wtorek, 5 marca 2013

O co mi chodzi?

   Spojrzałem niepewnie na zachodzące słońce. Sea i Hessa, gdzieś zniknęły, a ja nie mogłem im w żaden sposób pomóc. Zagoniłem szczeniaki do wysprzątanej jaskini, a sam na wszelki wypadek położyłem się tuż przy wejściu. Moje powieki z każdą chwilą robiły się coraz częściej, ale czuwałem. Wtem w moich myślach pojawił się... Shanon. Uśmiechał się do mnie zalotnie. Mózgu, o co ci teraz chodzi? Nagle, jakby wyszedłem z siebie i pojawiłem się obok. Okazało się, że wilk uśmiechał się do Amber. Ufff.... kamień z serca. Jednak nie jestem homoseksualistą. Szczerze zdecydowanie bardziej od Shanona podobała mi się Hessa i jej charakterek. Taa fajnie tylko kto by chciał być z takim brzydalem jak ja, a ona mnie chyba nawet nie lubi:
- Jestem idiotą... - westchnąłem głęboko. 
- Dlaczego? - zapytała Hessa siadając  obok mnie.
- GDZIE TY BYŁAŚ?! - wrzasnąłem zrywając się z ziemi. - I gdzie jest Sea?
- Nie wrzeszcz. To po pierwsze, a po drugie chodź ze mną. Szybko. - Ton jej głosu był dosyć dziwny. Bała się czegoś?
- A co z nimi? - zapytałem wskazując nosem potwory.
- E! Bestie! Chodźcie musimy was schować. Szybko! - Chwilę później grupka rozanielonych szczeniąt stała przed nami zwarta i gotowa. 
- Jak. Ty. To...? - Zatkało mnie.
- Jestem dziewczyną - oznajmiła zadowolona, ale w jej oczach widać było zmartwienie. - Macie być cicho.
   Szczenięta posłusznie podreptały za nią,  a ja na końcu zamykałem nasz mały pochód. Przeszliśmy zaledwie kilka metrów i nagle wadera zatrzymała się gwałtownie. Zdumiony spojrzałem na nią. Wiatr nic ze sobą nie niósł. Żadnych nowych wieści. To, co się stało musiało być kilkanaście kilometrów stąd.
- Macie siedzieć tu cicho i spokojnie. Najlepiej idźcie spać - warknęła wadera. Potwory posłusznie wskoczyły do nory, a Hessa ukryła wejście do niej jakimiś patykami i mchem. - Chodź.
   Wadera puściła się szalonym pędem na zachód. Czym prędzej ruszyłem za nią i szybko się z nią zrównałem. Biegliśmy w całkowitej ciszy, którą przerywało tylko szeleszczenie liści pod łapami i ciche sapanie. Wreszcie moje łapy były tak wyczerpane, że krzyknąłem:
- Daleko jeszcze?!
- No trochę! - odkrzyknęła. Szczerze nie mam pojęcia, po co wrzeszczeliśmy. Tak jakoś. Sami z siebie.
- Potrafiłabyś wskazać to miejsce z góry?! - zapytałem z nadzieją. 
- Chyba tak, ale nie podoba mi się twój tok rozumowania. - Jej wzrok pełen był niepewności. 
   Na mojej paszczy rozkwitł szyderczy uśmiech. Zacząłem delikatnie szybować tuż nad ziemią, chwyciłem ją łapami i wzbiłem się w powietrze. Powietrze przeszył jej ogłuszający krzyk:
- Nie! Yudarin! ODSTAW MNIE NA ZIEMIĘ! - Szybko zarzuciłem ją sobie na plecy i zacząłem zataczać kręgi. 
- To gdzie lecimy kochanie? - zapytałem szczerząc się głupkowato, za co dostałem po łbie. 
- Na ziemię! - Czułem jak jej pazury wbijają mi się w plecy.
- To wiem, ale gdzie dokładnie? - Odwróciłem łeb najbardziej jak umiałem w jej stronę. 
- Tam! - krzyknęła wskazując łapą jakąś polankę z białą kropką. Oddalona była o pięć kilometrów od miejsca, w którym się znajdowaliśmy.
- I ja to miałem niby przebiec? - Spojrzałem na nią moją miną numer sześć wyrażającą... coś takiego, ale z nutką ironii w głosie --> o.O
- Popracowałbyś nad kondycją - odparła uśmiechając się złośliwie. 
- Sugerujesz, że jestem gruby? - Zmrużyłem oczy spoglądając przed siebie miną zabójcy. 
- Niee... skądże. - Zaczęła się śmiać. Wtem zacząłem spadać w dół. Przerażona wilczyca ledwo zdążyła wbić pazury w moje plecy. Gdy wreszcie wyrównałem lot Hessa była przytulona do moich pleców i najwyraźniej nie zamierzała ich opuszczać. 
- Coś jeszcze chciałaś dodać? - zapytałem uśmiechając się złośliwie. 
- Urwę... ci... jaja... i... przykleję... Kropelką... do... czoła! - Była wściekła. Spojrzałem przed siebie z rozbawieniem. Biała kropka leżąca na polanie stawała się coraz większa i wyraźniejsza. Dopiero teraz byłem w stanie ujrzeć, że biel jest przeplatana z błękitem. Od razu skojarzyło mi się to z Seą. Pełen złych przeczuć przyspieszyłem. 
- Hessa przepraszam, że przerywam ci twój atak wściekłości na mnie, ale co tak właściwie chcesz mi pokazać? - Czułem na swoich plecach jej przerażony wzrok. 
- Sea... nie żyje - wydukała.
- CO?! - Zachwiałem się lekko z wrażenia. - JAK?!
- Z-z-zabiłam ją - wyjąkała kuląc się ze strachu.
- Dlaczego? - zapytałem cicho.
- Nie wiedziałam, że to ona. Była w ciele jakiegoś... stwora. - Głos jej zadrżał. - Rzuciła się na mnie. Chciała mnie zabić. 
- Czyli zostaliśmy we dwoje? - Wylądowałem na polanie tuż obok martwej wadery. Obwąchałem Seę dokładnie. Wyczuwałem obcy zapach w powietrzu. Nie pachniała jak Sea.
- Chyba tak - odparła Hessa. - Watahy już nie ma. Amber odeszła, za nią poszedł Shanon, ja z-z-zabiłam Seę. 
- Nie mów tak - przerwałem jej. - Nie obwiniaj siebie. Skąd mogłaś wiedzieć? 
- M-mogłam się domyślić - wyjąkała.
- Ta chyba tego, że jestem seksowny - odparłem sarkastycznie. Hessa uśmiechnęła się na krótki moment. - Trzeba ją pochować. 
- Gdzie? - zapytała zdumiona wadera.
- Najlepiej tu. Chyba, że chcesz wlec truchło ze sobą. To raczej nie jest najlepszy pomysł. 
- Też tak myślę - oznajmiła wadera spoglądając ze smutkiem na waderę. Pod największym z drzew rosnących wokół polany zacząłem kopać. Wyjątkowo szybko uporałem się z tym i złożyłem ciało Sei w prowizorycznym grobie. Na drzewie Hessa wydrapała napis: 
SEA 
Zmarła śmiercią tragiczną z łap swej przyjaciółki, 
PRZEPRASZAM 
Pokój twej duszy
Hessa, Yudarin

