Ocknęłam się w drodze do jaskini. Byłam tak zdziwiona że dałam się
prowadzić temu wilkowi który mnie prowadził. W jaskini zrobiło się jakoś
dziwnie. Ina krzątała się przy Amber, Yudarin leżał w kącie i
pokasływał, Kazana nie było bo wyszedł na polowanie, Shanon patrzył na
mnie wściekły a w moim interesie było siedzieć cicho z miną winowajcy.
-
No i widzisz co narobiłaś?- krzyknął wreszcie Shanon bo cisza była nie
do wytrzymania. Cieszę się że to z siebie wydusił bo to lepsze niż
milczenie.- Obrażać ci się zachciało!
Chyba poczułam się winna.
- Widocznie tak miało być.
- Żartujesz? Popatrz na nią!
Spojrzałam. Rzeczywiście wyglądała mizernie.
- To wszystko twoja wina.
Zapadła chwila milczenia.
- A dajcie wy mi wszyscy święty spokój!- wrzasnęłam jak nigdy dotąd i wybiegłam z jaskini.
Wdrapałam
się na jakieś niskie drzewo. Położyłam się na rozłożystej gałęzi. Łza
zamarzła mi na policzku. Strąciłam ją i zaśmiałam się. Zastanowiłam się
nad tym co mi powiedział Shanon. Czy to rzeczywiście moja wina? Łańcuch
przyczynowo skutkowy ciągnął się daleko w przeszłość. Ale zacznijmy od
początku. Gdybyśmy się nie pokłócili z Shanonem nie wybiegłabym z
jaskini a Amber nie pobiegłaby za mną. Gdyby Shanon dawno temu nas...
mnie nie zdradził to by nie było kłótni. Gdyby Shanona w ogóle nie było w
watadze to by nie było i kłótni i zdrady. Gdyby mnie nie było w watadze
to by nie było kłótni i nic by nie zakłócało spokoju wewnątrz
watahowego. Może to mnie nie powinno być? Chwilka już kiedyś to
przerabialiśmy. Odeszłam a Shanon szybko uciekł do Iny. Nie mogę
dopuścić żeby to się powtórzyło. <Oj Sea, to już mania
bezpieczeństwa. Odpuść trochę.> mówił mi głosik w głowie.
- Siostrzyczko, to nie takie łatwe. Ja się na serio o nią martwię.
Nie wiem czemu nazywałam ten głosik siostrzyczką.
<Ale dlaczego ty masz się o nią martwić? Ona jest dorosła, a ty masz swoje życie.>
- Masz rację.
Zeskoczyłam
z drzewa. Śnieżyca się uspokoiła. Bawiłam się śniegiem. Unosiłam go i
potem upuszczałam z góry na siebie. Ślicznie to wyglądało. Rysowałam też
na śniegu. Po paru minutach stwierdziłam że trzeba by było sprawdzić
czy Amber się obudziła. Weszłam do środka. Wszyscy z wyjątkiem Yudarina
rozmawiali wesoło. Jak mnie zobaczyli to rozmowy ucichły.
- Hm, Amber, wszystko już w porządku?
- Tak.- powiedziała trochę szorstko.
- To dobrze...
I skierowałam się do wyjścia.
- ...i przepraszam.
Nie
czekałam na odpowiedz. Poszłam nad zamarzniętą rzekę. Rysowałam sobie
pazurem po lodzie. Była tam karykatura Shanona, śliczny rysunek Seomy i
taka sobie Amber. <Dlaczego cię tu już nie ma? Stanęłabyś po mojej
stronie?>myślałam. Nie, Seoma bardziej lubiła Amber.
- DLACZEGO!?!- wykrzyczałam sama do siebie.
Nagle poczułam się zdołowana. Wróciłam na drzewo i zasnęłam.
__________________________________________________________
Ina przepraszam, ale nie dodawałaś tej notki. Jak się gniewasz to usunę. I wiem że wyszło mi beznadziejnie.
SEA
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz