piątek, 3 sierpnia 2012

"One są głodne..."

- Amber, te bestie mnie wykańczają!- Krzyknął rozjuszony Yudarin, po raz setny odtrącając Axela, który zdążył się do niego przywiązać.
- Nie ciebie jednego- odparłam zmęczona, padając niemal na ziemię. Od samego rana musiałam się zajmować trzema szczeniakami, moją Kirian, wilczkiem Sei, no i jeszcze Axelem, gdyż tatuś (czyt. Yudarin) nie chciał ruszyć swoich szanownych czterech liter i zająć się swoim podopiecznym.
- Po jaką chorobę się w ogóle nimi zajmujemy?- Jęknął, grożąc małemu łapą.
- Bo nas prosiła jakaś wilczyca...- Mruknęłam, nie mając ochoty na jakiekolwiek rozmowy. Chciałam tylko SPAĆ! Spać, spać, spać...
- Mam dość.- Odezwał się głos Iny, a po chwili koło mnie pojawił się kolejny potworek.
- Błagam, zabierz je ode mnie- poprosiłam słabym głosem, powoli pogrążając się snem.
- HALO, ziemia do Alfy! One są głodne...- Szturchnęła mnie mocno wilczyca, dając tym samym do zrozumienia, że dzień jeszcze trwa.
- Zostało coś jeszcze z jelenia?- Spytałam, nieco nieprzytomnym głosem.
- Nie.- Pokręciła przecząco łbem, siadając z wyczekiwaniem.
- Trzeba iść na polowanie...- Szepnęłam.- Ina, Hessa i Yudarin, pójdziecie na polowanie.
- Ale ja dzisiaj już byłem!- Rozległ się jęk, wiecznie lamentującego Yudarina.
- Idź na polowanie!- Warknęłam, patrząc na niego "wilkiem".
- A gdzie jest Sea?
- Od rana jej nie ma.- Wzruszyłam ramionami, przypominając sobie jednak, że to Beta, która ma szczeniaka, i która dzisiaj nie wywiązała się ze swoich obowiązków.- Oj, dostanie opieprz.- Pokręciłam głową, czując narastający żal do niej.
- A Shanon?- Spytała szybko Ina.
- Co Shanon?
- Nie polował dzisiaj.
- Racja. Niech zastąpi Yudarina.- Kiwnęłam na znak, że wadera może już odejść, i ponownie położyłam głowę na łapach, próbując nie myśleć, całkowicie się odłączyć.
 Nie było jednak mi dane długo leżeć w takim spokoju, gdyż zaraz na mnie spoczęła cała czwórka bachorów, chcących się pobawić.
- Czy one nigdy nie tracą sił?!- Zdenerwowałam się, czując, że moja cierpliwość się powoli wyczerpuje. Strząsnęłam je lekko z siebie, i nakazałam ciszę.- Teraz pragnę odpocząć, więc bądźcie tak miłe, i przymknijcie na chwilę swoje małe jadaczki, uspokójcie się, i zdrzemnijcie!
 Jak na zawołanie, obok mnie leżała cała zgraja wilczków, starających się usnąć. To samo zrobiłam i ja, lecz niemal natychmiast, kiedy poczułam, że odchodzę w Krainę Snów, ktoś mocno zaczął mną szturchać, co było wielce irytujące.
- CZEGO?!- Wrzasnęłam w końcu, zrywając się na równe łapy.
- Nie będę polował.- Odezwał się głos Shanona, który stał w małym osłupieniu, po mojej nagłej reakcji.
- Będziesz.- Warknęłam, i gdyby wzrok mógł zabijać, basior już dawno leżałby martwy.
- Nie, nie będę.- Pokręcił głową.
- Tak, będziesz. Dzisiaj jeszcze nie polowałeś, a szczeniaki są głodne.
- Tym bardziej nie będę się wysilać dla tych potworków.- Prychnął, a ja pod wpływem chwili rzuciłam się na niego, przygniatając do ziemi.
 Zszokowany, nie próbował mnie z siebie zrzucić.
- Czy raz, chociaż raz w życiu, mógłbyś zrobić to, o co cię proszę?- Spytałam, nie licząc jednak na potwierdzającą odpowiedź.
 Rzeczywiście, nic nie odpowiedział, jedynie odpechnął mnie, i bez słowa wyszedł.
- Mam za nim iść?- Pytanie zadała Ina, nieco zmieszona tą sytuacją.
- Nie.- Odparłam z pogardą.- Przecież on nikogo nie słucha.
_____
Przepraszam, że taka dziwna notka, ale miałam taką wenę. Mam teraz ferie, więc będę częściej (może) pisała xD Nie chce mi się drugi raz czytać, więc za jakieś niedogodności i błędy przepraszam, w razie czego pisać, to poprawię.
PS. Tytuł do bani, ale nie miałam pomysłu.
Amber

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz