Spojrzałem na Amber, w niemym skupieniu i starałem się przetworzyć to co przed chwilą powiedziała. Cała ta jej tragiczna historia, miała sens i w ogóle wiele wyjaśniała, lecz był jeden problem. Parę tygodni temu twierdziła, iż opuściła naszą watahę by zacząć nowe życie u boku tego tępego osiłka. Na samą myśl najeżyłem się. Wadera nadal wyczekiwała mojej reakcji, czułem że spoglądam na nią z politowaniem. Niby czego się spodziewała? Że padnę jej do łap i okażę pełne zrozumienie. Przecież byliśmy watahą, mogliśmy stawić opór watasze ognia. Byli od nas liczniejsi i silniejsi, lecz walcząc z nimi udowodnilibyśmy, że nie ważne co się wydarzy, jesteśmy jednym, że jesteśmy sobie oddani. Ale przecież, łatwiej uniknąć konfrontacji, udawać że problemu nie ma, uciec i być kochaną wielkiej kupy futra. Amber w końcu nie wytrzymała, przedłużającej się ciszy i szepnęła:
-Shannon, odezwij się proszę!
-Nawet nie wiesz jak mi cię żal.-prychnąłem.
Wyprostowałem się i spojrzałem na nią z góry. Dostrzegłem jak w kątach jej oczu pojawił się łzy:
-Dlaczego nie spróbujesz nawet zrozumieć. Postawić się na moim miejscu. Co byś niby nie zrobił?
-Na pewno bym nie stchórzył.-odpowiedziałem spokojnie.
-Nie chciałam ryzykować....narażać was...
-Mogłaś nas zapytać o zdanie. Jestem pewny, ze wszyscy stanęli by do walki.-uciąłem krótko.
Warga jej zadrżała, spuściła wzrok i odpowiedziała:
-Ale ja nie chciałam byście walczyli, wolałam odejść, by pozwolić wam dalej spokojnie żyć.
-Super, widzisz jak mi się spokojnie i radośnie żyje?-zakpiłem.
-Dla ciebie nigdy nie może być dobrze, prawda? Zawsze masz jakiś problem, jak byś nie mógł bez tego żyć!
-Masz rację mam wielki problem, który nie daje mi spokoju...
-Jaki?-przerwała mi.-Jaki problem?!
-Liczysz na to że ci powiem?
-Obiecałeś mi odpowiedzieć szczerze na jedno pytanie, a więc stawiam ci je jaki twój problem, że wiecznie się na mnie wyżywasz?-nastroszyła się.
-To ty.-warknąłem.
-Co ja?-zapytała zaskoczona.
Wstałem i stanąłem tak, iż dzieliło nas kilka centymetrów. Poczułem jak jej oddech owiewa mi pysk.
-To ty jesteś moim problemem...-zamilkłem na chwilę.-Przy tobie czuję się wolny, czuję że może być inaczej, ale ty odeszłaś...
-A ty podążyłeś za mną. Dlaczego?-ponownie spojrzała mi w oczy z nadzieją.
-Nadal nie rozumiesz? To wszystko dlatego...dlatego że cię kocham!-wyrzuciłem w końcu z siebie.
Amber cofnęła się niepewnie kilka kroków, lecz nadal nie spuszczała ze mnie wzroku, westchnąłem i wpatrzyłem się w swoje łapy.
_____________________________________________________________________
Wiem notka trochę krótka i ale za to jak mi się z data zgrała xp
Shanon
T ę rozmowę przeprowadzacie po spotkaniu mnie tak???
OdpowiedzUsuńnie nikki to jeszcze nie twoja chwila xp
OdpowiedzUsuńnie mówię że macie to opisać nie jest to przecież potrzebne tylko pytam, sork
UsuńZ tego, co orientuję, czytając tego bloga, tylko Amber, Shanon, Nikka, Hessa piszą. Może jeszcze Yudarnin czy jak mu tam. A gdzie się podziała Sheyn?
OdpowiedzUsuńAkyes my też byśmy chcieli wiedzieć :/
OdpowiedzUsuńTak, zaginęła w akcji :(
UsuńA pisała ze swojego konta komentarze czy coś? W jakiś sposób można do niej dotrzeć i spytać, jeśli jest taka możliwość, nieprawdaż?
UsuńNiby jest, ale ona musi z tego kona jeszcze korzystać, a w to raczej wątpie
OdpowiedzUsuńOch jakie to sweet *.* ;d dobra załóżmy że nic nie powiedziałem ;3 i nie Yudarnin czy jak mu tam tylko dla cb PAN Yudarin ;D nota jest świetna ;d to teraz ja pisze .? ;3
OdpowiedzUsuńY.
Ps. Sorka, ale pisze z anonima bo nie moge znaleźć hasła do konta ;d ale pewnie jeszcze znajdę ;3
Teoretycznie ja miałam pisać, ale moja wena ma depresję i nie wychodzi z ukrycia. Pech.
UsuńNajwyżej może dodasz mi odrobiny weny, żebym skończyła tę notkę. Pisz :)