sobota, 4 sierpnia 2012

Ojojoj

Kręciłem się w kółko zupełnie bez celu. Oczekiwałem, aż wróci Amber podobnie jak Azo, którą zaczęły denerwować moje ciągłe przechadzki. Kiedy jednak zabrali Shanona westchnąłem głeboko i spoglądając na siostrę oznajmiłem:
- Będzie się działo. - Na jej paszczy pojawił się krótki uśmiech, który jednak prawie natychmiast zgasł.
- Ojojoj Shanonek i Amberuś na całą watahę. Będzie się działo. - Odparła jedynie, na co zachichotałem głupio. Hessa siedząca w klatce obok spojrzała na mnie jak na idiotę, ale nie przejąłem się tym zbytnio. Wtem usłyszałem coś dziwnego.
- Ej wiecie może co to jest Aję? - Zapytałem spoglądając w kierunku, z którego dochodził ten dziwny dźwięk. Hessa jedynie wzruszyła ramionami natomiast Azo nadstawiła uszu starając się ponownie wychwycić ten dziwny dźwięk, ale usłyszeliśmy jedynie warczenie i głośne wiwaty tłumu. 
- Co tam się dzieje? - Zapytała zaniepokojona Hessa podnosząc się. Zbliżyliśmy się wszyscy do krat i nagle stanął przed nami ogromny, szary wilk. Musiałem  zadzierać głowę żeby zobaczyć, gdzie ma paszczę. 
- Myslę, że może was to zaciekawić. - Oznajmił szczerząc się szyderczo. Skuł nas i ruszyliśmy dziwnym konwojem w kierunku owych dźwięków. Im bliżej podchodziliśmy tym stawały się one głośniejsze i wtedy wilk otworzył drzwi, a my weszliśmy przez nie do kwadratowego pomieszczenia. Naprzeciw drzwi stały dwa trony, na któych siedział jakiś wilk i chichocząca wadera. Shanon i Amber rozpaczliwie walczyli o życie z bandą Cieni, która starała ię ich zabić. Nasza Alfa spojrzała na nas z nadzieją, a we mnie zrodziła się adrenalina. 
- Ojojoj. - Powiedziałem jedynie spoglądając na nich. 
- Ach! - Krzykneła wadera siedząca na tronie. - To reszta watahy! Jak cudownie! Będą mieli okazję oglądać największą porażkę tego tysiąclecia. Ich Alfa i Delta rozszarpani przez Demonicę Aję! Gdzie nasz kronikarz? Trzeba go jak najszybciej zawołać.
- Znając życie pewnie siedzi w swojej jaksini przy stercie zwojów. - Mruknał jeden z wilków wychodząc z pomieszczenia z zawiedzioną miną. 
- To jest to Aję! - Krzyknałem spoglądając na demonicę, która z szyderczym uśmiechem okrążała Amber i Shanona. Zatrzymała się jednak i spojrzała na mnie zwężonymi oczami.
- To? - Warknęła podchodząc do mnie. 
- A co? - Zapytałem udając głupiego.
- Yudarin zamknij się! - Warknęła Hessa spoglądając na mnie groźnie. Mimo iż czułęm w sobie palący strach zmusiłem się do wyluzowanej miny i spokojnego siedzenia na kamiennej podłodze. Demonica zbliżyła się do swoich Alf i wyszeptała im coś na ucho. Samica Alfa uśmiechnęła się szeroko i coś murknęła do Demonicy. Cienie momentalnie odskoczyły od Shanona i Amber. Oboje mięli na sobie wiele groźnych ran, ale mimo wszystko dowlekli się do nas. Wyglądali jak dwa niedobitki, które uciekły z wojny.
- Panie i panowie - Zaczęła samica Alfa wrogiej watahy. - Mamy tu dość specyficznego przedstawiciela magii powietrza. Ach nasz pobratymiec z siostrą! Jakże uroczo. - Uśmiechnęła się szyderczo. - Rozkujcie tego brązowego zwanego Yudarinem i niech stanie do walki z Ają!
Demonica stojąca na środku sali uśmiechała się szyderczo spoglądając na mnie. Muszę przyznać, że w tamtym momencie obleciał mnie strach.
- Ojojoj będzie się działo. - Wyszeptała Azo do Hessy, ale resztę jej wypowiedzi zagłuszył głośny szczęk kajdanów, które opadły bezwładnie na podłogę. Spojrzałem ze strachem i niepewnośćią na Demonicę, która uśmiechała się złośliwie. Podszedł na chwiejących się łapach do niej i przekrzywiłem głowę mierząc ją wzrokiem.
- Mogę tylko zaznaczyć, że masz krzywe łapy? - Zapytałem szczerząc się radośnie. Wytrzeszczyła na mnie swoje wielkie gały, a po chwili przygniotła łapami do ziemi. - O już koniec? Nie zauważyłem.
- Twój koniec. - Wyszeptała mi do ucha i wysunęła długi pazur, który niebezpiecznie zbliżał się do mojego serca. Tłum wiwatował, a część mojej watahy spoglądała na mnie ze smutkiem w oczach. Najwyraźniej myśleli, że nie mam szans prócz Azo. Wadera dodawała mi otuchy ciepłym uśmiechem, któy jednak przerodził się w coś jeszcze. Przekazywała mi swoją energię. 
- Nie pomyliłaś się przypadkiem? - Zapytałem Aji wyślizgując się spod jej łapy.
- Ale o co ci chodzi? - Zapytała zbita z tropu.
- Ojojoj. Na starość traci się pamięć. - Westchnąłem ponownie się szczerząc. Wściekła skoczyła na mnie, ale wykonałem szybki unik.
- Kto tu jest stary?
- Ty.
- A kto jest tępy?
- Ja. - Odparłem uchylając się przed kolejnym ciosem.
- Dokładnie. - Oznajmiła uśmiechając się szyderczo. Wtedy stało się coś czego nigdy bym nie przewidział. Azo wyskoczyła z łańcuchów i skoczyła mi na pomoc.
- Co ty tu robisz? - Zapytał się jej spogladajac na nią ze zdumieniem.
- Pomagam ci. Samymi wyzwiskami jej nie pokonasz. Tu trzeba jeszcze poczucia humoru. - Oznajmiła szczerząc się w moją stronę.
- Ajo... - Zacząłem.
- Bardzo cię prosimy... - Dodała Azo.
- Żebyś nas zotawiła... - Powiedziałem.
- I wyprostowała te krzywe łapki. - Zakończyła siostra szczerząc się w jej stronę. Również uśmiechnąłem się i wtedy powietrze tuż obok mnie przeszył długi pazur Demonicy. Razem z Azo połączyliśmy swoje magie. Nasze oczy zabłysły kolorem niebieskim, a na paszcze wlały się szydercze uśmiechy. Byłem naprawdę rozbawiony. Niebieskie strumienie energii oplatały każdego wilka znajdującego się w pomieszczeniu prócz naszej watahy. Próbowali się przed tym bronić, ale coś im to nie wyszło.
- Ojojoj chyba wygraliśmy. - Oznajmiła Azo. Po chwili wybuchliśmy śmiechem, ale w naszych oczach dalej lśnił kolor nieba.
- Nie poddamy się tak łatwo. - Powiedziała samica Alfa starając się wydostać z niebieskiego kokonu.
- Nie pokonasz mojej kochanej siostrzyczki. - Oznajmiłem szczerząc się głupio.
- I mojego słodziutkiego braciszka. - Dokonczyła Azo również się szczerząc.
- Ej, ale radziłbym się wam ewakuować. Chyba, że chcecie oglądać drastyczne sceny.
- Postarajcie się ich nie zabić. - Powiedziała Amber wlokąc się w kierunku wyjścia Hessa pomagała jej w ogóle dojść do drzwi.
- To, co my mamy z nimi zrobić? Przekonać do ucieczki? Przecież to się nigdy nie uda. - Oznajmiła Azo spoglądając na nią dziwnie.
- Dobra, ale to ma być bezbolesna śmierć. - Odparła nieco przyspieszając. Shanon zatrzymał się przywyjściu.
- Wyjdź, bo ciebie też zabijemy. - Powiedziałem spogladając w twarz Alfom. Kogoś mi przypominali. Shanon posłusznie wyszedł chociaż nieco się ociągał.
- Ojojoj mamy ciężki wybór Yudarinku. - Oznajmiła Azo uśmiechając się.
- Dokładnie. Zmiażdżyć, zatruć... - Zacząłem wymieniać propozycje śmierci, aż wreszcie Azo kazała mi się zamknąć.
- Zmiażdżmy ich. To będzie najprostsze i nie wymaga tyle energii. - Odparła spokojnie skupiając wzrok na trzech najbliższych wilkach. Po chwili ich ciała dosłownie rozsadziło, a z błękitnego kokonu wypłynęły ich wnętrzności. To samo stało się z moimi ofiarami, ale wtedy zorientowałem się, że coś jest nie tak. Potężna energia hamowała przepływ mej mocy. Azo spojrzała na mnie zdumiona, a po chwili oboje spojrzeliśmy na parę Alfa zawiniętych w kokony, ale zaraz przecież ich nie było. Ze strachem rozejrzeliśmy się. Nikogo już nie było. Wszycy zniknęli. Ruszyliśmy biegiem za Shanonem, Hessą i Amber, a dogoniliśmy ich w połowie korytarza. Azo szybko złapała Amber, wrzuciłą ją sobie na grzbiet i wzbiła się w powietrze kierując stronę wyjścia. Ja sam wrzuciłem na siebie Shanona, chwyciłem Hessę, któa wspięła się na moje plecy i wystartowałem. Nieco wolniej, ale jednak.
- Co się stało? - Zapytał się mnie Shanon zagłuszany przez ryk wiatru, kiedy wypadliśmy na zewnątrz i wzbiliśmy się w powietrze.
- Oni zniknęli. - Odkrzyknąłem mu i przyspieszyłem starając się dogonić Azo. Miała ona jednak znacznie lżejszy bagaż w przeciwieństwie do mnie, więc stanowczo mnie wyprzedziła. Po kilku godzinach niezwykle męczącego lotu dotrzegłem znajomy zarys jaskini. Azo zanurkowała gwałtownie, a ja uczyniłęm to samo czująć jak Shanon i Hessa wbijają pazury w moje plecy. Gdy wylądowałem ruszyłęm szybko do jaskini, ale to, co tam zobaczyłem przechodziło wilcze pojęcie.
___________________________________________________________________    
Coś dawno nie pisałem, ale myślę, że nadrobiłem tą notką :) Jestem ciekaw jak to kontynuujecie chociaż chyba zrobi to Azo xD Chyba, że Amber znowu ją wyprzedzi :)
Yudarin

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz