Kiedy Shanon i Amber nie wracali dłużej niż godzinę zaczynałam się
już porządnie niepokoić. Reszta również podzielała moje zdanie, ale nie
byli tak zdenerwowani jak ja. Nie mogłam wytrzymać w jednym miejscu,
ciągle tylko krążyłam czym porządnie wkurzałam resztę.
- Możesz w końcu przestać? - Warknęła Ina.
- Możesz się nie czepiać. - Odgryzłam się.
- Seoma, to się robi naprawdę irytujące. - Oznajmiła Sea lekko zaspana.
- Skończ. - Powiedział Kazan.
-
Wybaczcie, ale nie jestem przyzwyczajona do spania w jaskini. To są dla
mnie za małe przestrzenie. Mam coś podobnego do klaustrofobii tylko, że
się nie boję. - Odparłam i szybko wyszłam z jaskini. Na zewnątrz
powitał mnie potwornie silny wiatr i mnóstwo śniegu lecącego prosto w
moje oczy. Zmrużyłam je i zaczęłam używać całej mojej siły, aby wejść na
najbliższe drzewo. Mocno chwyciłam się kory pazurami i zaczęłam się
wspinać. Kiedy już weszłam na najniższą gałąź skryły mnie przed wiatrem
igły i choć drzewo niebezpiecznie się kołysało nie czułam już takiego
zimna. Szybko znalazłam sobie najwygodniejszą gałąź ułożyłam się na niej
wygodnie i spoglądałam w krzaki, których prawie już nie było widać
wypatrując Shanona lub Amber. Gdy wreszcie zmorzył mnie sen miałam takie
koszmary, że kiedy obudziłam się rano moje ciało okropnie się trzęsło.
Spojrzałam w niebo i ze zdumieniem ujrzałam brak jakiejkolwiek chmury.
Szybko zeskoczyłam z drzewa. Wszyscy jeszcze spali choć było już blisko
południa. Powoli ruszyłam przez zaspy do lasu. Skoro już nie padało
mogłam ich poszukać, ale nie musiałam robić tego długo, bo, kiedy tylko
weszłam trochę głębiej wpadliśmy na siebie. Ujrzałam jednak Amber
nieprzytomną zwisającą z pleców Shanona. Wilk był wyraźnie zmęczony.
- Co z nią? Wszystko w porządku? - Wypytywałam przestraszona.
- Jest przemarznięta, ale poza tym nic. - Odparł wilk.
- Pomóc ci?
-
Przydałoby się. - Wzięłam od niego Amber i stworzyłam coś na kształt
księżycowych noszy. Shanon spoglądał na mnie lekko zdumiony, ale się nie
odzywał. Gdy doszliśmy do jaskini okazało się, że nikt już nie spał.
Ogień, który rozpaliła Ina wszystkich przyjemnie ogrzewał, a po chwili
Amber się obudziła. Wzrok miała lekko zamglony, ale poza tym nic jej nie
dolegało. Spojrzała na nas zdziwiona, a po chwili zapytała.
- Gdzie ja jestem?
_______________________________________________
Sorry, że takie krótkie, ale wena mi nie dopisywała i po prostu słabo wyszło :(
SEOMA
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz