Całkiem sporo się działo. Śnieżyca, nowy, no i tyle.
Ten Yudarin też miał skrzydła i też był omegą. Właściwie starał się być
posłuszny , ja też. Tylko ostatnio jakoś zbliżały sie święta. Jak ja ich
nie lubiłam! A , że są już za kilka dni Amber wpadła na pomysł na
wigilię. Każdy się jakoś wykazywał. Robił różne rzeczy . Składali se
rzyczenia. A ja siedziałam w kącie , a że myśleli , że śpię nie
zamierzali mnie budzić. Oczywiście szykowaliśmy jakąś wigilię i tak
dalej. Nie wykazywałam chęci. Jedyne w czym uczestniczyłam to polowanie.
Na całe szczęście ten zmysł się nie zmienił. Szybko z waderami
złapałyśmy kilka seren ( z 4) i kilka zajęcy . Więc ja ( jako omega
których wszystkich wyręcza) i Yudarin mieliśmy iść po drzewko . Basior
widział moje nie zadowolenie .
- A dlaczego ty wogóle nie lubisz świąt?
-
Lepiej nie mówić . Ale mam na drugie imię Eve , a w angielskim , czy
jak tam ludzie to nazywają .... Wigilia to Christmas Eve . A jak chcesz
wiedzieć więcej . Shanon ci powie .
- A co ma wspólnego Shanon?
- To mój kuzyn .Nie zauważyłeś podobieństwa?
- Yyy no nie .
- Odbiło ci?! Kurcze od jednej babci jesteśmy pajacu!
- Ahh... Już widzę te podobieństwo. - i ucichł.
Ścieliśmy
drzewko ( nie obeszło się bez ognia, no i wiatr o mały włos nie
spaliliśmy tego drzewka ) . Cudem przynieśliśmy je całe. Basior podszedł
do Shanona. A ten mu opowiedział , że w wigilię mam urodziny. Yudarin
nie wiedząc co zrobić poszedł w kąt i zasnął.
___________________
To tyle musze spadać papa! Sorki , że słabe.
INA
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz