sobota, 4 sierpnia 2012

Męczennica

"Biegłem przez zieloną równinę, słońce przygrzewało przyjemnie, a ja czułem niesamowite szczęście nagle to uczucie błogości zostało zburzone przez ciche pytanie "Wiesz gdzie jest Yudarin?"
-Wiesz gdzie jest Yudarin?- usłyszałem jak przez mgłę.
-Nie. Wali mnie to.-odpowiedziałem i ziewnąłem przeciągle.
-Nie wrócił na noc.
-Powiedziałem, że mnie to wali.-mruknąłem i obróciłem się na drugi bok, pragnąc ponownie zasnąć.
-Eee, Amber.-usłyszałem nagle głos Hessy.
-CO? Nie miałaś przypadkiem, polować razem z Azo?
-No ja właśnie w tej sprawie, Azo nigdzie nie ma.
-Pięknie następna zaginiona.-mruknęła już lekko poddenerwowana Amber.
-Dlaczego tak panikujesz?-wtrąciłem się do rozmowy, widząc że na sen nie mam już szans- Może poszli na miłosna schadzkę?
-Może tak, a może nie. Dlatego pójdziesz ich poszukać.
-Co?! Chyba cie pogięło! Ty jesteś Alfa, to twój problem że ktoś zaginął!
-A ty jesteś Deltą.
-No właśnie Shanon ty jesteś Deltą-zaśmiał się Hessa.
-Hessa pójdziesz z nim.-teraz to Amber się śmiała.
-Co? Dlaczego?!-zawołała wadera, a uśmiech zszedł jej z pyska.
-No właśnie dlaczego?-poparłem ją- Jeżeli nas coś zaatakuje, to jak mi pomoże taka Omega?
-Jestem pewna, że w razie czego sam sobie poradzisz.
-No nie wiem, nie najlepiej się dziś czyje, głowa mnie boli i chyba sobie coś w łapę wbiłem.- zacząłem wymyślać.
-Przestań marudzić! Pójdę z wami zadowolony?
-Oczywiście.-wyszczerzyłem się.
-Uff, dziękuję, bo coś mi się wydaje że Shanon pierwszy by uciekł.-wtrąciła Hessa.
-Kiedy ostatnio widzieliście Azo lub Yudarina?
-Wtedy kiedy, wysłałaś ich na polowanie.-odpowiedział Hessa, a Amber spojrzała na mnie wyczekująco.
-Spałem, więc nic nie wiem.-powiedziałem rozdrażniony.
-Mogłam się tego domyślić.-mruknęła wilczyca, a ja rzuciłem jej pogardliwe spojrzenie.-Dobra, pójdziemy ich tropem, w stronę lasu, a Sea z Kazanem zostaną ze szczeniakami.
Hessa pokiwała głową akceptując słowa Alfy, a ja wywróciłem oczami. Już po chwili znajdowaliśmy się poza jaskinią, krocząc w stronę lasu. Na początku pochodu maszerowała Amber, nie odrywając nosa od ziemi nawet na chwilę, zaraz za nią szła Hessa, a na szarym końcu ja niechętnie przebierałem łapami.
     Szliśmy tak, za tropem Yudarina i Azo ponad godzinę, kiedy wreszcie moja cierpliwość się skończyła:
-Długo jeszcze, mam już dosyć tej wycieczki!-krzyknąłem z końca pochodu.
-Ja też, łapy mnie bolą.-poparła mnie Hessa- Mam wrażenie że kręcimy się w kółko...
-Bo tak jest.-mruknęła Amber nie odrywając nos od ziemi.
-ŻE CO?!-wykrzyknąłem wspólnie z Hessą.
-No tak, kręcimy się w kółko bo trop kończy się w tamtym miejscu... -wskazała łapą- zupełnie jakby wyparowali.
-Może odlecieli geniuszu! Przecież to wilki powietrza!-wrzasnąłem.
-Wiem to. Szukam miejsca w którym wylądowali.
-Chyba znalazłam.-powiedziała Hessa wskazując kawałek ziemi zrytej pazurami.
-Nie to tutaj właśnie kończy się trop.-zgasiła ją Amber.
-Czyli trudno, nic nie znaleźliśmy, możemy z porażką wrócić do jaskini i pójść spać.
-Jak możesz to są nasi przyjaciele.-skarciła mnie Amber.
-Shanon ona ma chyba racje, powinniśmy chociaż spróbować ich znaleźć.
-Wielkie bohaterki. -mruknąłem.- Idę spać.
Hessa i Amber nie dały za wygraną i dalej krążyły w kółko. Ja za to z uśmiechem na paszczy wylegiwałem się na drzewie. Po jakiejś godzinie zawołałem do nich z góry:'
-Znudziło się wam już?
-Nie!-wrzasnęły obie.
-Pomógłbyś, o wiele szybciej byśmy  ich znaleźli!
-Ani mi się śni...-powiedziałem i nagle coś na dole przykuło moją uwagę. Stanąłem na gałęzi i zacząłem przyglądać się śladom. Amber widząc moją reakcje była pewna że mnie przekonała.
-Nie wierze że nam pomożesz.
-Zamknij się.-warknąłem i nadal badałem wzrokiem teren.
-O co ci chodzi?-zapytała Hessa.
Nie odezwałem się tylko wskazałem łapą kierunek, a wilczyce zaraz się tam udały. Wytężyłem wzrok i zacząłem nim badać okoliczne krzaki. Nagle usłyszałem szelest, gdzieś z tyłu za mną, obróciłem szybko głowę w tamtym kierunku. Oczy mi się zwężyły na widok kilkunastu wilków, nim się spostrzegłem, krzyw stronę wader:
-WIAĆ!!!
Wadery obróciły się ze zdziwieniem w moja stronę i spostrzegły wrogą watahę.  Amber przez chwile stała i oceniała nasze szanse, a następnie kiwnęła mi głową dając tym samym znak, żebym się zbierał, następnie  powiedziała coś Hessie i zerwały się do biegu. Już miałem do nich dołączyć, kiedy straciłem równowagę i runąłem na ziemię. Zanim zdążyłem pozbierać się do kupy po upadku, obcy basior podszedł i zadał mi potężny cios w skroń. Zrobiło mi się ciemno przed oczami i padłem nieprzytomny.
     Ocknąłem się z ogromnym bólem głowy. Spojrzałem w stronę sufitu i zawyłem z bólu, cały łeb pulsował mi jakby ktoś walił w niego młotkiem. Wtedy Hessa warknęła żebym stulił mordę. Chwilka..zaraz Hessa przecież ostatnio biegła razem z Amber. Spojrzałem w stronę wadery i zobaczyłem że ledwo co nie wybucha śmiechem. Spojrzałem w stronę w którą wadera się patrzyła, ale jedyne co ujrzałem to rozmazane plamy. Przetarłem oczy i ponownie spróbowałem dowiedzieć się co tak rozśmieszyło waderę. Mały rzut oka wystarczył, by i na moją paszcze wypełzł uśmiech.
Na ścianie niedaleko nas była Amber. Miała przymocowane przednie łapy do  ściany, a kolanami dotykała ziemi, tak że siedziała przed nami w pozycji klęczącej i przypominała wyglądem męczennika:
-No no nigdy bym nawet nie ośmielił się marzyć , że Alfa będzie przed nami klękać.-zaśmiałem się co wywołało okropna fale bólu w głowie. Hessa starała się zachować powagę, ale wyraźnie widziałem jak drgają jej kąciki ust. Nagle zdałem sobie sprawę że oprócz mojego śmiech słyszę jeszcze czyjś. Spojrzałem w stronę z której dochodził ów dźwięk i zobaczyłem, że w cieniu szczerzą się Azo i Yudarin. Niestety oddzielała nas od nich krata. "No pięknie jesteśmy w jakimś więzieniu."-pomyślałem.
__________________________________________________________________
No Amber, a jednak klęczysz :p Sorki za tytuł ale nie miałem pomysłu.:)
Shanon

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz