Ina odeszła. Wiedziałem że Amber ją zabiła i miałem serdecznie gdzieś co się stało z jej przeklętą duszą. Jedno było pewne: nie trafiła do piekła. Seele za to bardzo się ucieszyła z odejścia Iny. Stwierdziła że skoro jej nie ma to teraz ona może mną pomiatać:
- Shanonnnn!!!!-wyszedłem z cienia drzew aby wysłuchać czego znowu chce ta jędza.
- Jestem głodna.
- To idź na polowanie.- stwierdziłem oschle.
- Nie. Ty pójdziesz!-warknęła mi prosto w pysk, i przy okazji opluła.
Wytarłem się z obrzydzeniem i zapytałem:
- Jeleń, zając, bażant. Co wybierasz?
- Hmmm....mam ochotę na wilka.-powiedziała spokojnie, a do mnie dotarło dopiero po kilku sekundach co powiedziała.
- Wilka? Uderzyłaś się w łeb ,czy co ?-zrobiło mi się nie dobrze, a wadera kontynuowała jak by mnie nie usłyszała:
- I to nie na byle jakiego wilka. Zabij kogoś ze swojego baraniego stadka.
- Porąbało cię?-zapytałem, ale wilczyca nadal udawała że mnie nie słyszy.
- Masz wybór kogo mi przynieść.-powiedziała z miną niewiniątka.
Obróciłem się gotując się ze złości. Miałem już odejść , ale zatrzymała mnie mówiąc:
- Byle tylko nie była koścista.
Stanąłem jak wryty. Seele zaśmiała się widząc moją reakcję, ale zanim zdążyła to skomentować, wyła już z bólu. Jednym szybkim zamachem, rozdarłem jej pół pyska. Poczułem na pazurach ciepłą krew. Przyglądałem się chwilę szkarłatnej cieczy, a następnie wskoczyłem w ścianę lasu, marząc by znaleźć się jak najdalej od tej psycholki.
Shanon
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz