Od walki z Shanonem minęło kilka tygodni . Gdy wybrałam się na polowanie sama . Moją drogę zablokował mi duch przeznaczenia , który chroni wilki z watahy cienia .
- Ino . Nie długo czeka cię prawdziwa walka w której nie możesz zginąć . Dlatego też tylko dla ciebie dam jedną z moich mocy o której nie jest napisane w żadnej z ksiąg . Tylko pradawne wilki ją miały .Jednak zanim ci ją przekażę . Ostrzegam cie . Jeżeli powiesz o swojej mocy dla bliskich . Sną przeciwko tobie ,a jeśli dla wroga. Osobiście on wylosuje twoją karę .- powiedział i zniknął ,a ciepłe uczucie rozpętało się po ciele.
Mam nową moc . Lea i Seele to moje przyjaciółki i cieszę się , że z nimi podróżuję , ale nie mogłam im powiedzieć o mojej nowej mocy .Kiedy nadszedł poranek pewnego zimnego dnia postanowiłyśmy zaatakować jakże mojego miłego kuzynka i jego przyjaciółki .Wszystkie wilki były w jednym miejscu ,ale wadery były trochę oddalone od Shanona .Jakieś 100 metrów. Lea rzuciła się na Amber ,a Seele na See i Seome . Ja postanowiłam się zająć osobiście moim kuzynem . Walczyliśmy ramie w ramie nie dając sobie spokoju . Nagle Shanon podniósł metalowy miecz ( wyciągnął go z ziemi) i wbił mi go prosto w serce na wylot .Triumfalnie popatrzył na mnie z pogarda , jednak tamte wadery patrzyły na mnie i jakby zaniemówiły z wrażenia . Czułam jak straszliwy ból przeszywa moje całe ciało drażniąc nerwy . Wyjęłam z klatki piersiowej miecz sycząc z bólu .
- Nie tak łatwo się mnie pozbyć - powiedziałam czując jak krew spływa z klatki . Prawie każdy wilk po tej walce miał jakąś ranę . Moja była w stanie krytycznym . Tej bitwy nikt nie wygrał . Shanon poszedł w swoją stronę 3 wadery w inną , a ja , Seele i Lea do naszej jaskini .
- Jak to zrobiłaś? - spytałam Lea.
- Co ..Zrobiłam? - zadałam kolejne pytanie .
- No jak przeżyłaś przecież miecz przeleciał na wylot.- Mówiła Seele
- Mam swoje sposoby - powiedziałam po czym oddaliłam się do jakiegoś strumyka by obmyć ranę .Idąc myślałam , że nie chce by dowiedziały się o mojej mocy którą zdobyłam nie dawno ... o Kamiennym Sercu ....
____________________________________________
Przepraszam , że napisałam przed wami drogie współpisarki - i współpisarzu) , ale w piątki nie gram , a zależało mi na tej notce . Przepraszam ,że napisałam przed wami choć napisałyście , że po Amber wy , ale ten post jest dla mnie ważny , a jutro będziecie sobie mogły pisać ile chcecie opowiadać. Mam nadzieję , że mi wybaczycie . Chociaż napisałam komentarz który prosi o to , że będę po Amber .
Jeszcze raz przepraszam ....
- Ino . Nie długo czeka cię prawdziwa walka w której nie możesz zginąć . Dlatego też tylko dla ciebie dam jedną z moich mocy o której nie jest napisane w żadnej z ksiąg . Tylko pradawne wilki ją miały .Jednak zanim ci ją przekażę . Ostrzegam cie . Jeżeli powiesz o swojej mocy dla bliskich . Sną przeciwko tobie ,a jeśli dla wroga. Osobiście on wylosuje twoją karę .- powiedział i zniknął ,a ciepłe uczucie rozpętało się po ciele.
Mam nową moc . Lea i Seele to moje przyjaciółki i cieszę się , że z nimi podróżuję , ale nie mogłam im powiedzieć o mojej nowej mocy .Kiedy nadszedł poranek pewnego zimnego dnia postanowiłyśmy zaatakować jakże mojego miłego kuzynka i jego przyjaciółki .Wszystkie wilki były w jednym miejscu ,ale wadery były trochę oddalone od Shanona .Jakieś 100 metrów. Lea rzuciła się na Amber ,a Seele na See i Seome . Ja postanowiłam się zająć osobiście moim kuzynem . Walczyliśmy ramie w ramie nie dając sobie spokoju . Nagle Shanon podniósł metalowy miecz ( wyciągnął go z ziemi) i wbił mi go prosto w serce na wylot .Triumfalnie popatrzył na mnie z pogarda , jednak tamte wadery patrzyły na mnie i jakby zaniemówiły z wrażenia . Czułam jak straszliwy ból przeszywa moje całe ciało drażniąc nerwy . Wyjęłam z klatki piersiowej miecz sycząc z bólu .
- Nie tak łatwo się mnie pozbyć - powiedziałam czując jak krew spływa z klatki . Prawie każdy wilk po tej walce miał jakąś ranę . Moja była w stanie krytycznym . Tej bitwy nikt nie wygrał . Shanon poszedł w swoją stronę 3 wadery w inną , a ja , Seele i Lea do naszej jaskini .
- Jak to zrobiłaś? - spytałam Lea.
- Co ..Zrobiłam? - zadałam kolejne pytanie .
- No jak przeżyłaś przecież miecz przeleciał na wylot.- Mówiła Seele
- Mam swoje sposoby - powiedziałam po czym oddaliłam się do jakiegoś strumyka by obmyć ranę .Idąc myślałam , że nie chce by dowiedziały się o mojej mocy którą zdobyłam nie dawno ... o Kamiennym Sercu ....
____________________________________________
Przepraszam , że napisałam przed wami drogie współpisarki - i współpisarzu) , ale w piątki nie gram , a zależało mi na tej notce . Przepraszam ,że napisałam przed wami choć napisałyście , że po Amber wy , ale ten post jest dla mnie ważny , a jutro będziecie sobie mogły pisać ile chcecie opowiadać. Mam nadzieję , że mi wybaczycie . Chociaż napisałam komentarz który prosi o to , że będę po Amber .
Jeszcze raz przepraszam ....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz