bardziej. Weź ją zaprowadź do jaskini, ja jeszcze coś upoluję.
I rzeczywiście pobiegł. Amber zaprowadziła mnie do jaskini i położyłam się spać.
____________________________________________________________
Sorki Kazan że znów cię okaleczyłam, ale jakoś tak miałam wenę.
Sea
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz