wtorek, 31 lipca 2012

Trudny wybór

Stałem nad kałużą, wpatrując się w swoje odbicie i walczyłem wewnętrznie z sobą. "Boże, po co Ina mnie tu ściągnęła, bo znów kogoś nie cierpi?"- jęczałem w myślach. "I co ja mam niby zrobić, podejść wilczyce i zamazać granice ognia i ją wpuścić? Mam ważniejsze sprawy na głowie." Podniosłem głowę bo poczułem nagle zapach obcej wilczycy, z opisu Iny pasowała do Amber.
     Wilczyca przedstawiła się i kiedy wcisnąłem jej jakąś historyjkę na temat pobytu tutaj, zaproponowała mi abym został u nich przez jakiś czas. Zastanowiłem się po co w ogóle robię coś dla denerwującej kuzynki (Iny), stwierdziłem, że dzięki niej łatwiej dostanę się do rodziców. Poszedłem za wilczycą, która miała mi pokazać gdzie zatrzymam się na "parę dni" .      
      Doszliśmy już do Granicy i przez moją nieuwagę miałem przez nią przejść, na szczęście Amber zatrzymała mnie. Westchnąłem na myśl, że już o mało się nie wydałem. Nagle Amber zaczęła się wydzierać i przed nami pojawiła się wilczyca. "Jeśli  dobrze zapamiętałem co mówiła Ina to to musi być  Sea."- wilczyce wyglądały miło i ich radość z życia poruszyła szczątki mojego starego charakteru. Świadomość, że mam je oddać Inie przyprawiała mnie o mdłości.
     Spędziliśmy miło dzień a ja obserwowałem bawiące się mocami wilczyce i śmiałem się pod nosem. Dopiero późnym wieczorem postanowiliśmy pójść spać. Właśnie szukałem wygodnego miejsca aby się położyć, kiedy kątem oka zobaczyłem Inę. Udając, że jej nie widzę ułożyłem się tyłem do niej i zarzuciłem ogon na oczy, żeby wilczyce nie zobaczyły mojego wahania i roztargnienia w oczach. Po chwili Amber wyczuła waderę i podeszła do granicy. Była pewna siebie i zatarła ją wpuszczając Inę do środka. Kuzynka wpadła rozwścieczona i rzuciła mi z warknięcie i powiedziała "Wymiękasz Shanon. A i tak cie już nie potrzebuję."Amber i Sea popatrzyły się na mnie a w ich oczach błysnął cień zrozumienia. Ina podkradła sie do nich i powaliła je od tyłu. Już miała chwycić Amber za tętnice, ale podszedłem do nich spokojnym krokiem. Ina zaczęła sie cofać, a ja chciałem ją zbyć.
- No dobra koniec zabawy, spadaj stąd.- powiedziałem do Iny.
- Zastanów się do kogo mówisz- odwarknęła.
Kłapnąłem zębami koło jej barku.
- Lepiej ty pomyśl co mogę ci zrobić. - Wilczyca widząc, ze nie żartuje wycofała się i uciekła znikając w ścianie lasu.
    Zgarnąłem poturbowane wadery i ułożyłem je na mchu, a następnie naprawiłem Granicę Ognia, a ledwo przytomna Amber zapytała:
- Ja..k ty to .....zrobiłeś?-wzruszyłem ramionami i poszedłem spać.
     Rano obudziłem się wypoczęty i rześki obie wilczyce siedziały jak najdalej ode mnie i szeptały. Widząc jak się podnoszę zamarły. Podszedłem do nich  z krzywym uśmiechem i Amber zapytała;
- Miałeś nas wydać?
- To chyba oczywiste. -odpowiedziałem z zimnym wzrokiem. Stwierdziłem,że wczoraj i tak okazałem za dużo dobroci więc mogę trochę po docinać im.
- Ale tego nie zrobiłeś. Dlaczego?
- Miałem pewne porachunki z Iną i chciałem ją po prostu wkurzyć - skłamałem.
żyłem sie na trawie nie zważając na trzęsące się ze strachu wadery:
- I tak miałyście cholerne szczęście.
- Niby dlaczego?-zapytały.
- Bo dopiero teraz przybyli "sojusznicy"  Iny.-odpowiedziałem z kpiną.
- A skąd to wiesz?
- Wyczuwam ich energię życiową.-powiedziałem patrząc na pazury.
-  Ha- usłyszałem wypowiedziane triumfująco.- Jesteś wilkiem Natury i Ognia.
- Nie. Mylisz się.-wypowiedziałem to takim tonem, że zgasiło to skaczącą wokół mnie See.
- Gdzie jest Seoma?- zapytałem nagle co zaskoczyło wilczyce.
- Skąd o niej wiesz?-odpowiedziała pytaniem.
- Po pierwsze od Iny, a po drugie..... nieważne zostańmy przy pierwszej wersji.
- Nie wiemy. -zwiesiły głowy smutne i już chciały odejść ale im przerwałem im:
- Trzynaście kilometrów na północny-wschód.
- Podniosłem się i zacząłem biec, ale nie wyczułem za sobą wader. Obróciłem sie i zapytałem:
- Idziecie?
- Gdzie?
- Po Seomę?
- Z tobą nie! Czemu mamy ci ufać?! Może chcesz nas zabić?!
- Gdybym chciał to zrobić już byście nie żyły !-odpowiedziałem z irytacją.
- Ma racje, musimy znaleźć Seome, a on wie gdzie jest.-powiedziała Amber
- No... dobrze.- zgodziła się z wahaniem Sea.
     Ruszyliśmy w stronę którą wskazałem w zupełnej ciszy. Po godzinie biegu Amber się odezwała:
- Ludzie.
- No coś ty, a myślałaś, że kto zabrał Seome ?
- Ludzie porwali Seomę?!-wykrzyknęły chórem.
Odpowiedziałem z westchnieniem typu "ale jesteście tępe". Nagle przed naszymi nosami wyrósł mur, zatrzymaliśmy się i Sea zapytała:
- I co teraz geniuszu?
- Zrobimy piramidę, która idzie pierwsza?
- Czemu sam nie pójdziesz?-zapytała Amber.
- Bo jestem za ciężki!
- Racja, to ja przejdę?- zgłosiła sie Sea.
Stanąłem na dole na mnie wdrapała się Amber, a na nią Sea.
- Za nisko- stęknęła.
- Teraz dobrze- warknąłem, stając na dwie łapy.
Sea weszła na mur i chciała przeskoczyć, ale krzyknąłem:
-Czekaj, wciągnij Amber.- wilczyca zrobiła co kazałem, a na końcu sam wdrapałem się na mur:
- Jak ty...ah, nie ważne.- Chodźmy!- ponagliła.
Wszedłem  na prowadzenie i pokazałem miejsce pobytu Seomy. Wilczyca zdziwiła się na nasz widok, ale nie protestowała przed uwolnieniem. Po kombinowaliśmy trochę przy klatce i po chwili wilczyca była na wolności.
- Dobra spadajmy stą...- chciała zaproponować ale pojawił się człowiek z nożem.
Rzuciłem sie na niego, a wilczyce wybiegły bokiem. Powaliłem go na podłogę, a on w odpowiedzi wbił mi nóż w bark. Syknąłem i przebiłem mu kłami gardło. Wybiegłem z pomieszczenia i przeskoczyłem mur. Skacząc z niego potknąłem się i upadłem na ziemię, wbijając sobie głębiej nóż. Wadery czekały na mnie pod lasem śmiejąc sie ze mnie. Dopiero kiedy podszedłem na tyle by wyczuły krew, zrozumiały o co chodzi.Amber chciała do mnie podejść, ale warknąłem ostrzegawczo, a po chwili dodałem:
- Biegnijcie, ludzie nas zaraz dogonią!!
- A co z tobą?- zapytała z panika Sea.
- Nic, dojdę, a wy biegnijcie.
Wilczyce posłuchały i po chwili zniknęły w zaroślach, a ja klapnąłem na ziemi i wyrwałem nadal sterczący nóż. pociemniało mi przed oczami z bólu, jednak po chwili ruszyłem za waderami. Powłócząc łapami szedłem ich tropem przez cały dzień, aby wieczorem paść nieprzytomny przechodząc przez Granice Ognia.
- Co do ....- zapytała Soema.
Nic więcej nie usłyszałem.
Shanon

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz