piątek, 3 sierpnia 2012

Dziękuję za rozrywkę

Obudziłam się w środku nocy. Miałam chyba najgorszy sen w życiu. Występowały w nim małe, psychiczne, niby śliczne, ale strasznie jazgoczące bestie. Nagle przypomniałam sobie że to nie tylko koszmar- to najprawdziwsza rzeczywistość. Obróciłam w bok łeb i spojrzałam na małe coś.''Musze się tego pozbyć.''- pojawiła się myśl w mojej głowie.
     Mały Axel, który nie wiem dlaczego wybrał mnie sobie na nową opiekunkę, spał słodko zwinięty w kłębek. Chociaż wydawał się taki mały i bezbronny, kiedy spał, naprawdę był najgorszą bestią z jaką miałam do czynienia. Może i na zewnątrz był nawet, nawet to w środku czaiła się bestia. W sumie nawet by mi pasowała jego obecność, gdyby nie moja niezależność.
      Ni stąd, ni zowąd przyszedł mi do głowy genialny plan. Ja sama nie wiedziałam jakbym mogła pozbyć się małego stwora, ale przecież mieliśmy w watasze brązowe wcielenia zła. Byłam pewna że Shanon pomoże mi, chociaż sama nie wiem dlaczego. Wzięłam Axela w pysk i poszłam szukać jamy wilka. Mniej więcej orientowałam się gdzie to może być, jednak nigdy tam nie byłam.
       Biegłam truchcikiem po miękkim śniegu. Jak ja kocham śnieg! Nagle usłyszałam jakieś głośne chrapnięcie. To był Shanon. Tego byłam pewna. Weszłam do jego jaskini. Uderzył mnie obraz leżącego, smacznie śpiącego wcielenia zła. Chwilę wahałam się nad tym, czy aby na pewno go obudzić, jednak musiałam to zrobić. "Teraz, albo nigdy"-pomyślałam i wyciągnęłam powoli, niepewnie łapę w stronę śpiącego wilka. Kiedy moją kończynę dzieliło zaledwie kilka centymetrów od jego ramienia, Shanon jednym szybkim ruchem złapał mnie za nią i warknął:
-Czego tu chcesz?!
-Hmm... jak by to powiedzieć. Potrzebuję twojej pomocy.- z trudem z siebie wydusiłam. W tym samym momencie Axel wyskoczył na Shanona i zaczął szarpać jego ucho.
-Jak śmiesz przychodzić do mnie z tym czymś!- warknął na mnie - A ty potworze się uspokój!- Axel po raz pierwszy odkąd go zobaczyłam, usiadł spokojnie.
-Właśnie z nim mam problem.- wskazałam na wilczka-Chcę się go pozbyć.
Shanon zrobił zaskoczoną minę, po chwili jednak pozbierał się po tej informacji i uśmiechnął się złośliwie:
-Trzeba tak było mówić od razu.-podszedł do Axel go w szpony. Mały pisnął, nie byłam pewna czy ze strach, czy może jednak z bólu . Patrząc na tą scenę, straciłam pewność czy dobrze zrobiłam przychodząc po pomoc do tego wariata:
-Niech ja ci się przyjrzę.- Shanon szczerzył się złowrogo do wilczka, po chwili stracił nim zainteresowanie, wypuścił go z łapy, a Axel uderzył głucho o ziemię, następnie wilk zwrócił się do mnie:
-Co chcesz z nim zrobić? Zabić, rozszarpać, utopić, powiesić?- musiałam otworzyć pysk ze zdziwienia bo wilk wzdychnął i mruknął- Dobra, a może coś mniej drastycznego? Masz jakiś pomysł?
-Mówiąc pozbyć się, nie miałam na myśli ze świata żywych. Mimo wszystko chcę mu zapewnić godziwe warunki. Zastanawiałam się nad podrzuceniem go komuś.Wilczyce z naszej watahy mają już swoje potworki, więc rozpatrywałam kandydaturę Yudarina.
-Mogła byś powtórzyć to ostatnie zdanie jeszcze raz bo jestem w szoku.-wilk przetarł sobie uszy jak by się bał że się przesłyszał.
-Ja Hessa chciałabym podrzucić Yudarinowi Axela.
-Juhu!!! Moje modły zostały nareszcie wysłuchane! W końcu ktoś choć trochę zły w naszej watasze. Teraz musimy tylko ob myśleć jakiś naprawdę genialny plan.
***
-Myślisz że to dobry plan? - zapytałam Shanona ukrywającego się tuz obok mnie.
-Nie jestem pewien...-bacznie śledząc każdy ruch Yudarina.
-Jak to nie jesteś pewien!- pisnęłam, a wilk uśmiechnął się.
-po prostu zastanawiam się, czy aby na pewno nie chcesz go potraktować jakąś cegłą, albo innym ciężkim przedmiotem.-uśmiechnęłam się na słowa wilka i z niedowierceniem pokręciłam głową.
     Yudarin szedł dalej zagłębiając się w las, a my byliśmy tuz za nim. Gdy oddaliliśmy się dosyć daleko od jaskini, zaczęliśmy szurać łapa, stukać w drzewa itp. aby go przestraszyć.
-Kto tam? Ostrzegam że nikogo się nie boję!- oświadczył z pewnością wilk.
Zaczęliśmy w cieniu drzew biegać dookoła niego.
-Kiiim wyy jesteście? Zostawcie mnie , proszę.
Usłyszałam jak Shanon zaśmiał się na te słowa,a jego cichy chichot przeszedł powoli w złowieszczy śmiech. Yudarin rozejrzał się z przestrachem po lesie, ale kiedy nie dojrzał źródła tego okropnego dźwięku zerwał się i zaczął uciekać. Kiedy wilk zniknął mi z oczu, podeszłam w kierunku Shanona, a on zeskoczył z drzewa:
-Plan był przecież inny!- poskarżyłam się
-Wystąpiły niespodziewane komplikacje.
-Ta, ciekawe jakie?
-Postanowiłem poznęcać się trochę nad naszą Omegą.-wzięłam głęboki oddech i mruknęłam:
-Dobra, ale szybko!
-Czyli się zgadzasz..?
Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo o mało nie zwalił mnie z łap widok trzech około dwumetrowych demonów, które pędziły za Yudarinem. Popatrzyłam na wilka, bliżej nieokreślonym wzrokiem, a Shanon mruknął:
-No co, przecież się zgodziłaś?
-Ale nigdy bym nie zgadła, że naślesz na niego demony!
Chwilę później usłyszeliśmy głośny pisk Yudarina i proźbę o litość.
-Dobra biegniemy po niego- zadecydowałam.- Kto drugi u Yudarina ten pedał!
Uff, na szczęście byłam szybsza i Shanon został pedałem. Mimo poważnej sytuacji parsknęłam stłumionym śmiechem. Brązowy wilk spojrzał na mnie z pogardą, ale gdzieś w jego oczach zauważyłam respekt. Byłam z siebie dumna.
-Bierzmy się za niego.- przerwałam ciszę.
Shanon jakby od niechcenia podszedł do leżącego wilka. Kiedy Yudarin go ujrzał, ulga wymalowała się na jego pysku. Demony jak na rozkaz cofnęły się zostawiająć poturbowanego Yudarina w spokoju:
-Chyba nigdy się tak nie cieszyłem na twój widok
-Tak, naprawdę- odpowiedział Shanon z udawanym entuzjazmem- widzę, że poznałeś moich przyjaciół.
Mina Yudarina zrzedła w ułamku sekundy, a Shanon spoglądał na niego z triumfem.
-A teraz może załatwmy pewną sprawę-powiedziałam
-Jaką sprawę?- Yudarin spoglądał na nas ze zdziwieniem.
-Masz wziąść Axela, być jego matką i dobrze się nim zajmować.- nakazał Shanon
-Nie, czy wyście oszaleli? Nie będę mu matkował!
Założymy się?- spytał mój wspólnik- Koledzy będziecie mi potrzebni, podejdźcie.- kiwnął na demony.
Yudarni próbował być dzielny, jednak podkulił ogon i ze strachem spoglądał na "kolegów' Shanona.
-Ale to bez sensu. Ja nie potrafię być matką. Przecież nie mogę go karmić piersią.
-Przecież on je normalnie ułomie!- odparłam ze złością-"niech no on się w końcu zgodzi"
-Shanon mógłbyś?-spytałam
-No jasne- odpowiedział
Chyba zaczynaliśmy rozumieć się bez słów. Jeszcze raz kiwnął na demony. Zaczęły one okrążać Youdarina. Wilk stanął w pozycji obronnej i najeżył sierść. Shanon wpatrywał sie ze skupieniem w demony, nagle machnął łapom i potwór znajdujący się właśnie nad Yudarinem, skoczył na niego i przygwoździł do ziemi. Demon uniósł łapę, gotowy zmiażdżyć Yudarina swoimi szpanami. Yudarin skrzywił się gotowy na przyjęcie ciosu, ale Shanon w samą porę powstrzymał demona od zadania uderzenia:
-Masz ostatnią szansę. Zastanów się jeszcze raz.
No dobra, chyba moggę przyjjąć tą propozycję.- szepnął
-Czyli mamy to już uzgodnione.-powiedziałam
-Możecie zabrać te demony ze mnie?
-Nie
-Jest jeszcze jedna sprawa. Co powiemy reszcie watahy?
-Nie- skwitował Yudarin
-Tak, jasne. A jak cię tylko puścimy, odrazu poskarżysz się Amber.
-Myślę, że to oczywiste że zgłoszę Alfie że mnie szczujecie.
-Nigdzie nie pójdziesz, bo one- Shanon wskazał na demony- przejdą się z tobą.- Yudarinowi zniknął z pyska uśmiech.
-to co mam niby zrobić, żebyście dali ,mi w końcu spokój?
-Bierzesz gówniarza i opiekujesz się nim, a jak cię ktoś zapyta dlaczego to robisz...wymyślisz jakąś bajeczkę.-wyjaśnił Shanon
-Ok, a może być taka! Shanon i Hessa napuścili na mnie.. nie mam bladego pojęcia co to jest? i wcisnęli mi siłą szczeniaka.- Shanon się wkurzył, ale ja powiedziałam:
-Historyjkę pozostawiam tobie, ale pamiętaj- tu wskazałam na demony, a potem na Shanona- ale oni są po mojej stronie.
                                                                       ***
Zaczyna świtać. Shanon, Yudarni z Axelem i ja wspólnie wracaliśmy do jaskini. Małemu wilkowi chyba spodobała sie nowa mama, bo chwilę zaczepiał Yudarina. Ja i Shanon rozmawialiśmy o kwestii jego pedalstwa. Wszyscy razem zadecydowaliśmy, że Yudarni i Alex wchodzą pierwsi, a my może dojdziemy.
-Hej, Amber.- powiedział Yudarin
Alfa do tej pory sprzątająca jaskinię stanęła z wrażenia.
-Co ty robisz z tym maluchem? Ukradłeś go Hessie?-zapytała z wyrzutem
-Nie ja nie.Hmm... zresztą to tajemnica.
-Dobra trzeba mu pomóc - powiedziałam przysłuchując się rozmowie.
-Wpadamy tam-szepnął Shanon- Raz, dwa, trzy!
-Siemka Amber- powiedzieliśmy razem
-Cześć-odpowiedziała-Hessa. Co robi twój młody u Yudarina?
-Jak to nie powiedział ci?-zrobiłam zdziwioną minkę- Dziś w nocy Yudarin wyznał nam, że czuje miętę do Axela i że od zawsze marzył o synku. więc mu go dałam.-alfa zrobiła minę wyglądającą jakby zdziwienie pomieszało się z niesmakiem, ale pokiwała głową, akceptując to że Yudarin został opiekunem Axela.
-Dobra, to my zostawiamy młodą mamę, żeby mogła przygotować się do macierzyństwa.- powiedział Shanon na odchodnym.
Razem obróciliśmy się  i wyszliśmy z jaskini.
-Dziękuję ci za trochę rozrywki  Hesso.
Hessa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz