Wraz z nadejściem wieczoru ożywiłam się, czas napolowanie-pomyślałam i oblizałam się ze smakiem na myśl o świeżej krwi i mięsie.Panująca w ostatnich dniach śnieżyca skutecznie powstrzymywała mnie od większych polowań, przez co byłam teraz bardzo wygłodniała.
Czym prędzej stanęłam na łapy i wyszłam ze swojej bezpiecznej kryjówki na skraju lasu. Nie śpiesząc się za specjalnie aby nie przeoczyć zapachu innych stworzeń, skierowałam się do lasu. Śnieg jeszcze lekko poruszył,ale nie przeszkadzał mi. Czujna, węszyłam z nosem przy ziemi w poszukiwaniu śladów swoich przekąsek. Nie minęło wile czasu, gdy natrafiłam na pierwszą ze swoich ofiar-młodego jelenia. Nie chcąc go stracić, przyspieszyłam znacznie wjego kierunku. Zwierzę niczego się nie spodziewając spokojnie się pasło.Zakradłam się w jego pobliżu, i czekałam na chwilę w której odwróci się do mnie nieco bardziej. Gdy już to nastąpiło, skoczyłam na nie, wbijając ostro swojepazury w ciepłe ciało zwierzęcia. Spłoszone stworzenie odbiegło kawałek. Niemogło się jednak równać ze mną. Miałam skrzydła, w razie czego więc bez większego problemu mogłam do niego podlecieć.
Pognałam więc za jeleniem, mijając przeszkody z niemniejsza wprawą niż ta z którasię poruszał. W końcu skoczyłam na jego grzbiet, zaczepiając kłami o tętnicę.Na śniegu i mojej białej sierści pojawiły się szkarłatne plamy krwi. Kochałam jej zapach, który zawsze dodawał mi energii.
Nie mając najmniejszej ochoty na dzielenie się posiłkiem, ani też na żadnych nieproszonych gości ,możliwe jak najszybciej skonsumowałam swoją zdobycz i wycofałam się głębiej w las, pozostawiając padlinę za sobą. Czując że ktoś się do mnie jednak zbliża, wzbiłam się w powietrze aby dokładniej móc przyjrzeć się nieproszonemu osobnikowi. Był to młody wilk, piękny młody wilk, szarobury i skrzydlaty jak ja. Zniżyłam się, aby z nim porozmawiać.
Rzadko natrafiałam na wilki powietrza. Bardzo rzadko. Szkoda byłoby zmarnować taką okazję.
-Witam cię, kim jesteś i co tutaj robisz?-zapytał gdy tylko mnie dostrzegł. Zrobiłam powoli koło wokół niego, przyglądając mu się z każdejstrony.
-Co ty do cholery robisz?-zapytał po chwili. Nie odpowiedziałam, zamiast tego podeszłam bliżej. Coś mnie w nim intrygowało. Być może jego sierść, pełna zawijasów, i te czarne paski futra na łapach, być może ogromne skrzydła,lub zaskoczony wzrok który we mnie wbijał. W każdym bądź razie wyczuwałam coś w tym wilku i nie rozumiałam do końca co.
-Jesteś stąd?-zapytałam w końcu
-Nie powinno cię to interesować. Wolałbym żebyś sama powiedziała kim jesteś i co robisz? Czemu tak na mnie patrzysz?
- Jestem Nyx, moje miejsce jest na granicy tego lasu. A ty?Kim ty jesteś, i co tutaj robisz? Od dawna poluje na tych obszarach, ale ciebietutaj nie widziałam.
-Yudarin. Wilk powietrza jak już zapewne zauważyłaś.
-Yudarin, wobec tego bardzo miło mi cię poznać. Należysz do jakiejś watahy czy sam sobie jesteś panem?-zapytałam zaciekawiona, chciałam wiedzieć wszystko o tym wilku.
-Należę do watahy, ale nie powinno cię to tak bardzo interesować.
-Być może masz rację. Jednakże mnie to interesuje. Jak duża jest ta wataha?
-Nie będę z tobą o tym rozmawiał. Nie znam cię i nie jestem pewien czy chcę cię poznać.
-Ależ znasz.
-Nie wydaje mi się, i tak w ogóle to daj mi spokój. Nie chcę z tobą rozmawiać, nie chcę mieć z tobą nic wspólnego.-odwarknął, po czym odwrócił się do mnie tyłem, i wzbił się do góry w towarzystwie furkotu swoich pięknych skrzydeł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz