- Gdzie ty idziesz?
- Daleko stąd.
- Dlaczego?
- Jakbyś nie zauważył jestem wilczycą. - Oznajmiłam i bez zbędnych ceregieli weszłam między drzewa. Tam puściłam się biegiem. Biegłam jeszcze całą noc. Miałam wszystkiego po uszy. Biegłam i biegłam, aż w końcu wypadłam na polanę. Była na niej niewielka jaskinia, a w niej spał nikt inny jak Amber. Obok niej jakaś biała wilczyca z niebieskim znakiem. Spojrzałam na drzewa. Leżała tam również biała wilczyca z fioletową obrożą. Częściowo była niebieska. Nie zatrzymałam się jednak przy jaskini Iny. Biegłam i biegłam wiele dni. Ominęłam góry. Gnałam ile sił w łapach. Wbiegłam do Krainy Wielkich Łąk. Rzeczywiście był wielkie, ale tam też spotkałam Amber. Tym razem nie spała. Zanim wszystkie zdążyły zjeżyć futro mnie już nie było. Byłam też w Krainie Wiecznych Lasów. Ledwo uszłam tam z życiem, bo wielki jeleń zaszarżował na mnie, a ja upadłam. W końcu straciłam rachubę czasu. Biegłam wiele dni i nocy i nie ustawałam. Mrok we mnie dodawał mi siły. Nie jadłam nie piłam po prostu całe dnie i noce biegłam. Mogłabym tak biec wieczność. Znacznie schudłam. Wyglądałam jak szkielet, ale nadal biegłam. Moje futro pełne było zeschłych liści i gałązek. Przy okazji upaprane błotem. Zrobiły mi się w nim kołtuny i wyglądałam całkiem inaczej jak przed ucieczką. W końcu postanowiłam się zatrzymać. Stanęłam przy strumieniu i rozejrzałam czujnie. Byłam wtedy w Krainie Wiecznego Niebezpieczeństwa, ale byłam bardzo zmęczona. Szybko chłeptałam wodę, a potem złapałam jakiegoś grubego zająca, który ledwo się ruszał. Wyglądał złowrogo. Pobiegłam dalej, aby wybiec z tam tąd jak najszybciej. W końcu byłam nad Starym jeziorem. Stare, bo miało kilka miliardów lat. Woda była magiczna, dlatego, kiedy skoczyłam do niego wszystko ze mnie znikło. Tylko ja i moje czarne futro. Brud i wszelkie inne zanieczyszczenia znikły. Poczułam się błogo. Położyłam się na wodzie i zaczęłam dryfować dając odpoczynek wyczerpanym i poranionym łapom. Po chwili rany na nich również znikły. Zmęczenie wyparowało i poczułam się tak jakbym zjadła 3 jelenie i wypiła trzy litry najczystszej wody. Wyszłam z jeziora i otrzepałam się. Wyglądałam tak jak przed ucieczką jeśli nie lepiej. Znalazłam w pobliżu jeziora jakąś norę i usnęłam w niej. To był cudowny sen. Obudziłam się kolejnego dnia w pełni sił i gotowa do drogi, ale zamierzałam zamieszkać nad tym jeziorem. Upolowałam tłustego jelenia i zjadłam go. Napiłam się wody z jeziora i wróciłam do mojej nory. Było w niej bardzo przytulnie. Postanowiłam jednak trochę w niej pozmieniać. Stworzyłam mroczną mgiełkę, która nie ruszała się z miejsca. Mrokiem wypaliłam dziury tworząc w ten sposób sieć korytarzy i nor. We wszystkich prócz jednej unosiła się mgła. W tej jednej spałam. Stworzyłam też kilkanaście pułapek tak, że tylko jedna droga prowadziła do mojej norki. Napisałam zagadkę dla tych, którzy chcieliby przejść:
Pierwszym korytarzem dotrzesz wszędzie,
Drugi zaprowadzi cię gdzie słońce grzeje,
Trzecim dotrzesz tam gdzie woda pędzi na przedzie,
Czwartym dotrzesz tam gdzie wiatr się śmieje,
a Piątym jeżeli dobrze trafisz znajdziesz to czego szukasz czyli życie wieczne.
Trzy z lewej kryją zagadki świata,
Pierwszym dotrzesz donikąd,
Ostatnia ścieżka powiedzie cię do domu Mego... nie twojego...
Raczej nikt by nie odgadł o, co chodzi. W każdym razie ja znam sens tej zagadki. Woda z jeziora napływała do jednej z nich. Jedna kończyła się wyjściem, kolejna kończyła się ślepą uliczką, inna była zapełniona przez mroczny wiatr śmiejący się szyderczo, a ostatnia prowadziła do mojej nory. Uśmiechnęłam się sama do siebie i wyszłam z nory. Położyłam się na słońcu i zaczęłam się wygrzewać, aż do wieczora. Wtedy wśród akompaniamentu świerszczy wskoczyłam do wody. Zrobiłam wielki plusk i po chwili nurkowałam już w przejrzystej wodzie. W końcu wynurzyłam się, bo zabrakło mi już tlenu. Nagle chmury burzowe zaczęły krążyć na niebie. Szybko wyskoczyłam z wody i skryłam się w norze. Na zewnątrz słyszałam deszcz, wiatr i grzmoty. Zasnęłam i obudziłam się rano. Burza ustała, a ziemia całkowicie wyschła. Nie było nawet błota. Postanowiłam zbadać swój nowy teren. Zaczęłam iść z nosem przy ziemi, aż natrafiłam na czyjeś łapy. Uniosłam powoli głowę i spojrzałam na ogromnego wilka o szaro czarnej sierści. Spoglądał na mnie z miłym uśmiechem na twarzy. Usiadłam i zapytałam:
- Kim jesteś?
- Ja? A ty?
- Powiem ci jak ty pierwszy powiesz.
- No dobra jestem Amycus. Teraz ty.
- Jestem Lea. Twoja magia?
- Mrok, a twoja?
- Też. - Oznajmiłam uśmiechając się do niego. Ominęłam go i poszłam dalej. Wilk był nachalny, więc powlókł się za mną. Nagle nie natrafiłam łapą na ziemię i zaczęłam spadać w dół ogromnej przepaści:
- SPADAM!!! - Wrzasnęłam na całe gardło. Amycus spoglądał na mnie ze strachem. Nie potrafiłam latać. Spadłam na jakąś skałę. Jednak moje tylne łapy nadal ześlizgiwały się w dół. Wbiłam pazury przednich łap w ziemię i starałam się podnieść na tylnych łapach. Nic z tego. Zaczęłam się ześlizgiwać. W końcu trafiłam na jakiś nawis i weszłam na skałę. Dysząc ciężko spojrzałam w górę. Wyjście na górze znajdowało się jakieś 5 metrów nade mną. Zero szans. Spojrzałam w dół. Dzieliło mnie od niego jakieś 8 metrów. Powoli zaczęłam schodzić, ale skała chciała inaczej osunęła się, a ja razem z nią. Zaczęłam spadać w dół zesztywniała. Nie mogłam opanować strachu, który zarządził, że umrę. W ostatniej chwili odzyskałam rozum, ale było już za późno. Skała rozbiła się na ziemi, a ja upadłam na bok. Jakaś część tej skały wbiła mi się w łapę. Kolejna w bok. Nie mogłam się ruszyć nie powodując bólu. Zamknęłam oczy i czekałam, aż coś się stanie. Nagle tuż obok mnie pojawił się Amycus. Zerwał specjalne zioła i położył je przy mnie. Złapał kamień i zaczął delikatnie wyciągać go z mojego boku. Po chwili była na nim widoczna ogromna rana. Położył na niej zioła, a ona natychmiast zarosła. Po chwili moja łapa również była wolna od kamienia. Tam również zarosła w szybkim tempie rana. Wstałam chwiejnie. Byłam śmiertelnie przerażona, a strach malował mi się na twarzy. Powlokłam się do mojej nory. Amycus gdzieś zniknął, a ja usnęłam z cichym jękiem kładąc się na ziemi.
________________________________________________________
Już. Ledwo zipie. Wszystko mnie boli poważnie. Najchętniej padłabym teraz na łóżko i zdechła, ale to niemożliwe szkoooda. Mam nadzieję, że notka ciekawa. Komentujcie XD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz