środa, 1 sierpnia 2012

Księżyc

     Podniosłam się z trawy zadowolona. Pełnia wreszcie minęła, trochę już przysypiałam. Weszłam do groty i szybko się zorientowałam kogo brakuje. Kazan. Nie miałam jednak ochoty, aby go szukać. Wspięłam się tylko na moje drzewo i spałam tak do pierwszych promieni słońca. Wtedy też jak na zawołanie pojawił się Kazan, jednak miał dziwnie weselszą minę. Spojrzałam na niego zdumiona, zignorował mnie jednak całkowicie, wszedł do jaskini i chyba usnął. Wzruszyłam tylko ramionami i potruchtałam do pobliskiego strumienia. Zaczęłam spokojnie pić wodę, a po krótkiej chwili obok mnie pojawiła się Sea, która wskoczyła do wody:
- Co ty taki ranny ptaszek? - Zapytała się mnie.
- Pełnia. - Odparłam tylko.
- A no tak zapomniałam. - Uśmiechnęłam się do niej. - Dlaczego ty za każdym razem siedzisz wtedy i gapisz się w księżyc?
- Taka moja natura. - Odpowiedziałam, spokojnie oglądając jej reakcję. Nie zadowoliła jej ta odpowiedź.
- No powiedz. - Nalegała.
- No nie wiem.
- Seoma.
- Wiesz to nie jest przyjemny temat. - Powiedziałam to, co było szczerą prawdą. Dla mnie był to jeden z najgorszych tematów w życiu. - Ale jeśli chcesz... Urodziłam się w czasie pełni i...
- I co?
- I moja matka umarła w czasie pełni. Zabiły ją Wilki Cienia dlatego tak nienawidzę Iny. Nie potrafię pomyśleć, że to jej przodkowie zabili moją matkę. Jestem pewna, że to była jej rodzina jeśli nie ona sama.
- Nigdy o tym nie mówiłaś. - Wesoły uśmieszek zniknął z jej twarzy, kiedy podpłynęła do mnie w oczekiwaniu na odpowiedź. Tak to prawda. Nigdy o tym nie mówiłam, bo nie chciałam, a kto chce pamiętać o takich rzeczach?
- Idziemy na polowanie. Amber chyba dzisiaj się nie będzie chciało iść. Była ze mną wczoraj.
- Muszę?
- Po tym, co ci powiedziałam? Jasne, że tak.
- Idź z Kazanem albo Shanonem, albo Iną.
- Pfff. Śmieszna jesteś. Z Iną? W życiu. A nie lubię polować z chłopakami, oni lubią się czepiać.
- Skąd wiesz? - Zapytała zdumiona.
- Ma się doświadczenie. - Oznajmiłam, śmiejąc się. Po chwili zostałam ochlapana wodą. Wskoczyłam do niej robiąc wielki plusk i ochlapując nią Seę. Po chwili wyskoczyłam z niej i otrzepałam się. Była lodowata. Sea śmiała się ze mnie, a ja po chwili wrzuciłam wielką księżycową kulę do wody tworząc wielką falę, w której zniknęła Sea. Po chwili wyskoczyła na brzeg i również się otrzepała. Po chwili ruszyłam truchtem w kierunku groty.
- Nie idziemy na polowanie?
- Wiesz nie chce mi się, idź z Iną, Shanonem lub Kazanem albo z Amber.
- Dobra.
- Dobra. - Po chwili byłyśmy już przy jaskini. Wspięłam się na drzewo i prawie natychmiast usnęłam. Obudził mnie ból w żebrach. Spojrzałam w dół. Kazan dźgał mnie patykiem, uśmiechając się. - Czego chcesz? - Mruknęłam sennie.
- Chcesz coś zjeść czy nie? - Zapytał się mnie.
- Nie wiem. - Mój brzuch słyszeli chyba przy tym jeleniu, którego ktoś upolował.
- Chyba jednak chcesz.
- No dobra, ale nie daruje ci tego. - Oznajmiłam i zeskoczyłam z drzewa. Cała reszta zajadała się wielkim jeleniem. - Kto mu kazał dźgać mnie tym kijem?
- Ja. - Powiedziała Ina z pełną paszczą. Spojrzałam na nią z niesmakiem i zaczęłam jeść.
- A komu zawdzięczam obiad?
- Chyba raczej śniadanie. - Poprawiła mnie Sea.
- Chyba raczej nie. - Odpowiedziałam uśmiechając się do niej.
- Mi. - Powiedziała Sea.
- I mi. - Oznajmił Kazan. Kiedy już się najadałam, a zjadłam stosunkowo niewiele, znów wspięłam się na drzewo i usnęłam. Kiedy się obudziłam było już ciemno. Zobaczyłam jednak dwa cienie rozmawiające o czymś przyciszonymi głosami. Oboje czujnie się rozglądali. Co tym razem? Rozpoznałam ich. Shanon i Ina. Co oni robią o tej porze? Ziewnęłam i zeskoczyłam z drzewa. Nie czyniłam przy tym niepotrzebnego hałasu. Dostrzegli mnie jednak.
- Czemu nie śpisz? - Usłyszałam Inę.
- O to samo mogłabym zapytać was. - Oznajmiłam spokojnie. Shanon przyglądał mi się dziwnie.
- Wracaj na drzewo. - Usłyszałam Shanona. Spojrzałam na niego przenikliwie.
- A wy, co tu robicie? Chcę wiedzieć. - Oznajmiłam.
- Prywatna rozmowa. - Powiedziała Ina. Z groty rozległo się ciche mruknięcie. Od razu ściszyliśmy swoje głosy.
- Od kiedy wy dwoje prowadzicie "prywatne rozmowy"?
- Mam dla ciebie wyzwanie. - Oznajmił nagle Shanon. Spojrzałam na niego zdumiona, ale skinęłam głową na znak, żeby dalej mówił. - Obiegniesz całą łąkę siedem razy.
- Dlaczego siedem? Nie lepiej od razu dziesięć?
- Bo siedem to szczęśliwa liczba. Chcę wiedzieć czy zrobisz to szybciej niż w godzinę.
- Jasne, że tak. - Oznajmiłam. Wiedziałam, że chce się mnie pozbyć, ale nie zamierzałam się wtrącać. Było to jednak według mnie z lekka podejrzane. Kiedy Shanon powiedział "Start" ruszyłam najszybciej jak mogłam przed siebie. Po jakiś dziesięciu minutach zrobiłam siedem okrążeń i wróciłam do miejsca, w którym zaczęłam. Ku mojemu zdumieniu oboje dalej tam stali i spoglądali na mnie lekko zdumieni.
- Jak... ty... to.... - Ina wyglądała na zszokowaną.
- Ty masz chyba amnezję. Moja Magia to Noc.
- Taka magia nie istnieje. - Przerwała mi.
- Zapytaj się Shanona on pewnie będzie coś o tym wiedział. - Odparłam sucho i wróciłam na swoje drzewo. Po chwili usłyszałam jak oboje wchodzą do jaskini, a ja spojrzałam w prawie pełną tarczę księżyca. Jak zahipnotyzowana wpatrywałam się w niego zastanawiając się o czym rozmawiali. Kiedy wreszcie zmorzył mnie sen śnił mi się ten sam księżyc, który w nocy wisi na niebie.
______________________________________________________
Koniec całkiem zawaliłam, ale mówi się trudno. Nie chce mi się teraz tego sprawdzać, więc przepraszam za wszystkie błędy. Jeśli coś wam nie pasuje to piszcie w komentarzu zmienię. 


SEOMA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz