środa, 1 sierpnia 2012

Eee...

     Minęło kilka dni, a Seomy jak nie było, tak nie ma. Nie martwiłam się za bardzo, w końcu to Seoma- lubi znikać. Któregoś tam dnia, tak dla odmiany, leżałyśmy na łące. Na niebie nie widać było ani  jednej chmurki, pogoda była świetna. W końcu to była już wiosna. Moja ulubiona pora roku. Kwiaty rozkwitały, zwierzątka budziły się ze snu, ach, kochałam wiosnę.

 Nagle w krzakach coś zaszeleściło, a przed nami pojawiły się dwa wilki. Jednego nie znałam, ale za to drugiego... Byłam szczerze zdziwiona, że Shanon miał jeszcze czelność tu przychodzić. Nie dość, że mnie teoretycznie zdradził, to na dodatek pozwoliłby, żeby te wilczyce mnie zabiły. W końcu gdyby nie "dobroć" Lei, byłabym już martwa.

  Od tego myślenia zagotowało się we mnie. Shanon podszedł do nas, mruknął coś tam o powrocie do watahy i usiadł wyczekując "wyroku".

 Nie wiedziałam jak się zachować. Miałam szczerą chęć zabicia tego durnia, ale jego w końcu nie dało się zabić. Poza tym, przydałby nam się taki silny wilk, chwila, dwa wilki!

- No wreszcie jesteś.- powiedziałam pierwsze lepsze co przyszło mi do głowy. Sea zrobiła na chwilę minę "WTF", a potem posłała wściekłe spojrzenie Shanonowi.. Ja natomiast (jak to miałam w zwyczaju), zaczęłam rozmawiać z nowym wilkiem. Dowiedziałam się, że ma na imię Kazan, od pewnego czasu podróżuje sam, i że Shanona poznał podczas zderzenia się.

  Następnego dnia czułam się dziwnie. Nie mogłam przestać zerkać zaniepokojona na Shanona. Ciągle mi się zdawało, że coś się złego stanie, i to właśnie temu wilkowi. Jeszcze wczoraj byłabym na to obojętna, a teraz nagle... zaczęłam się o niego bać? Czy tylko mi się zdaje, czy ten wczorajszy zając był zatruty?

 Z zamyślenia wyrwał mnie krzyk Sei "kryć się!" . Byłam zdezorientowana i nie wiedziałam co się dzieje. Nagle usłyszałam huk, a potem tylko jęki Shanona. Automatycznie pobiegłam w kierunku skąd się wydobył ten hałas, i zobaczyłam stworzenie na dwóch, nieowłosionych łapach. Niektórzy mówią na nie człowiek. A więc zobaczyłam człowieka, celującego we mnie czymś metalowym. Zorientowałam się, że jest to coś niebezpiecznego, dlatego szybko odskoczyłam w bok. Nie chciałam używać mocy, więc musiałam go pokonać "starym" zwyczajem. Dobiegł do mnie Kazan i razem skoczyliśmy na człowieka. Ja ugryzłam go w szyję, a wilk w rękę. Czułam smak niedobrej krwi, zebrało mi się na wymioty. Mimo wszystko dalej wgryzałam się w szyję, krwi ubywało co raz szybciej. W końcu człowiek przestał się ruszać.

- Nie żyje.- powiedział Kazan.

- Sama to zauważyłam.- warknęłam, biegnąc z powrotem do Shanona i Sei.

- Załatwione.- oznajmił Sei.

- Och, Shanon!- wyrwało mi się, widząc go. Podbiegłam do niego, a z moich oczu (nie wiadomo czemu) zaczęły lecieć łzy. Nie czułam nic poza bólem. I to nie fizycznym...

     - Jak się czujesz?- spytałam Shanona, gdy odzyskał przytomność.

- Tak sobie.- mruknął w odpowiedzi.- Jestem głodny.- dodał po chwili.

- Pójdę na polowanie.- powiedziała Sea, znikając w ścianie lasu.

- Idę poszukać jakiegoś legowiska.- zaoferował Kazan, a ja kiwnęłam głową, zgadzając się.

- Co się tak właściwie stało?- spytał po chwili ciszy.

- Człowiek strzelił do ciebie metalową kulką.- wyjaśniłam, siadając.

- I co?

- Nic, Kazan coś tam z tobą zrobił, i żyjesz.- wzruszyłam ramionami.

- Przecież ja nie mogę umrzeć...- cicho zaprotestował.

- No to Kazan zrobił złą diagnozę.- puściłam mu oczko (jak to możliwe?!) i poszłam nad rzekę, spragniona.

 Przyjrzałam się tafli wody i zauważyłam, że nadal jestem ubrudzona krwią. Weszłam do chłodnej wody i po chwili z niej wyszłam- czyściutka.

Poczułam się nagle bardzo zmęczona i przeciągle ziewnęłam.

- Idę spać.- oznajmiłam Shanonowi, kładąc się obok niego. Nim się obejrzałam- zasnęłam...

__________________________________________________

Dobra, wiem, że słabe i w ogóle, ale lepiej to niż nic xD


AMBER

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz