Stąpałem lekko po śniegu zastanawiając się, co dalej. Moja łapa już była w całości jako, że zdenerwowana Amber mi ją uleczyła. Kazała mnie pilnować Inie, która ciągle tylko maltretowała mnie tym przeklętym patykiem. Gdy wreszcie wydrłem się na nią tak, że się skuliła ze strachu przybiegła cała wataha i zobaczyła mnie wściekłego stojącego nad skuloną Iną:
- Co ty jej zrobiłeś? - Zapytał groźnie Shanon.
- Nic. Udzieliłem jej tylko małej lekcji. Temat "Nie dźgaj mnie patykiem, bo oberwiesz".
- Zaatakowałeś ją? - Zapytała zaskoczona Amber.
- Tylko jej uszy. Nie jestem pewien czy dobrze słyszy.
- Pewnie, że słyszę debilu. - Warknęła i rzuciła się na mnie. Zaczęła atakować moje dalej bolące plecy na szczęście nie piekły już tak bardzo. Mimo to potwornie bolały. Zwaliłem ją z siebie i wściekle warcząc odskoczyłem od jej kłów, które chciały wbić się w moją biedną szyję.
- Ina nie przesadzaj. Możesz się nad nim znęcać, ale nie zabijaj. - Oznajmiła Sea.
- Bo co? - Warknęła wadera i znów na mnie skoczyła.
- Bo to, że jestem Betą.
- Szczerze Sea to on nie ma żadnych praw. Ona może zrobić z nim, co chce. - Powiedziała Amber.
- Dopiero teraz mi to mówisz? - Jęknął Shanon. Wtedy też Ina wbiła swoje kły w moja szyję, ale nie trafiła zbyt głęboko, bo wyrwałem się jej szybko. Potwornie bolało, ale wytrzymałem. Stanłą na rozkraczonych łapach szykując się na kolejny atak z jej strony. Ku mojemu zdumieniu zaprzestała walki i uśmiechała się szyderczo w moją stronę zapewne twierdząc iż umieram. Wykorzystałem to i rzuciłem się na nią przygniatając całym ciałem do ziemi. Mimo iż wierciła się ile mogła nie wyszła spode mnie głównie, dlatego, że z całej siły na nią napierałem.
- Yudarin, co ty jej robisz? - Zapytał zdumiony Kazan.
- A na co to wygląda? Przygniatam ją do ziemi, żeby mnie nie atakowała.
- To wygląda jakby była twoją poduszką.
- No całkiem miękko. - Stwierdziłem uśmiechając się.
- Złaź ze mnie, bo mnie udusisz. - Wysapała spode mnie.
- Dobra Yudarin koniec spania. Wstawaj. - Rozkazała Amber, co też natychmiast uczniłem.
- Ta omega umie walczyć. Tylko, że głównie przygniata. Grubasie to jeszcze nie koniec. - Wysapała i dźwginęła się na wszystkie cztery łapy.
- Odezwał się szkielet. - Odparłem uśmiechając się złośliwie. Usłyszałem cichy chichot, któy ku mojemu zdumieniu chyba należał do Shanona. Pierwszy dobra drugi raz od kiedy wstapiłem do watahy zaśmiał się. Wszyscy spojrzeli na niego zdumieni.
- No Ina muszę przyznać. Wcale taka chuda nie jesteś.
- Co ty powiedziałeś? - Warknęła zostawiając mnie w spokoju.
- Yudarin też do najchudszych nie należy.
- Wiem, ale ty też trupem nie jesteś. - Przestał się śmiać. Spojrzał na mnie zirytowany.
- Może zakończymy ten temat.
- Zawszony dupku masz coś do mojego wyglądu? - Warknął do mnie obnażając długie kły.
- Nie jestem zawszonym dupkiem. - Odpowiedziałem spokojnie.
- Coś mi się wydaje, że jednak jesteś. Na dworze nabawić się można wszystkiego.
- HEJ! - Zawołała oburzona Hessa. Po chwili leżałem przygnieciony łapami Shanona do śniegu i przyduszany przez Inę. Widać, że to rodzina przeleciało mi przez myśl. Niedaleko stała Amber, Hessa, Sea i Kazan przyglądający się mojej beznadziejnej sytuacji. Byłem na nich wyjątkowo wściekły. Nie na tę dwójką dusząca mnie, bo oni mięli powód, ale na tę czwórkę, która stała w bezruchu i nie przejmowała się losem duszonego Yudarina. Wkrótce wyślizgnąłem się spod łap Shanona i cięzko dysząc oparłem się o drzewo.
- Co już koniec? - Zapytał Kazan.
- O-oby. - Wysapałem.
- A co zabrakło powietrza? - Zapytał złośliwie Shanon.
- M-może.
- Jeszcze raz tak zażartujesz, a skończy się to śmiercią. - Zagroziła mi Ina. Wszyscy się rozeszli, a na polanie pozostała tylko Amber.
- To było głupie Yudarinie. Naprawdę myślałam, że jesteś rozsądniejszy.
- Wymagałaś ode mnie za wiele.
- Doprawdy? Myslłam, że nie przerasta to twoich mizernych sił. Myliłam się.
- No dalej wyrzuć z siebie, co cię gnębi.
- Naprawde jestes głupi. Teraz mi chcesz się narazić.
- A CO MAM ZROBIĆ?! - Zapytałem wściekle. - Ciągle tylko zachowuj się tak, zrób to, zrób tamto. Ja nie mam nerwów ze stali. Mogę się wściec, a byłem niezwykle zdenerowany po tym jak Ina o mało, co mnie nie zabiła.
- Nie wrzeszcz. Bo naprawdę zostaniesz wydalony z watahy. - Warknęła jeżąc futro.
- Nie wyrzucisz mnie.
- A założysz się?
- Pozostawiam tą decyzję tobie. Szczerze nie obchodzi mnie to. - Odparłem i zrobiłem obrażoną minę, na którą wybuchła śmiechem.
- Nie wzbudzisz we mnie w ten sposób nic innego prócz rozbawienia.
- T-to już twoja sprawa. - Odparłem dalej ciężko dysząc. Dźwignąłem się ze śniegu i ruszyłem do swojego małego kąta.
- A ty gdzie się wybierasz?
- Spać.
- I co znowu masz zamiar zapaść w śpiączkę?
- Jeśli tego właśnie sobie życzysz.
- Wiesz dobrze, że nie chcę dla nikogo z watahy niczego złego.
- Tak, ale jakoś nikt nie przejął się tym, że oni prawie mnie zabili.
- Nie zrobiliby tego.
- A skąd wiesz? Nie mieszkasz w ich umysłach. - Spojrzała na mnie zdumiona. Brawa dla mnie. Czyli jednak potrafię jeszcze zaskoczyć.
- Nie, nie mieszkam, ale wiem, że za taką drobnostkę by cię nie zabili. Znam ich dłużej niż ty. - Odpowiedziała i zniknęła w zaroślach. Uczyniłem to samo tylko, że ruszyłem w drugą stronę. Znalazłem grób tej całej Seomy i oznajmiłem.
- Ja ci się nie dziwię, że skoczyłaś pod kopyta tych jeleni. - Wspiąłem się na tamto drzewo i pozostałem na nim rozmyślając. Chyba pierwszy raz naprawdę myślałem o tym, co się stało. I nie żałowałem. Czas, żeby poznali trochę tej mojej gorszej strony. W końcu nie jestem robotem. Też mam uczucia jak każdy, a oni to tak pięknie wystawiają na próbę. I zawsze kończyło się głupiutkim Yudarinem, ale koniec z tym. Nie zawsze jest tak wesoło w moim towarzystwie. Nie będę niczego kopiował od Shanona będę tym swoim wewnętrznym sobą. Na tym postanowieniu zakończyło się moje rozmyślanie. Głównie, dlatego, że usnąłem.
______________________________________________________
No to poznaliście tą gorszą wersję mnie. HA! Teraz nie będzie już tak różowo. Wybaczcie jeśli coś komuś nie pasuje, ale nie mam zamiaru zmieniać tej notki. Najprościej w świecie nie chce mi się. I sorry dla Amber, bo zrobiłem z niej taką inną Amber, ale to tylko na jedną notkę :)
Yudarin
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz