środa, 1 sierpnia 2012

Niepokój

     Kiedy Shanon i Amber nie wracali dłużej niż godzinę zaczynałam się już porządnie niepokoić. Reszta również podzielała moje zdanie, ale nie byli tak zdenerwowani jak ja. Nie mogłam wytrzymać w jednym miejscu, ciągle tylko krążyłam czym porządnie wkurzałam resztę.
- Możesz w końcu przestać? - Warknęła Ina.
- Możesz się nie czepiać. - Odgryzłam się.
- Seoma, to się robi naprawdę irytujące. - Oznajmiła Sea lekko zaspana.
- Skończ. - Powiedział Kazan.
- Wybaczcie, ale nie jestem przyzwyczajona do spania w jaskini. To są dla mnie za małe przestrzenie. Mam coś podobnego do klaustrofobii tylko, że się nie boję. - Odparłam i szybko wyszłam z jaskini. Na zewnątrz powitał mnie potwornie silny wiatr i mnóstwo śniegu lecącego prosto w moje oczy. Zmrużyłam je i zaczęłam używać całej mojej siły, aby wejść na najbliższe drzewo.  Mocno chwyciłam się kory pazurami i zaczęłam się wspinać. Kiedy już weszłam na najniższą gałąź skryły mnie przed wiatrem igły i choć drzewo niebezpiecznie się kołysało nie czułam już takiego zimna. Szybko znalazłam sobie najwygodniejszą gałąź ułożyłam się na niej wygodnie i spoglądałam w krzaki, których prawie już nie było widać wypatrując Shanona lub Amber. Gdy wreszcie zmorzył mnie sen miałam takie koszmary, że kiedy obudziłam się rano moje ciało okropnie się trzęsło. Spojrzałam w niebo i ze zdumieniem ujrzałam brak jakiejkolwiek chmury. Szybko zeskoczyłam z drzewa. Wszyscy jeszcze spali choć było już blisko południa. Powoli ruszyłam przez zaspy do lasu. Skoro już nie padało mogłam ich poszukać, ale nie musiałam robić tego długo, bo, kiedy tylko weszłam trochę głębiej wpadliśmy na siebie. Ujrzałam jednak Amber nieprzytomną zwisającą z pleców Shanona. Wilk był wyraźnie zmęczony.
- Co z nią? Wszystko w porządku? - Wypytywałam przestraszona.
- Jest przemarznięta, ale poza tym nic. - Odparł wilk.
- Pomóc ci? 
- Przydałoby się. - Wzięłam od niego Amber i stworzyłam coś na kształt księżycowych noszy. Shanon spoglądał na mnie lekko zdumiony, ale się nie odzywał. Gdy doszliśmy do jaskini okazało się, że nikt już nie spał. Ogień, który rozpaliła Ina wszystkich przyjemnie ogrzewał, a po chwili Amber się obudziła. Wzrok miała lekko zamglony, ale poza tym nic jej nie dolegało. Spojrzała na nas zdziwiona, a po chwili zapytała.
- Gdzie ja jestem?
_______________________________________________
Sorry, że takie krótkie, ale wena mi nie dopisywała i po prostu słabo wyszło :( 


SEOMA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz