- O co chodzi? – Zapytałam ziewając.
- Nyx chce do nas dołączyć. – Odparła Amber.
- Nie. – Warknął uparcie Yudarin spoglądając na mnie z nadzieją, że go poprę.
- Ja nie mam nic przeciwko. – Oznajmiłam spoglądając na „nową”, która z szerokim uśmiechem usiadła na topniejącym śniegu.
- Nieeee. Błagam cię Azo nie rób mi tego.
- Hola, hola! Ona jest Omegą jej zdanie się nie liczy. – Oznajmił Shanon przywołując na twarz Yudarina szeroki uśmiech. Wzruszyłam ramionami i zapytałam.
- Kto dzisiaj idzie na polowanie?
- Ty i Yudarin. – Oznajmiła od samego rana wyczerpana psychicznie Amber. Wilk ruszył za mną w głąb lasu i najpewniej zniknęliśmy im z pola widzenia.
- Dlaczego tak nie chcesz Nyx do watahy? – Zapytałam ciekawa.
- Uczepiła się mnie jak rzep. – Odparł węsząc.
- To znaczy?
- To znaczy, że wszędzie za mną łazi, co mi nie pasuje. Nienawidzę tego.
- Aha. Doobra. – Oznajmiłam nieco zdziwiona i zaczęłam nasłuchiwać. Po kilku sekundach Yudarin wskazał kierunek, a ja pobiegłam za nim wtedy też poczułam ból eksplodujący z tyłu mojej głowy i pochłonęła mnie ciemność. Obudziłam się oślepiona przez światełko, które poleciało do mojego drugiego oka. Uuuuu świeci. Wyciągnęłam w kierunku tego czegoś jedną łapę, a po chwili okazało się, że to oko Yudarina, co wywnioskowałam z jego głośnego „ała moje oko!”
- Gdzie jesteśmy?
- W więzieniu. – Odparł ponuro, a ja momentalnie się rozbudziłam.
- Gdzie?!
- W więzieniu. – Oznajmił czarny wilk stojący przede mną. – Razem z braciszkiem posiedzicie sobie tu, aż wasza wataha całkowicie się rozpadnie.
- Kim? – Zapytał Yudarin.
- Dlaczego ma się rozpaść? – Zapytałam.
- Kim jesteś?
- Co tu robimy?
- Dlaczego tu jesteśmy? – Przekrzykiwaliśmy się pytając.
- Jesteście RODZEŃSTWEM! Rozpadnie się, bo ich zaatakujemy, jestem waszym strażnikiem, siedzicie tu i, dlatego, że was złapaliśmy. – Odpowiedział po kolei na nasze pytania. Spojrzeliśmy po sobie dziwnie. Rodzeństwo?
- Móżdżek cię nie boli? – Zapytałam stukając się w głowę.
- Zaraz ciebie zaboli. – Warknął Yudarin. – Skąd wniosek, że jesteśmy rodzeństwem?
- Bo nazywacie się Azogar i Yudarin. Jesteście tak samo wkurzający i oboje jesteście wilkami Powietrza z tego samego miotu.
- Skąd wiesz? – Zapytałam.
- Jestem waszym ojcem tępe strzały! – Warknął i zamilkł momentalnie.
- Tatusiu wypuść nas!!! – Krzyknęłam szczerząc się idiotycznie.
- Papo, dlaczego nas tu zamknąłeś? – Zapytał Yudarin spoglądając na niego jak na wariata.
- CICHO! Jesteście więźniami, więc nie macie prawa mnie zagadywać! – Wrzasnął. Spojrzałam na Yudarina, a potem na „ojca” i ku mojemu zdumieniu dostrzegłam podobieństwo. Yudarin również spojrzał na niego, a potem na mnie.
- Siostra? Jakoś nie kojarzę.
- Miałam brata?
- Siostrzyczka!
- Braciszek!!! – Krzyknęłam uśmiechając się do Yudarina i tuląc się z nim jak rodzeństwo.
__________________________________________________________________________________________________________Sorry, że takie krótkie, ale komp nam się popsuł i na chwilę ukradliśmy laptopa "diabła", któy chciał zabic Yudarina xD No i ona ciągle wrzeszczy, żeby jej oddac, więc niestety króciutkie wyszło, ale jest :)
Azo
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz