wtorek, 31 lipca 2012

Silne zaklęcia

     Wędrowałam po puszczy czując swąd spalonej sierści. Przez przypadek wlazłam w niedopalone ognisko. W złym humorze zaczęłam szukać zwierzyny. Szybko wytropiłam sarnę w ciąży i obmyśliłam strategię. Z zaskoczenia złapałam ją za kark i zabiłam. Poczułam pyszny zapach krwi i zaczęłam jeść. Gdy dotarłam do młodego jelonka, którego miałam zjeść coś mnie powstrzymało. To nie jest godne zjedzenia-pomyślałam i zostawiłam je w spokoju. W końcu na polance zostały tylko bielące się kości ofiary i jagnię. Opuściłam ją nadal rozkoszując się smakiem krwi na języku. Moje rozmyślania przerwało nagłe pojawienie się obcej mi Białej wilczycy. Stanęłam i spoglądąłam na nią pytająco. Ona również na mnie patrzyła:
- Jak się nazywasz? - Zapytała.
- A po, co ci to wiedzieć? - Zapytałam. Byłam, co do innych nieufna.
- Jesteś Magii Mroku?
- Tak, a co?
- Ja też. - Odpowiedziała z uśmiechem. Ja również się uśmiechnęłam. Nareszcie ktoś kto ma taką sama magię jak ja.
- Nazywam się Lea, a ty?
- Seele. - Odpowiedziała, a ja wyminęłam ją i ruszyłam dalej. Wilczyca podąrzyła za mną. Nie byłam do tego przyzwyczajona, ale nic nie mówiłam. Po prostu ją ignorowałam. Doszłyśmy do plaży i tu mój czujny nos wyczuł kolejne wilki. Zauważyłam jednego na drzewie, jednego w wodzie i dwa na piachu. Szybko się cofnęłam w las, a razem ze mną Seele. Kręciłam się jeszcze przy nich kilka dni, aż w końcu chyba wyczuli moją obecność, bo jedno z nich prawie na mnie wpadło. Kolejnego dnia spotkałam jakiegoś wilka podczas polowania. Wpatrywałam sie w niego z nad jedzenia. Mrużyłam ślepia i jadłam. W końcu podszedł do mnie:
- Jak się nazywasz? - Zapytał czujnie.
- Lea, a ty? - Odpowiedziałam szybko.
- Shanon. Jakiej jesteś magii?
- Co cię to interesuje? - Zapytałam. Stanowczo zabrnął za daleko.
- Nic, tylko się pytam. - Odpowiedział urażonym głosem, ale byłam pewna, że blefuje. Odszedł i po chwili zniknął w krzakach. Wstałam i ruszyłam dalej przed siebie. Od tamtego spotkania trzymałam się od nich z daleka. Sypiałam w norach i polowałam na jelenie. Niedługo zaczęły sypać się na mnie liście, aż w końcu drzewa pozostały gołe, a śnieg przysypał świat. Zamarznięta woda i brak zwierzyny dawały się we znaki. W końcu nie wytrymałam i musiałam ruszyć dalej. Moje łapy były skostniałe z zimna, ale nie wędrowałam daleko, bo napotkałam obcą mi wilczycę. Spoglądała na mnie nieufnie. Usiadłam i czekałam spokojnie, aż coś powie:
- Kim jesteś? - Zapytała.
- A ty? - Odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Jestem Amber, a ty?
- Lea. Twoja magia?
- Natura i Ogień, a twoja?
- Lepiej żebyś nie wiedziała. - Odpowiedziałam szybko, a ona patrzyła na mnie zaskoczona.
- Mrok tak? - Zapytała cofając się.
- Jakbyś zgadła. To aż tak widać? - Zapytałam powodując u niej wybuch śmiechu. - Z czego się śmiejesz?
- Z tego, co powiedziałaś. Tego nie widać, to czuć.
- Czyli śmierdzę? - Zapytałam wytrącona z równowagi.
- Nie, ale czuć od ciebie zapach Mroku. - Skrzywiła się tak, że wyglądała tak jakby poczuła coś śmierdzącego. Warknęłam cicho, ale tego nie dosłyszała. Uśmiechnęłam się złośliwie i stworzyłam cienie. Od razu zamilkła patrząc jak cienie oplątują ją. W końcu nie mogła się ruszyć i spoglądała na mnie zaskoczona. - Przepraszam nie chciałam cię urazić. - Powiedziała, a moje cienie opadły, a oczy przestały błyszczeć na Czarno i przybrały kolor szary naturalny. Niestety użyłam zbyt silnego zaklęcia, bo wyczerpało moje siły i padłam bez zmysłów na ziemię. Obudziłam się rano w jakiejś norze. Amber już nie było, a ja uśmiechnięta ruszyłam na polowanie. Dorwałam wielkiego łosia, po którym zostały tylko kości. Ruszyłam w dalszą podróż. Kręciłam się jeszcze parę dni w okół miejsca, na którym spotkałam Amber i Seele. Kolejny dzień przyniósł siarczysty mróz. Przemarzłam do szpiku kości, ale grube futro dobrze mnie chroniło. Spotkałam również kolejną wilczycę. Inę. To nasza rozmowa:
- Kim jesteś?
- Nie wyjawię dopóki ty mi nie wyjawisz. - Powiedziałam.
- Jestem Ina, a moja magia to Mrok.
- Lea też Mrok. - Oznajmiłam. Ina spoglądała na mnie zaskoczona.
- Naprawdę? - Zapytała.
- No łał. - Odpowiedziałam uśmiechając się i patrząc w zupełnie innym kierunku. W krzakach coś się poruszyło. Po chwili wyszła z nich Amber.
- Dlaczego jesteś z Iną? - Zapytała się mnie. - No tak Mrok chadza własnymi drogami. - Nie wypowiedziała, ani słowa więcej, bo szybko odeszła. Spoglądałam zaskoczona na Inę, która zapytała.
- Chcesz iść z nią?
- Z tą nadęta paniusią proszę cię. - Powiedziałam czym całkowicie zbiłam ją z tropu. - Żeby mi tylko gadała, że śmierdzę Mrokiem?
Ina wybuchła śmiechem, po czym ruszyłyśmy razem. Czułam, że będziemy dobrymi przyjaciółkami. Wędrowałyśmy do wieczora, a wtedy zrobiłyśmy mały pokaz cieni. Wykonałyśmy też krótką walkę przyjacielską oczywiście, aby poznać swoje zdolności. Wieczorem wiedziałam już, że ona potrafi: Cienie, Otchłań, Śmierć(o niej mi powiedziała) i Mroczną mgłę. ona natomiast wiedziała, że umiem wykonać: Cienie, Śmierć, Krwisty kieł i Mroczną, żywą mgłę. To ostatnie było gorsze od Śmierci. Zasnęłyśmy w jej jaskini. 

LEA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz