-
Utopię, podpalę, posiekam na plasterki, wypatroszę w ziołach I ZJEM NA
PRZYSTAWKĘ.- mamrotałam pod nosem, a raczej wrzeszczałam po nosem.
- Sea? Co się stało?- zapytała wyraźnie rozbawiona Amber.- Kogo chcesz zjeść na przystawkę?
- INĘ!- krzyknęłam wściekła.- Ona jest totalnie nie możliwa.
- Co ci zrobiła?
-
Niby udowadniała, że Magia Ognia jest o wiele przydatniejsza od Magii
Wody w walce, a potem jak zaczęła "prezentację", to o mało mnie nie
sfajczyła!
- Ojej.
- Mówię ci. Ona nas jeszcze kiedyś pozarzyna w nocy. Ale jakby co, to nie mów że cię nie ostrzegałam.
- Ok.
- A co ty taka w nie humorze?
- A nic. Właśnie rozmawiałam z Shanonem...
- I co?
- A nic.- ale widać było, że coś ukrywa. Nie chciałam dociekać o co chodzi.
- Dobra niech ci będzie. Wiesz pójdę nad strumień, bo ten płomień, był tak blisko... Lepiej się zabezpieczyć.
Poszłam
w końcu nad ten strumień i z ogonem w wodzie zastanawiałam się o czym
mogła rozmawiać Amber z Shanonem. Nagle podszedł do mnie Kazan, jakby od
niechcenia.
- Co ty robisz?- zapytał.
- A to nic. Ina mnie troszkę przypiekła.- i uśmiechnęłam się, ale Kazan tradycyjnie nie odwzajemnił tego uśmiechu.
- Aha. Skąd ta Ina się właściwie wzięła?
Na
to pytanie, automatycznie przewinęły mi się obrazy, kiedy walczyłyśmy z
Iną, i jak kiedyś straciła pamięć, i różne inne sytuacje związane z
nią.
- Aaa, to taka... stara znajoma.- zaśmiałam się w myśli.
"Znajoma- akurat".
- Nie mówisz mi całej prawdy.
- No nie mówię.- sposępniałam.- My też czysto teoretycznie nic o tobie nie wiemy. Dlaczego ty masz coś wiedzieć o nas?
Tu chyba trafiłam w jego słaby punkt.
- Nic o mnie nie wiecie? A co chcesz wiedzieć?
- Dlaczego się jeszcze ani razu nie uśmiechnąłeś?
-
B-Bo...- odwrócił się ode mnie.- Ja miałem rodzinę... byłem szczęśliwy. A
potem mi to wszystko zostało odebrane... Brutalnie odebrane...- i w tym
momencie chyba się rozpłakał.
Zatkało mnie. Takiej odpowiedzi się nie spodziewałam. Zrobiło się niedyskretnie. Nie miałam pojęcia co zrobić.
- A-Ale wiesz, że nie uśmiechaniem się, nie wrócisz im życia. Myślę raczej, że oni chcieli by, żebyś sobie ułożył życie na nowo.
- Ty nic nie rozumiesz.- powiedział wilk i odszedł.
Tak
być może nic nie rozumiem. W końcu jestem istotą, która nigdy nie miała
rodziny, która w wieku paru miesięcy została zabrana rodzicom, która
potem została wychowana na maszynę do polowania. Nic nie rozumiałam-
rozumiałam tylko jedno. Nie wolno zatracać się w przeszłości, bo można
stracić to co dopiero będzie.
______________________________________
Ostatnie trzy zdania mi nie wyszły.
SEA
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz