Obudziłem się kolejnego dnia z katarem. Ta
kąpiel nie była najlepszym pomysłem. Ciągle tylko kichałem. Wtedy
poczułem potworny ból w plecach. No tak Shanon mnie przypalił. Tylko
dlaczego? Nie miałem zamiaru się go pytać. Najprościej w świecie mi się
nie chciało. Dźwignąłem się z mojej chłodnej kryjówki i usiadłem na
śniegu. Po chwili obudziła się Amber i słysząc moje kichanie, bo
dosłownie, co minutę gluty leciały mi z nosa, wyszła z jaskini:
- Żyjesz? - Zapytała przyglądając się mojej reakcji.
- Tak, ale zaraz umrę na katar. - Odpowiedziałem, na co zaśmiała się cicho.
- Znasz kogoś kto umarł na katar? - Zapytała Ina wychodząc ze swojej śnieżnej nory. Również się uśmiechała.
- Nie, ale wkrótce wy poznacie.
- Nie wydaje mi się. - Odparł Kazan również wychodząc z jaskini.
- Obudziłeś wszystkich tym swoim kichaniem. - Warknął Shanon ziewając.
- Wybaczcie, ale to nie moja wina.
- Tak, ale to był twój pomysł wskakiwać do wody w środku zimy. - Oznajmił Kazan spoglądając na mnie ze śmiechem wypisanym na twarzy.
- Wcześniej mi gratulowałeś, a teraz marudzisz. Zdecyduj się. - Mruknąłem i odeszłem od nich udając "obrażonego". Polegało to na tym, że do nikogo się nie odzywałem i udawałem "focha". Przez całą resztę tego nudnego dnia się nie odzywałem poza moim kichaniem. Wieczorem przerodziło się to w kaszel. Miałem już katar i kaszel, więc na przemian było tylko "apsik" lub "khy, khy*". Jak ktoś próbował się do mnie odezwać to prawie natychmiast go zagłuszałem. Wieczorem padnięty położyłem się w swojej kryjówce i usnąłem prawie natychmiast. Kolejnego dnia nawet nie ruszyłem się z posłania zbyt wyczerpany. Najwyraźniej zachorowałem i tylko kaszlałem i kichałem. Pierwszy z jaskini wyszedł Kazan i zapytał:
- Jesteś chory?
- No na mózg. - Odpowiedziałem uśmiechając się.
- Chyba masz gorączke.
- Prędzej zapalenie mózgu.
- Przestaniesz?
- Nie wiem.
- To skończ. Kto się zna na leczeniu?
- A kto ma moc Natury?
- Amber.
- Tylko?
- No chyba tak. Nikt nie wie jaką magię ma Shanon.
- To trzeba się go zapytać.
- On ci nie powie.
- Dlaczego?
- Bo nikomu nie mówi.
- Aha. Dobra, a wiesz jak naprawić mi mózg?
- Chyba jest w normie, ale nie jestem pewien. Po tym, co ostatnio wygadujesz...
- Bardzo śmieszne.
- Wiem.
- Odgapiasz ode mnie tekst.
- Nie kłam.
- Nie kłamie.
- Dobra koniec tej bezsensownej rozmowy.
- Dobra. To zapytasz się Amber czy mnie wyleczy?
- Coś mi się nie chce.
- Jak nie to nie. - Odparłem i nie odezwałem się już więcej tego dnia. Dopiero wieczorem podniosłem się i ruszyłem zjeść to, co zostało z obiadu czyli kości z jakimiś chrząstkami, ale i tak szpik jest najlepszy. Szybko się najadłem jako, że nie miałem apetytu i położyłem się do góry łapami w mojej kryjówce. Widać było idealnie wszystkie gwiazdy na niebie, jako, że niebo było bezchmurne. Usnąłem myśląc jeszcze tylko "Tak wiem, że jestem chory na mózg, ale to cecha Wilków Powietrza".
____________________________________________________
Sorry, że krótkie, ale fajny film leci i lecę oglądać XD
To khy to jest kaszel, a nie wiedziałem jak to napisać.
YUDARIN
- Żyjesz? - Zapytała przyglądając się mojej reakcji.
- Tak, ale zaraz umrę na katar. - Odpowiedziałem, na co zaśmiała się cicho.
- Znasz kogoś kto umarł na katar? - Zapytała Ina wychodząc ze swojej śnieżnej nory. Również się uśmiechała.
- Nie, ale wkrótce wy poznacie.
- Nie wydaje mi się. - Odparł Kazan również wychodząc z jaskini.
- Obudziłeś wszystkich tym swoim kichaniem. - Warknął Shanon ziewając.
- Wybaczcie, ale to nie moja wina.
- Tak, ale to był twój pomysł wskakiwać do wody w środku zimy. - Oznajmił Kazan spoglądając na mnie ze śmiechem wypisanym na twarzy.
- Wcześniej mi gratulowałeś, a teraz marudzisz. Zdecyduj się. - Mruknąłem i odeszłem od nich udając "obrażonego". Polegało to na tym, że do nikogo się nie odzywałem i udawałem "focha". Przez całą resztę tego nudnego dnia się nie odzywałem poza moim kichaniem. Wieczorem przerodziło się to w kaszel. Miałem już katar i kaszel, więc na przemian było tylko "apsik" lub "khy, khy*". Jak ktoś próbował się do mnie odezwać to prawie natychmiast go zagłuszałem. Wieczorem padnięty położyłem się w swojej kryjówce i usnąłem prawie natychmiast. Kolejnego dnia nawet nie ruszyłem się z posłania zbyt wyczerpany. Najwyraźniej zachorowałem i tylko kaszlałem i kichałem. Pierwszy z jaskini wyszedł Kazan i zapytał:
- Jesteś chory?
- No na mózg. - Odpowiedziałem uśmiechając się.
- Chyba masz gorączke.
- Prędzej zapalenie mózgu.
- Przestaniesz?
- Nie wiem.
- To skończ. Kto się zna na leczeniu?
- A kto ma moc Natury?
- Amber.
- Tylko?
- No chyba tak. Nikt nie wie jaką magię ma Shanon.
- To trzeba się go zapytać.
- On ci nie powie.
- Dlaczego?
- Bo nikomu nie mówi.
- Aha. Dobra, a wiesz jak naprawić mi mózg?
- Chyba jest w normie, ale nie jestem pewien. Po tym, co ostatnio wygadujesz...
- Bardzo śmieszne.
- Wiem.
- Odgapiasz ode mnie tekst.
- Nie kłam.
- Nie kłamie.
- Dobra koniec tej bezsensownej rozmowy.
- Dobra. To zapytasz się Amber czy mnie wyleczy?
- Coś mi się nie chce.
- Jak nie to nie. - Odparłem i nie odezwałem się już więcej tego dnia. Dopiero wieczorem podniosłem się i ruszyłem zjeść to, co zostało z obiadu czyli kości z jakimiś chrząstkami, ale i tak szpik jest najlepszy. Szybko się najadłem jako, że nie miałem apetytu i położyłem się do góry łapami w mojej kryjówce. Widać było idealnie wszystkie gwiazdy na niebie, jako, że niebo było bezchmurne. Usnąłem myśląc jeszcze tylko "Tak wiem, że jestem chory na mózg, ale to cecha Wilków Powietrza".
____________________________________________________
Sorry, że krótkie, ale fajny film leci i lecę oglądać XD
To khy to jest kaszel, a nie wiedziałem jak to napisać.
YUDARIN
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz