niedziela, 5 sierpnia 2012

Przedstawienie

Znudzony podniosłem się z trawy i rozglądnąłem się po małej, leśnej polance. Otaczało mnie wiele drzew i trawa. Po chwili odbiłem się od ziemi łapami i wzbiłem się w powietrze czując jak wiatr biegnie po moich plecach. Uśmiechnąłem się błogo i rozpocząłem powolne szybowanie nad lasem. Nagle ból rozlał się w moim prawym skrzydle. Otworzyłem oczy i ze zdumieniem ujrzałem strzałę wbitą w skrzydło. Próbowałem ją wyrwać tylną łapą, ale powodowałem tylko coraz większy ból. Zacząłem spadać, lecz wciąż próbowałem i wtedy potworny ból rozlał się w mojej szczęce. Spadłem prosto na pysk w ziemię. Nie zdążyłem się nawet podnieść, kiedy grupka wilków otoczyła mnie. Zjeżyły futro na plecach i obnażyły kły. Podszedł do mnie jeden z największych i uśmiechnął się drwiąco. Na plecach miał dwa potężne, czarne skrzydła:
- Co chcesz? - jęknąłem siadając. W końców wyrwałem kłami sterczący badyl i skrzywiłem się z bólu.
- Synek, gdzie twoja siostrzyczka? - zapytał wilczur szczerząc się wesoło. Zmarszczyłem czoło i przekrzywiłem głowę wpatrując się w niego jak w wariata.
- Znamy się w ogóle? - spojrzałem na niego powątpiewająco.
- Ja jestem Petes, a ty jesteś moim synem. Nazywasz się Yudarin, a twoja siostra to Azogar - odparł wciąż się szczerząc.
- Co? - zapytałem cofając się gwałtownie i wpadłem na jakiegoś brązowego wilczura. - Co wy ode mnie chcecie?
- Musisz wrócić do watahy. Twoja siostra już niekoniecznie, ale jesteście moimi jedynymi potomkami i musisz zająć po mnie tron. Starzeję się, a ty będziesz wspaniałym Alfą - odpowiedział wciąż się uśmiechając. 
- No dobra. To był niezły kawał, ale ja nie nabieram się na takie bzdury. Mój ojciec nie żyje już przeszło dwa lata, a ja nie byłem synem Alfy. 
- Dobra koniec przedstawienia - warknął obnażając długie, białe kły i przygniótł mnie łapami do ziemi. - Wracasz do Watahy Powietrza czy tego chcesz, czy nie. 
- Nigdy - syknąłem starając się wyślizgnąć spod jego miażdżących łap. Wtem poczułem jak jego długie pazury wbijają się w moją klatkę piersiową. Traciłem oddech. Wreszcie nacisk zelżał i sapiąc głośno kiwnąłem głową. 
- I to chciałem zobaczyć - odparł wstając, ale ja wykorzystałem sytuację i już wzbijałem się  w powietrze, kiedy swymi ostrymi kłami chwycił mnie za tylną łapę. Skamląc głośno opadłem na ziemię i natychmiast zostałem związany grubymi łańcuchami i wciśnięty do ciasnej klatki. Przestraszony oczekiwałem na to, co ze mną zrobią.
_______________________________________________________________
No dobra wena mnie opuściła :( Załamie się ostatnio miałem tyle weny, ale nie chciało mi się pisać, a teraz jest na odwrót :( Wiem krótkie, nudne i do dupy, ale co mi tam  xD
Yudarin

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz