wtorek, 31 lipca 2012

Odejście

     Po niespokojnym śnie ruszyłyśmy dalej. Musiałyśmy odejść jak najdalej od Iny. Wędrowałyśmy cały dzień i pod koniec znalazłyśmy dość dużą jaskinię. Amber z Seą weszły do niej i zasnęły, a ja na drzewo. Zasnęłam i obudziłam się rano słysząc budzącą się Amber. Zeskoczyłam z drzewa i pobiegłam na polowanie. Znalazłam stadko jeleni i upolowałam jednego zaskoczenia. Zaciągnęłam go do jaskini i wszystkie razem zjadłyśmy go w milczeniu. Wędrowałyśmy kilka kolejnych dni, aż w końcu znalazłyśmy sobie odpowiednie miejsce. Urządziłyśmy je według własnego gustu. Znalazłam sobie dość rozłożyste i wygodne drzewo. Położyłam się na nim i zasnęłam zmęczona. Ten sen był dość dziwny. Co kilka minut pojawiała się jakaś wilczyca i znikała. W końcu została i zaczęła szybko mówić:
- Seoma posłuchaj. Musicie uciekać w waszą stronę zmierza wściekła Ina razem z przyjaciółmi. Szybko błagam ona was zabije. Wasze magie nic nie zdziałają z jej furią. Ona w tej chwili skacze do ciebie do drzewa niedaleko leżą Sea z Amber. Zemdlały. Ona stara się ciebie dosięgnąć OBUDŹ SIĘ!!!
        Wstałam i zobaczyłam Inę skaczącą do mnie. Oślepiłam ja chwilowo i zeskoczyłam z drzewa. Warcząc zbliżała się do mnie i po chwili zaatakowała. Zrobiłam unik, a potem kolejny. W jej oczach płonęła wściekłość i satysfakcja z zemsty. Rzuciłam się na nią i złapałam za szyje. Słyszałam jak się dusi i po chwili leżała na ziemi ciężko oddychając. Złapałam je obie i szybko zaciągnęłam jak najdalej od niej. Ponownie ją oślepiłam tym razem do kolejnej pełni. Znalazłam dość głęboką jaskinię i do tego wejście było na tle ciasne, że Ina by nie przeszła. Stanęłam na czatach i czekałam. W końcu obudziła się Amber, a zaraz po niej Sea. Musiałam im to powiedzieć. Wiedziałam, że to konieczne. Jeżeli mnie wygnają to trudno życie potoczy się dalej. W końcu powiedziałam szybko:
- JestemspokrewnionazIną.
- Co?! – Zapytała, Sea.
- Jestem spokrewniona z Iną. – Odpowiedziałam powoli.
- Jakim cudem? – Zapytała zaskoczona Amber.
- Ona jest wilczyca Ognia pochodzącą z Watahy Mroku, a ja Nocy. Te watahy to dwie rozłączone i pokłócone rodziny. Wyczułam to od razu po pierwszym jej spotkaniu z nami. – Opowiedziałam opuszczając głowę. Ułożyłam się w ciemnym kacie i spoglądałam na nie szukając zrozumienia. Twarz Amber takie zrozumienie wyrażała, ale Sea patrzyła na mnie z niechęcią. – Widzę, że nie jestem tu mile widziana. – Spoglądałam przy tym na Seę, a ona uchwyciła to spojrzenie. Wybiegłam z jaskini i odbiegłam jak najdalej. To była moja wina tylko i wyłącznie moja. Trzeba im było powiedzieć od razu. Biegłam i biegłam. Kilka dni minęło mi w biegu, ale w końcu upadłam zmęczona. Dowlokłam się do najbliższego strumienia i napiłam się z niego wody. Zaczaiłam się na drzewie i, po chwili do wody przyszła sarna. Skoczyłam na nią i zabiłam. Szybko ją zjadłam i zasnęłam na jednej z wyższych gałęzi. Kolejnego dnia obudziłam się w pełni sił.
Mam nadzieję, że się podobało. Za wszystkie błędy bardzo przepraszam i proszę o komentarze ^_^

SEOMA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz