Podniosłem się ze śniegu zwalając z siebie "wygłodniałego" Axela. Szczeniak wciąż tylko marudził jaki to on nie jest głodny. Wreszcie zamilkł, bo Sea oznajmiła zaniepokojona:
- Idę poszukać Amber.
- Dlaczego? - Zapytał Kazan spoglądając na nią dziwnie.
- Bo za długo jej nie ma. - Odparła wchodząc między krzaki.
- Czekaj idę z tobą. - Zawołałem za nią i potruchtałem szybko w jej kierunku.
- Ja też! - Krzyknął Axel, który zdąrzył chwycić się mojego ogona.
- Amber! - Krzyknęła Sea. Zacząłem węszyć próbując uchwycić jej zapach, aż w końcu poczułem.
- Chodź tędy. - Powiedziałem do Sei, która zrównała się ze mną w szybkim biegu. I wtedy zachamowałem gwałtownie widząc Shanona. Spojrzał na nas ze skwaszoną miną i zapytał.
- Co tu robicie?
- Szukamy Amber wiesz może gdzie jest? - Zapytałem parząc mu w oczy.
- Nie wiem. - Odparł odchodząc.
- Ty wiesz tylko nie chcesz powiedzieć. - Zawołała za nim Sea. Zatrzymał się i spojrzał na nas.
- Może wiem, a może nie. Co cię to obchodzi? - Warknął.
- Musimy ją znaleźć. - Odparłem spokojnie jak na niego chyba za spokojnie, bo warknął po raz kolejny.
- Wiem gdzie jest, ale wam nie powiem.
- Dlaczego? - Zapytała Sea mocno poirytowana.
- Bo nie chce mi się. - Odpowiedział odchodząc. Sea najwyraźniej wściekła warknęła głośno, a ja znów zacząłem węszyć.
- Amber! - Krzyknęła jeszcze raz.
- Chodźmy po śladach Shanona to chyba jedyne rozwiązanie, bo jeśli jest nieprzytomna to raczej ci nie odpowie. - Oznajmiłem idąc po śladach Shanona tylko, że w drugą stronę. Sea ruszyła za mną zrezygnowana, a Axel dalej trzymający się moich pleców zaczął znów skamleć o tym jaki to on nie jest głodny.
- Axel uspokój się. Głowa mi pęka. - Jęknęła Sea, ale wilczek zaczął jęczeć głośniej.
- Zamknij się, bo zostawię cię na tym drzewie i nie wrócimy po ciebie. - Axel natychmiastowo zamilkł, a ja czułem na sobie jego oskarżające spojrzenie. Sea uśmiechnęła sie z ulgą, co też było widać w jej oczach.
- Czekaj czy to krew? - Zapytała Sea wskazując na czerwone odciski łap Shanona.
- Co ciekawsze to krew Amber. - Oznajmiłem wąchając ślad, który mocno jechał Shanonem i trochę Amber.
- Chodź szybciej. - Powiedziała Sea rozpoczynając szybki bieg. Axel autoamtycznie chwycił się mocniej moich pleców i ruszyłem za Seą, którą po chwili dogoniłem i wtedy oboje stanęliśmy jak wryci. Amber leżała na śniegu z zakrwawionym ogonem. Dyszała cięzko jakby była duszona. Sea natychmiastowo do niej doskoczyła i zapytała głosno.
- Amber, co się stało?! - Zero odpowiedzi, ale zatrzygła lekko uszami i podniosła głowę.
- Hę? - Zapytała nieprzytomnie.
- Na szczęście żyjesz, a teraz, co się stało? - Zapytałem spoglądając na jej pokrwawiony ogon.
- Shanon nasłał na mnie demony, ale radzę wam się nie mścić, bo was pozabija. - Odpowiedziała cicho spoglądając na Seę, która próbowała jakoś dźwignąć ją na swój grzbiet.
- Czekaj ja ją wezmę. Axel złaź. - Wilczek szybko zeskoczył z mojego grzbietu i wylądował głową w śniegu. Wreszcie udało mu się ją wyciągnąc po krótkiej interwencji Sei, która włożyła go sobie na plecy. Ja włożyłem sobie Amber na grzbiet i ruszyłem trochę wolniej niż zazwyczaj, a to z powodu niemałego obciążenia na plecach. W końcu Amber piórkiem nie była, ale też nie była gruba. Wreszcie doslziśmy do watahy, a ja położyłem Amber w jaskini. Tam natychmiast zajęła się nią Sea próbując zaleczyć krwawiący ogon. Kazan i Ina również do niej dołączyli, ale Azo podobnie jak ja nie miała zezwolenia na przebywanie w jaskini, więc zostaliśmy przed nią obserwując krótką "operację". Wreszcie Amber stanęła na własne łapy i wyszła chwiejnie z jaskini. Wciąż głośno oddychała, ale nie dyszała tak jak wtedy, kiedy ją znaleźliśmy. Axel, Hunt i bezimienny Iny nie przejęli się sytuacją w przeciwieństwie do Kirian, która zaniepokojna brykała już uśmiechnięta przy swojej opiekunce. Wtedy też Alfa zawołała mnie na słówko nakazując małej Kirian, żeby wróciła do swojego rodzeństwa.
- Co jest? - Zapytałem ciekawy o, co ci chodzi.
- Yudarin myślę, że już czas, abyś przestał być Omegą. - Spojrzałem na nią oszołomiony. - Będziesz zwiadowcą, więc do twoich obowiązków należą teraz codzienne ochody naszego terenu. Rano i wieczorem jasne?
- HURRRA!!! Jestem Wyższy rangą!!! HURRRA!!! - Zacząłem wrzeszczeć, co przysporzyło Amber o zawroty głowy.
- Nie drzyj się tak, bo własnymi łapami zatkam ci tą paszczę. - Jęknęła łapiąc się za głowę.
- O przepraszam. Hurra jestem wyższy rangą! - Zacząłem wrzeszczeć, ale szeptem. Amber uśmiechnęła się na ten "szept" i zapytała.
- Czyli rozumiesz swoje obowiązki i będziesz je wypełniał?
- Ehem. - Odparłem uśmiechając się radośnie. No nareszcie! Z wesołym uśmiechem wróciłem razem z Amber do watahy, która siedziała już przed jaskinią i obserwowała szczeniaki.
- Będę spać w jaskini! - Krzyknąłem radośnie.
- A z jakiej racji? - Zapytała Ina spoglądajac na mnie powątpiewająco.
- A z takiej, że nie jestem już Omegą! - Odparłem uśmiechając się złośliwie.
- O nie. - Wyszeptała "przerażona" Sea. - Ten wariat jest nam potrzebny w jaskini?
- Bardzo. - Odparłem uśmiechając się jeszcze szerzej.
________________________________________________________________
No to skończyłem. Wiem, że krótkie i nudne, ale wena mi kazała i częściowo też "siostrzyczka", która czytała moje wypociny.
Yudarin
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz