- Dzisiaj nie polujęęęęę...- Powiedział Yudarin, ziewając.
- Ja też nie- dodał Kazan, siadając obok wilka.
- Niech Shanon dzisiaj poluje.- Zaproponowała Sea, wychodząc z całą gromadą szczeniąt.
- Nie jestem pewna, czy będzie chciał.- Mruknęłam niezadowolona, że o nim wspomniała.
- To idź i się spytaj- wzruszyła ramionami, rozdzielając dwójkę walczących szczeniąt. Axel podszedł do swojego opiekuna, opierając pyszczek o jego łapę.
- Głodny jestem.- Powiedział, patrząc znudzony na bawiące się rodzeństwo.
- Widzisz Amber?- wadera spojrzała na mnie wyczekująco.- Idź już.
Zaczęłam mamrotać pod nosem różne nieprzyjemne słowa pod jej adresem, ale w ostateczności moje łapy zaczęły iść w stronę groty Shanona.
Po chwili szybkiego marszu znalazłam się przed wejściem. Jakiś czas stałam w miejscu, mając ochotę po prostu stamtąd uciec. Już wolałabym sama pójść na polowanie, niż jego o to prosić. Przecież wiadomo, że jego odpowiedź brzmiałaby "nie". Westchnęłam cicho i weszłam do środka.
"Jaka mała ta grota" jęknęłam w myślach, podchodząc do wilka.
- Shanon...- szepnęłam, szturchając go delikatnie.- Halo, Shanon, wstawaj.- Zaczęłam już nieco głośniej.
- Czego?- spytał nieprzytomnym głosem, spoglądając na mnie jednym okiem.- Amber, bądź tak miła i idź stąd.- Wymamrotał, ponownie próbując zasnąć.
Obudziła się we mnie ta nieszczęsna wojowniczość.
- Wstawaj, debilu, masz obowiązki wobec Watahy.- Warknęłam, natarczywie "dźgając" go łapą w plecy.
- W tej chwili mało co mnie obchodzą owe obowiązki.- Stwierdził, kładąc łapy na pysku.
- No już, rusz swoje cztery litery!- Zdenerwowałam się, teraz już obiema łapami szturchając go w -zapewne- obolały bark.
Niespodziewanie basior przewrócił się na plecy, przez co ja straciłam równowagę. Jak można się domyślić, wylądowałam na Shanonie.
- Ałć!- Jęknęłam, próbując wstać, lecz ten na to mi nie pozwolił.
- Zostań, ciepła jesteś.- Mruknął, najwyraźniej uznając mnie za jakąś cholerną kołdrę.
- Porąbało cię.- Wyharczałam, nie mając siły na krzyk. Chociaż w środku mnie wrzało.
- Przeżyję z tą myślą.- Uznał, wykręcając łeb o 90 stopni, tak, że jego pysk był tuż naprzeciwko mojego.
- A ja nie- odparłam, próbując wyrwać się z jego łap. Po chwili bezskutecznych prób, zrezygnowana oparłam łeb o jego klatkę piersiową, wpatrując się intensywnie w ścianę.- Kiedy mnie wypuścisz?
- Jak się wyśpię.- Stwierdził, powoli zapadając w sen.
Po kilkunastu minutach ciszy postanowiłam stamtąd uciec. Powoli, tak by nie obudzić wilka, spróbowałam wyślizgnąć się z jego łap, lecz sen mu nie przeszkadzał w trzymaniu mnie. Przez kolejne trzydzieści minut musiałam leżeć w jego żelaznym uścisku. W końcu i mnie zmorzył sen.
***
- Śpiąca królewna się obudzi.- Usłyszałam dobrze znany mi głos, a po chwili poczułam coś mokrego na moim policzku.
- Nie liż mnie.- Warknęłam, otwierając oczy.
- Musiałem cię jakoś obudzić.- Wyszczerzył zęby w złośliwym uśmiechu.- Słyszałem krzyki Sei, nawołujące cię.
- O cholera!- krzyknęłam, zrywając się na równe nogi. Spróbowałam zignorować ból we wszystkich częściach ciała. Długie leżenie w jednej pozycji nie jest przyjemne.- Ty idioto!- Warknęłam, patrząc na niego wściekła.
- Idioto?- nie był poruszony tym określeniem.- Jeszcze sekundę temu spałaś na mnie, a teraz nazywasz mnie idiotą?
Prychnęłam pod nosem, wychodząc z groty. Nie czekając na niego pobiegłam w las. Poszukałam tropu jakiegoś stada, lecz nie mogłam nic wywęszyć. - W tamtą stronę.- Powiedział znudzony Shanon, idąc w bok. Podskoczyłam przestraszona.
- Oh, czyżby wielki Shanon zniżył się do poziomu Alfy i poszedł na polowanie?- zapytałam z kpiną wymalowaną na twarzy.
- Uważaj na słowa.- Warknął w moją stroną, uparcie idąc tam, gdzie na pewno nie było jeleni.
- Nie rozkazuj mi.- Odpyskowałam.
- Bo co mi zrobisz?- spojrzał na mnie przelotnie, zaczynając się skradać.- Nie jesteś w stanie mnie porządnie walnąć, a co dopiero zrobić większych obrażeń.- Zaczął szeptać, najwyraźniej zauważając jakąś zdobycz w krzakach.
- Póki co nie używałam mocy.- Ostrzegłam go, siadając w miejscu.- Ale z ochotą to zrobię.
- Uuuu, ale się boję.- Prychnął.
Uśmiechnęłam się na te słowa, po czym zaszłam go od tyłu i podpaliłam mu ogon.
- Ałł!- Zawył, natychmiast zaczynając się tarzać w śniegu, wywołując u mnie salwę śmiechu. Przy okazji spłoszyłam mu zwierzynę w postaci lisa.
Nie było mi jednak dane długo się z niego naśmiewać, gdyż zaraz spotkałam się z jego czerwonymi oczami i rządzą zemsty. Wokół mnie znalazły się demony.
- Ok, Shanon, uspokój się.- Powiedziałam, zaczynając odczuwać lęk. Demonom nie byłam w stanie nic zrobić.
- Nie trzeba było mnie wkurzać.- Warknął, podchodząc do mnie, a wraz z nim jego "koledzy".
Jeden z nich rzucił się na mnie i przygwoździł do ziemi, dusząc mnie przy tym. Inny z kolei zaczął "bawić" się moim ogonem, z którego wkrótce leciała krew. Ból był okropny. Zaczęłam cicho skomleć, uraniając łzy.
- Shanon, pro-o-szę...- szepnęłam, wiedząc, że próby ucieczki na nic się zdadzą.
Dosłownie sekundę potem demony znikły, a przede mną stał tylko wilk. Podszedł do mnie i usiadł obok mnie, bacznie mi się przyglądając. Mimo iż czułam ciężar jego spojrzenia, nie odwróciłam wzroku.
- Więcej mnie nie wkurzaj.- Powiedział poważnym tonem, po czym odszedł w nieznaną mi stronę.
Zostałam na miejscu, mając mętlik w głowie. Nie miałam zamiaru dzisiaj wracać do Watahy. Nie byłam w stanie.
___________________________
Tak, wiem... Nudna notka, w której praktycznie nic się ciekawego nie dzieje, ale wena nie sługa- robi co chce. No i tym razem wymyśliła coś takiego. Ponieważ większość notki jest z Shanonem, gdyby coś mu się nie podobało, to mogę zmienić.
PS. Sorki za taki tytuł, ale nie miałam pomysłu jaki dać xD
Amber
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz