- Amber, to nie ma sensu. Trzeba wracać do Shanona i Kazana.
- Wiem. Ale czy to źle że chcę znaleźć przyjaciółkę, która gdzieś zniknęła?
- Nie. Ja też chcę ją znaleźć. Ale co jeśli ona po prostu udała się do tego swojego świata? Wiesz że ona lubi znikać.- odpowiedziałam.
- Wiem, ale... A nie ważne. Choć.
Zawróciłyśmy i wolnym krokiem, poczęłyśmy wracać do watahy.
- Dziwne że Seele i Leę gdzieś wcięło.- powiedziałam.
- No. Ich wataha się rozpadła po tym jak zabiłam Inę.
- Ale to trochę dziwne, że nie szukały cię, żeby się zemścić.
- Po co miały by się mścić? Przecież one nawzajem się nie lubiły.
- No niby tak... A gdzie się podziała Elieen?
- Nie wiem.- odpowiedziała mi szczerze Amber.
Po jakimś czasie dotarłyśmy do basiorów. Oby dwoje spali, leżąc od siebie kilka metrów.
- Jak z dziećmi...- mruknęłam.
Amber się uśmiechnęła.
- Trzeba by coś upolować.
- Noo... To chodźmy.- powiedziałam z wielkim uśmiechem na twarzy.
W parę minut upolowałyśmy jelenia i dwa zające. Zatargałyśmy to wszystko do chłopaków i część zjadłyśmy. Po paru minutach obudził się Shanon i zaczął jeść. Zaraz po nim obudził się Kazan, który spojrzawszy na jedzenie, ziewnął i zaczął jeść. Znudzona gdzieś poszłam. Rozmyślałam o tym jak bardzo pokićkana jest nasza wataha. Amber niezbyt lubi Shanona i Kazana, Shanon nienawidzi mnie, średnio lubi Amber i lubi Kazana. Kazan lubi Shanona i niezbyt lubi Amber a co do mnie to nie wiem co myśli, natomiast ja bardzo nienawidzę Shanona, Kazan jest mi obojętny a Amber lubię. Na całym świecie nie ma takiej watahy, to pewne. Nagle usłyszałam że ktoś mnie woła. Obejrzałam się i zobaczyłam że to Kazan. Zdziwiłam się. Co on może chcieć ode mnie.
- Sea, opowiedz mi coś o Seomie.- wypalił z grubej rury wilk.
A ja głupia myślałam że chce porozmawiać o tym jak ratować naszą watahę przed rozpadnięciem.
- Seoma jest naszą przyjaciółką. Ma moc Nocy i lubi być tajemnicza. Więc może się polubicie.
- Jesteście najdziwniejszą watahą jaką w życiu widziałem.
- Jesteśmy! Teraz jesteś jednym z nas.- uśmiechnęłam się, ale on nie odwzajemnił tego uśmiechu.
- A Amber?
- Amber jest także moją przyjaciółką. Jest Alfą jakbyś jeszcze nie zauważył, ma moc Natury i Ognia. Jest super przyjaciółką.- te ostatnie słowa, powiedziałam bardziej do siebie niż do Kazana.
- A ty?
Teraz to już zdziw na maksa.
- Ja? A co ty właściwie ode mnie chcesz?
- Nic, chcę tylko trochę więcej wiedzieć o mojej watasze.
- Ja mam moc Wody, kiedyś wyglądałam zupełnie inaczej, i nic więcej o sobie nie mogę powiedzieć.
- Ah, tak. No to wielkie dzięki.- i poszedł sobie.
Chyba zmieniłam swoje zdanie o Kazanie. Może nie jest taki zły.
_________________________________________________________
Koniec mi totalnie nie wypalił, ale trudno. Mam nadzieję że się podoba.
- Wiem. Ale czy to źle że chcę znaleźć przyjaciółkę, która gdzieś zniknęła?
- Nie. Ja też chcę ją znaleźć. Ale co jeśli ona po prostu udała się do tego swojego świata? Wiesz że ona lubi znikać.- odpowiedziałam.
- Wiem, ale... A nie ważne. Choć.
Zawróciłyśmy i wolnym krokiem, poczęłyśmy wracać do watahy.
- Dziwne że Seele i Leę gdzieś wcięło.- powiedziałam.
- No. Ich wataha się rozpadła po tym jak zabiłam Inę.
- Ale to trochę dziwne, że nie szukały cię, żeby się zemścić.
- Po co miały by się mścić? Przecież one nawzajem się nie lubiły.
- No niby tak... A gdzie się podziała Elieen?
- Nie wiem.- odpowiedziała mi szczerze Amber.
Po jakimś czasie dotarłyśmy do basiorów. Oby dwoje spali, leżąc od siebie kilka metrów.
- Jak z dziećmi...- mruknęłam.
Amber się uśmiechnęła.
- Trzeba by coś upolować.
- Noo... To chodźmy.- powiedziałam z wielkim uśmiechem na twarzy.
W parę minut upolowałyśmy jelenia i dwa zające. Zatargałyśmy to wszystko do chłopaków i część zjadłyśmy. Po paru minutach obudził się Shanon i zaczął jeść. Zaraz po nim obudził się Kazan, który spojrzawszy na jedzenie, ziewnął i zaczął jeść. Znudzona gdzieś poszłam. Rozmyślałam o tym jak bardzo pokićkana jest nasza wataha. Amber niezbyt lubi Shanona i Kazana, Shanon nienawidzi mnie, średnio lubi Amber i lubi Kazana. Kazan lubi Shanona i niezbyt lubi Amber a co do mnie to nie wiem co myśli, natomiast ja bardzo nienawidzę Shanona, Kazan jest mi obojętny a Amber lubię. Na całym świecie nie ma takiej watahy, to pewne. Nagle usłyszałam że ktoś mnie woła. Obejrzałam się i zobaczyłam że to Kazan. Zdziwiłam się. Co on może chcieć ode mnie.
- Sea, opowiedz mi coś o Seomie.- wypalił z grubej rury wilk.
A ja głupia myślałam że chce porozmawiać o tym jak ratować naszą watahę przed rozpadnięciem.
- Seoma jest naszą przyjaciółką. Ma moc Nocy i lubi być tajemnicza. Więc może się polubicie.
- Jesteście najdziwniejszą watahą jaką w życiu widziałem.
- Jesteśmy! Teraz jesteś jednym z nas.- uśmiechnęłam się, ale on nie odwzajemnił tego uśmiechu.
- A Amber?
- Amber jest także moją przyjaciółką. Jest Alfą jakbyś jeszcze nie zauważył, ma moc Natury i Ognia. Jest super przyjaciółką.- te ostatnie słowa, powiedziałam bardziej do siebie niż do Kazana.
- A ty?
Teraz to już zdziw na maksa.
- Ja? A co ty właściwie ode mnie chcesz?
- Nic, chcę tylko trochę więcej wiedzieć o mojej watasze.
- Ja mam moc Wody, kiedyś wyglądałam zupełnie inaczej, i nic więcej o sobie nie mogę powiedzieć.
- Ah, tak. No to wielkie dzięki.- i poszedł sobie.
Chyba zmieniłam swoje zdanie o Kazanie. Może nie jest taki zły.
_________________________________________________________
Koniec mi totalnie nie wypalił, ale trudno. Mam nadzieję że się podoba.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz