wtorek, 31 lipca 2012

Walka

     Nie chciałyśmy odpuścić tak łatwo. Wiedziałyśmy że szykuje się zacięta walka. Ale na pewno byśmy nie uciekły. Amber, Seoma i ja byłyśmy na to zbyt dumne. Miałyśmy prawie komplet. Ja byłam Wodą, Amber Naturą czyli jakby Ziemią i Ogniem. Brakowało nam Powietrza. Ale za to miałyśmy Seomę, która ma moc Nocy. Na dodatek Ina niezbyt rozsądnie wybrała na termin walki najbliższą pełnię. Seoma bardzo się z tego ucieszyła ponieważ pełnią ją wzmacnia. Nie mówiłam im tego, ale mnie też. Na dodatek polana którą wybrała sobie Ina znajdowała się niedaleko strumyka. Amber i Seoma były niezależne ponieważ Amber mogła sobie ogień wyczarować, ale ja bez wody jestem bezsilna. Dlatego ucieszyłam się na wieść że jest tam strumyk. Zaczęłyśmy się przygotowywać do walki. Ja powtarzałam skomplikowane formułki starając się wyczarować ogromnego smoka z wody. Amber starała się bez przerwy płonąć i połączyć gradobicie wraz z burzą oraz starała się wyczarować potężne pnącze. Seoma starała się ,, zbudować" jak największą kamienną kulę z kamyków. Wszystkie trzy byłyśmy trochę poddenerwowane. Wreszcie nadeszła pełnia. Seoma była troszeczkę oszołomiona i nie mogła opanować by od czasu do czasu nie zerknąć na księżyc. Amber była całkowicie niezależna od księżyca. Natomiast ja czułam że mogłabym utworzyć nawet dwa smoki z wody. W jak największej ostrożności ruszyłyśmy na polanę. Doszłyśmy tam lecz Iny jeszcze nie było. Położyłyśmy się blisko siebie i czekałyśmy. Była niesamowita cisza. Tylko od czasu do czasu słyszałyśmy trzask złamanej gałązki. Ale to były tylko nocne zwierzęta. Nagle naprzeciwko nas z krzaków wyszła Ina. Miała tylko złośliwy uśmieszek na twarzy. Zaczęłyśmy na nią warczeć i obnażać kły. W pewnej chwili, bez ostrzeżenia, Ina wyczarowała wielkiego smoka z ognia! Pluł ogniem na prawo i lewo, a więc bardzo szybko las dookoła nas zaczął się palić. Ale Ina najwyraźniej nie spodziewała się że ja natychmiast zareaguję. Pobrałam z strumyka wodę i ugasiłam pożar. Amber i Seoma nadal stały troszkę oszołomione. Ale Amber ocknęła się i próbowała przejąć kontrolę nad smokiem z ognia, ale kiepsko jej to szło. Wpadłam na genialny pomysł. Pobrałam bardzo dużo wody z strumienia i manewrowałam nią bardzo sprawnie. W końcu przybrała postać wielkiego smoka ale z wody. Ten smok pluł wodą. Smoki stworzone z przeciwnych sobie żywiołów zaczęły walczyć. Szyderczy uśmiech znikł z twarzy Iny. Smoki powoli malały. Mój smok gasił tamtego, ale smok Iny sprawiał że mój parował. Ale po paru minutach smoki były nie większe od przeciętnego wilka. Amber podeszła do smoka z ognia i zgasiła go szybkim machnięciem łapy. Reszta mojego smoka padła w nieładzie, a ja sama zemdlałam z potwornego wysiłku.


Sorki że tylko ja tu walczę.

Sea

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz