- Poszłam się napić, to tyle- wzruszyłam ramionami, wymuszając uśmiech.
- No to musiałaś długo pić- zaśmiał się, przytulając mnie.
- Yhym- kiwnęłam głową, nie bardzo zwracając uwagę na to, co mówi.
Przez kolejne pół godziny paplał jak najęty, o tym, jak mu dobrze ze mną, ile chciałby szczeniąt... Za każdym razem mruczałam jakieś niezrozumiałe odpowiedzi, myśląc tylko o jednej osobie. I to bynajmniej nie o nim.
- ... co o tym sądzisz, Amber? Amber? Amber!
- Co?!- zerwałam się na równe łapy, wyrwana z zadumy.
- Czy ty mnie w ogóle nie słuchasz?- spytał z wyrzutem.
- Co? Eee... nie, oczywiście, że cię słucham- uśmiechnęłam się przymilnie, liżąc go w policzek.- Po prostu zatraciłam się w.. wspomnieniach i jakoś tak wyszło...
- W wspomnieniach? O tej poprzedniej Watasze?
- Tak- mruknęłam, wychodząc z jaskini. Czułam, że Aik za mną podąża, ale postanowiłam to zignorować. Dopiero w okolicach legowiska Omeg, gdzie kątem oka spostrzegłam Shanona, mój "partner" zagrodził mi drogę.
- Powinnaś w końcu zapomnieć o tej głupiej, nędznej Watasze, kochanie- mówił to spokojnie, lecz mogłam wyczuć w jego głosie nutkę groźby. W środku mnie zawrzało. Mógł mówić cokolwiek chciał, ale nie miał prawa tak się wyrażać na temat mojej rodziny.
- Tak się składa, że ta głupia, nędzna Wataha była i WCIĄŻ pozostaje moją rodziną, skarbie- odparłam głośno i dobitnie, wymijając go. Po chwili jednak zatrzymałam się i odwróciłam łeb w jego stronę.- A skoro jesteśmy partnerami, to chyba znaczy, że jest również TWOJĄ rodziną.Prychnął i wrócił do groty. Kiedy zniknął mi z oczu od razu poczułam niewymowną ulgę.
Mimochodem spojrzałam na grupkę najgorszych rangą i od razu odnalazłam odpowiedniego wilka. Wpatrywał się we mnie jego szarymi tęczówkami, rozmyślając nad czymś. Kiedy na jeden krótki moment nasze spojrzenia się spotkały, niemal natychmiast chciałam się uśmiechnąć. Ale wyglądałoby to podejrzanie, a wokół kręciły się wilki Alfy, które wciąż miały za zadanie obserwować mnie.
Odwróciłam wzrok i odeszłam w bliżej nieznanym mi kierunku. Zaszyłam się w krzakach i będąc niemal całkowicie zakryta przez liście, czekałam na upragnioną noc. Bardzo pragnęłam tego spotkania z Shanonem. Chciałam mu powiedzieć prawdę. Dlaczego odeszłam, dlaczego udaję, że coś czuję do Aika.... Wszystko. Wiedziałam, że to ryzykowne, nawet bardzo. Shanon ma swój charakterek i nigdy nie wiadomo jakiej reakcji się po nim można spodziewać. Ale już podjęłam decyzję, której nic i nikt by nie zmienił.
Musiałam tylko poczekać do północy...
~~~~
Tak jakby pierwsza moja notka na tym blogu, juhu :D Wciąż na niektórych czekamy z dołączeniem, ale wszystko idzie w dobrym kierunku. Musimy teraz rozkręcić Watahę! xD
AMBER
Siema Amber. Dobrze, że jesteś :D Mogłabyś mi wysłać to zaproszenie jeszcze raz??? Bo coś się stało i mi wyskakuje, że zaproszenie nieaktualne. A tak przy okazji świetna notka. Trzeba trochę ożywić tą watahę :D Pamięta ktoś jeszcze nasz czat??? Przydałoby się zrobić nowy, ale ja nie umiem xD Jak coś to siedzę dzisiaj na starym :D
OdpowiedzUsuńNie chcę cię martwic, ale nie mam bladego pojęcia jak to kontynuować :/
OdpowiedzUsuń