- Amber nie będzie szczęśliwa - oznajmiłem drżącym głosem. Zbierało mi się na płacz. 
- Yudarin... ty płaczesz? 
- Nie - wyszlochałem. - Tylko udaje, że woda cieknie mi z oczu.
- Oooj przestań. Kto jest dużym wilczkiem? No kto? - Zacząłem się śmiać i to jak nigdy w życiu. Wadera spojrzała na mnie krzywo. 
- SEA PRZEPRASZAM! ALE NIE UMIEM INACZEJ - krzyknąłem w przerwie na złapanie oddechu. Tarzałem się jeszcze chwilę, aż w końcu się uspokoiłem.
- Co to było? - zapytała Sea śmiejąc się ze mnie.
- Sam nie wiem - odparłem nieco zdumiony. - O co mi chodzi?
______________________________
;3 jestem z siebie dumny jak nikt ;d Wreszcie coś tu napisałem ;D mam nadzieję, że się podoba, a jak nie to piszcie, co mam pozmieniać ^^ dziękuję za uwagę ... 

10 komentarzy:

  1. Boże Yudarin, teraz przez ciebie udaje że mi woda z oczu płynie :D Po prostu zwijam się ze śmiechu na dywanie, świetnie że wróciłeś, bo bez twoich bezsensownych tekstów było mi trochę nudno

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;3 Dzięki ;D trzeba ożywić tego bloga! ^^ teraz będę tu codziennie i chce widzieć komentarze i nowe noty ;d bo będę zły ^^ a czemu udajesz, że ci woda z oczu płynie .? ;C

      Usuń
    2. Bo się popłakałem ze śmiechu, czytając tekst, ze Hessa oderwie ci pewne bardzo ważne części ciał i przyklei do czoła :P

      Usuń
  2. ^^ chodzi ci o to 8=====D .? ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. No tak, tylko że chyba trochę za długi jak na cb :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Taa tylko mój jest dłuższy ;3 ty swojego nie opisujesz przypadkiem ? ;d a nie sory przecież ty jesteś dziewczyną ;3

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny post. Mam nadzieję że Hessa niczego Yudarowi nie urwie, ale jednocześnie nie chcę żeby za bardzo się nią interesował(Nikki jest bi.
    Kto następny pisze?

    OdpowiedzUsuń
  6. Haha, Yudarin, nawet nie wiesz jak ja się za tobą stęskniłam :D Dobra, teraz ja piszę, proszę mi się tu nie wcinać z notkami i cierpliwie czekać na wiecznie spóźnialską Amber.

    OdpowiedzUsuń
  7. Troce się zastoiliśmy. Ruszamy z miejsca czy dajemy spokój? To żart jest jakiś jeden post na miesiąc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę. Zdaje mi się, że blog umiera i tyle. Zaraz dodam apel, to wszystko uzgodnimy.

      Usuń