Jedno nurkowanie i jedno muśnięcie tej magicznej ryby, całkowicie zmieniło mój wygląd. Teraz wyglądałam mniej więcej tak:
Ale nadal jestem tą samą Seą. Seą która, jest coś winna Amber. Mniej więcej miesiąc po moim odejściu, przypomniało mi się, jak to właśnie Amber, uratowała mnie przed powrotem do wioski indiańskiej. Musiałam wrócić do niej. Wtedy zostawiłam ją z Shanonem sam na sam. A co do dobroci TEGO wilka nie byłam do końca przekonana. A jeżeli wbije jej nóż w plecy (w sensie zdradzi ją) nie wybaczę sobie tego. Biegłam wzdłuż plaży. Może jeszcze jest w jaskini w której ją zostawiłam. Po godzinie dobiegłam do niej. Wadery w niej nie było. Wściekłam się. Pobiegłam w las. Pod wieczór, dobiegłam do polany a na niej... Ina z Shanonem i Seele. Najbardziej zdziwił mnie widok Shanona rozmawiającego z Iną. Czyli miałam rację. Jest zdrajcą. Miałam straszną ochotę podejść do niego i strzelić mu z liścia, ale wiedziałam że to byłoby głupie. Odeszłam i znalazłam inną polankę. Zasnęłam... Rano obudziłam się i ruszyłam dalej na poszukiwania Amber. Równocześnie rozmyślałam co się mogło stać podczas mojej nieobecności. Gdy tak biegłam, nagle z lewej mignęło coś białego i brązowego. Zatrzymałam się. To była... Amber. Nie poznała mnie, bo uciekła. Na początku się zdziwiłam, ale zaraz potem przypomniało mi się że mam inny wygląd. Zaraz też krzyknęłam:
- Stój, Amber, to ja Sea.
Ale już mnie nie słyszała. Pobiegłam za nią. Byłam szczerze zdziwiona jej widokiem. A raczej jej ciałem. Całe pokancerowane. Ciekawe kto ją urządził w ten sposób. Od razu pomyślałam że Shanon. Albo Ina. Po szaleńczym prawie dwu godzinnym biegu, wilczyca zmęczyła się i zatrzymała. Wykorzystałam okazję i pobiegłam szybciej. Od kiedy mam nowe ciało, jestem zwinniejsza i szybsza. Podeszłam do niej. Podkuliła ogon, ale zaraz potem zaczęła warczeć. Nie chciałam z nią walczyć.
- Amber... uspokój się. To ja... Sea.
Amber przestała warczeć. Spojrzała na mnie zdziwiona.
- Sea?
- No ba.
- Udowodnij to.
- Jak?- zapytałam, bo nie miałam pojęcia jak jej to udowodnić.
- Czaruj wodą.
Wybrałam wodę z drzewa i ukształtowałam węża z wody.
- Dobra, teraz imię mojego wroga numer jeden.
- Ina.
- Sea, to naprawdę ty?- zapytała wilczyca z wielkim wytrzeszczem.- Co ci się stało.
- Wiesz... Nurkowałam i przez przypadek dotknęłam takiej jednej rybki i zmieniła mój wygląd.
- To wiele tłumaczy... Po co wróciłaś?
- Nie pamiętasz? Mam wobec ciebie dług wdzięczności. Pamiętasz jak ocaliłaś mnie przed tymi psami? To mnie uratowało. Muszę ci się jakoś odwdzięczyć.
- Rozumiem.- powiedziała Amber.- Strasznie cieszę się że wróciłaś, Sea.
Ale nadal jestem tą samą Seą. Seą która, jest coś winna Amber. Mniej więcej miesiąc po moim odejściu, przypomniało mi się, jak to właśnie Amber, uratowała mnie przed powrotem do wioski indiańskiej. Musiałam wrócić do niej. Wtedy zostawiłam ją z Shanonem sam na sam. A co do dobroci TEGO wilka nie byłam do końca przekonana. A jeżeli wbije jej nóż w plecy (w sensie zdradzi ją) nie wybaczę sobie tego. Biegłam wzdłuż plaży. Może jeszcze jest w jaskini w której ją zostawiłam. Po godzinie dobiegłam do niej. Wadery w niej nie było. Wściekłam się. Pobiegłam w las. Pod wieczór, dobiegłam do polany a na niej... Ina z Shanonem i Seele. Najbardziej zdziwił mnie widok Shanona rozmawiającego z Iną. Czyli miałam rację. Jest zdrajcą. Miałam straszną ochotę podejść do niego i strzelić mu z liścia, ale wiedziałam że to byłoby głupie. Odeszłam i znalazłam inną polankę. Zasnęłam... Rano obudziłam się i ruszyłam dalej na poszukiwania Amber. Równocześnie rozmyślałam co się mogło stać podczas mojej nieobecności. Gdy tak biegłam, nagle z lewej mignęło coś białego i brązowego. Zatrzymałam się. To była... Amber. Nie poznała mnie, bo uciekła. Na początku się zdziwiłam, ale zaraz potem przypomniało mi się że mam inny wygląd. Zaraz też krzyknęłam:
- Stój, Amber, to ja Sea.
Ale już mnie nie słyszała. Pobiegłam za nią. Byłam szczerze zdziwiona jej widokiem. A raczej jej ciałem. Całe pokancerowane. Ciekawe kto ją urządził w ten sposób. Od razu pomyślałam że Shanon. Albo Ina. Po szaleńczym prawie dwu godzinnym biegu, wilczyca zmęczyła się i zatrzymała. Wykorzystałam okazję i pobiegłam szybciej. Od kiedy mam nowe ciało, jestem zwinniejsza i szybsza. Podeszłam do niej. Podkuliła ogon, ale zaraz potem zaczęła warczeć. Nie chciałam z nią walczyć.
- Amber... uspokój się. To ja... Sea.
Amber przestała warczeć. Spojrzała na mnie zdziwiona.
- Sea?
- No ba.
- Udowodnij to.
- Jak?- zapytałam, bo nie miałam pojęcia jak jej to udowodnić.
- Czaruj wodą.
Wybrałam wodę z drzewa i ukształtowałam węża z wody.
- Dobra, teraz imię mojego wroga numer jeden.
- Ina.
- Sea, to naprawdę ty?- zapytała wilczyca z wielkim wytrzeszczem.- Co ci się stało.
- Wiesz... Nurkowałam i przez przypadek dotknęłam takiej jednej rybki i zmieniła mój wygląd.
- To wiele tłumaczy... Po co wróciłaś?
- Nie pamiętasz? Mam wobec ciebie dług wdzięczności. Pamiętasz jak ocaliłaś mnie przed tymi psami? To mnie uratowało. Muszę ci się jakoś odwdzięczyć.
- Rozumiem.- powiedziała Amber.- Strasznie cieszę się że wróciłaś, Sea.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz