wtorek, 31 lipca 2012

Uciekaj!

Byłam na siebie wściekła za to, że go tak podle potraktowałyśmy. Ale co innego mogłyśmy zrobić?
 "Spokojnie z nim porozmawiać" odezwał się głosik w mojej głowie. Wiedziałam, że to Gówienko chciało jeszcze bardziej mnie zezłościć, więc nic nie odpowiedziałam tylko podeszłam do wilka. 
- I co ja mam z tobą zrobić?- spytałam nie uzyskując odpowiedzi. 
 Sea i Seoma były na polowaniu, więc zostałam z nim na jakiś czas sama...
  Pod wpływem chwili połączyłam nasze Aury i zobaczyłam o czym śni. 
 Śnił o dzieciństwie, o swoich zabawach i popisach. 
  Uśmiechnęłam się w momencie kiedy pokazał małego smoka z Ognia. 
 Aż nie chciałam go budzić z takiego snu, ale wiedziałam, że dużo nie miałam czasu. 
 Szybko go zbudziłam i rozłączyłam Aury. 
- Co chcesz?- warknął stając na równe łapy.  Zjeżył futro i kłapnął zębiskami przed moim nosem, dając do zrozumienia, że sama go nie powalę. 
- Pogadać.- mruknęłam smutno, podkulając ogon. 
 Zbiłam go z tropu swoją uległością. 
- O czym?
- Chyba źle cię osądziłyśmy...- mruknęłam zerkając na niego z ukosa. 
- Chyba?
- Znaczy... Źle cię osądziłyśmy...- poprawiłam się. 
- Dlaczego tak nienawidzicie Wilków Mroku?- spytał nagle. 
- Nie wiem jak dziewczyny, ale ja...- zawahałam się na chwilę.
- Ty co?
- Mam złe wspomnienia związane z tą Watahą. 
- Rozumiem.- uciął temat. 
 Dziękowałam mu w duchu za to, że nie domagał się szczegółów. 
- Przepraszam cię.- przeprosiłam go odważając się spojrzeć w oczy. 
- Po prostu na przyszłość najpierw pomyślcie za nim coś zrobicie. 
- Dobrze... Lepiej odejdź.- mruknęłam czując zbliżające się wadery. 
- Co?- zbiłam go z tropu. 
- Uciekaj! Szybko!
 Chyba skapnął o co biega, bo zrobił to co kazałam. 
  Zniknął za ścianą lasu. 
 Po chwili na plaży pojawiły się Sea i Seoma.
- Gdzie Shanon?!- krzyknęły jednocześnie. 
- Nie wiem... Uciekł nim zdążyłam zareagować...- jęknęłam cicho.
- Wszystko w porządku. Złapiemy go.- powiedziały z przekonaniem. 
- Tak...- mruknęłam patrząc w stronę, gdzie ostatni raz go widziałam... Cieszyłam się, że uciekł... Dzięki temu był wolny...

Wiem, że słabe i w ogóle beznadziejne, ale wena opuściła mnie szybciej, niż zaczęłam pisać notkę. Pewnie są jakieś błędy, ale nie chce mi się jeszcze raz czytać. Przepraszam :( No to... Do 3 lipca!

AMBER

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz