Siedziałem na plaży grzebiąc pazurem w piasku, aż nagle o mało nie zadławiłem się słysząc co stwierdziły wilczyce stłoczone przy Lei. Właśnie zostałem zaliczony, przez nie, do wilków Mroku. Musiałem zetrzeć łzę, która pociekła mi po pysku, kiedy próbowałem zdławić śmiech. Po chwili wróciło do mnie racjonalne myślenie "Może one coś pamiętają , muszę się upewnić i to jeszcze dziś".
Kiedy Seoma oddaliła się, podszedłem do niej niepewnie i zapytałem:
- Pamiętasz mnie z dzieciństwa ?
- Nie.- odpowiedziała zdziwiona.
Odwróciłem się tyłem od niej i pomaszerowałem z powrotem na plaże. Chciała mnie zatrzymać, ale zrezygnowała i też sobie poszła. Pewny siebie, że nadal jestem chroniony,usiadłem na piasku i dopiero wtedy doszło do mnie co zrobiłem. "Jesteś kompletnym debilem!"-karciłem się w myślach. Zacząłem nerwowo chodzić w kółko "Teraz już na pewno, zorientują się, że jest coś ze mną nie tak". Jak na potwierdzenie tego co przed chwilą stwierdziłem, usłyszałem szepty. Podszedłem bliżej, aby wyraźnie słyszeć.
Wadery siedziały wokół ogniska i rozmawiały o mnie. Temat oczywiście zaczęła Seoma.
- Wiecie cokolwiek o Shanonie?
- Nie. Nie wiem nawet jakiej jest magii.- powiedziała Amber.- Myślę, że Ognia, ale nie pasuje mi Mrok jaki od niego czuć.
- Mi się zdawało, że Natura bo umie wyczuć energię życiową, ale przeszkadza Mrok. Te dwie magie się nie cierpią, więc nie może mieć ich dwóch.- powiedziała Sea.
- Ja myślałam, że jest po prostu Mrokiem.-stwierdziła Eileen, a Lea potwierdziła.
- Ale nie może być Mrokiem jeśli potrafi to co wcześniej stwierdziła Sea.-Seoma zaczęła coś jarzyć.- Z nim jest coś nie tak.-reszta wader potwierdziła.-A do tego dzisiaj zapytał się mnie czy pamiętam go z dzieciństwa!
- No nie gadaj!-wykrzyknęła Eileen.- Pochodzi z naszej watahy.
- Ty mi powiedz siostro ja nie pamiętam.
Eileen zaczęła zagłębiać się w wspomnienia, a ja przebierałem nogami ze zdenerwowania, modląc się aby mnie nie pamiętała.Wnioskując po minie Seomy, zaczęła tracić nadzieje, że cokolwiek odkryją, kiedy powietrze rozdarł krzyk Eileen:
-Tak, był taki jeden, urodził się wcześniej od ciebie, ale nie pamiętam go dobrze, bo niedługo po twoich narodzinach musiałam odejść.
-Kim byli jego rodzice?
-Shira i Argon pamiętam jak się nim chwalili, ale nie wiem dlaczego.
-Nie znam ich, kim byli.
Eileen zrobiła ogromne oczy:
- Nie znasz ich ?!
- Nie.
- Ciekawe co się stało po moim odejściu, coś się musiało wydarzyć skoro ich nie znasz.
-Jutro pójdę odwiedzić wilki Nocy, może wtedy się czegoś dowiem.-zaproponowała Soema.
Zrobiło mi się gorąco na tę wiadomość. Nie mogłem pójść za nią do watahy Nocy, więc musiałem zatrzymać ją jakoś tutaj. Wpadł mi do głowy najprostszy plan na świecie. Zastraszenie.
Wspiąłem się na drzewo, a kiedy przechodziła zeskoczyłem blokując jej drogę.
- Co ty tutaj robisz?
- Podsłuchuję. A i dobrze ci radze nie pakuj nosa w nie swoje sprawy.-warczałem żeby dać jej do zrozumienie,że jej grożę.
Podkuliła ogon i uciekła wymijając mnie, a ja zostałem sam w ciemnej głuszy modląc się, aby ta sztuczka podziałała.
Kiedy Seoma oddaliła się, podszedłem do niej niepewnie i zapytałem:
- Pamiętasz mnie z dzieciństwa ?
- Nie.- odpowiedziała zdziwiona.
Odwróciłem się tyłem od niej i pomaszerowałem z powrotem na plaże. Chciała mnie zatrzymać, ale zrezygnowała i też sobie poszła. Pewny siebie, że nadal jestem chroniony,usiadłem na piasku i dopiero wtedy doszło do mnie co zrobiłem. "Jesteś kompletnym debilem!"-karciłem się w myślach. Zacząłem nerwowo chodzić w kółko "Teraz już na pewno, zorientują się, że jest coś ze mną nie tak". Jak na potwierdzenie tego co przed chwilą stwierdziłem, usłyszałem szepty. Podszedłem bliżej, aby wyraźnie słyszeć.
Wadery siedziały wokół ogniska i rozmawiały o mnie. Temat oczywiście zaczęła Seoma.
- Wiecie cokolwiek o Shanonie?
- Nie. Nie wiem nawet jakiej jest magii.- powiedziała Amber.- Myślę, że Ognia, ale nie pasuje mi Mrok jaki od niego czuć.
- Mi się zdawało, że Natura bo umie wyczuć energię życiową, ale przeszkadza Mrok. Te dwie magie się nie cierpią, więc nie może mieć ich dwóch.- powiedziała Sea.
- Ja myślałam, że jest po prostu Mrokiem.-stwierdziła Eileen, a Lea potwierdziła.
- Ale nie może być Mrokiem jeśli potrafi to co wcześniej stwierdziła Sea.-Seoma zaczęła coś jarzyć.- Z nim jest coś nie tak.-reszta wader potwierdziła.-A do tego dzisiaj zapytał się mnie czy pamiętam go z dzieciństwa!
- No nie gadaj!-wykrzyknęła Eileen.- Pochodzi z naszej watahy.
- Ty mi powiedz siostro ja nie pamiętam.
Eileen zaczęła zagłębiać się w wspomnienia, a ja przebierałem nogami ze zdenerwowania, modląc się aby mnie nie pamiętała.Wnioskując po minie Seomy, zaczęła tracić nadzieje, że cokolwiek odkryją, kiedy powietrze rozdarł krzyk Eileen:
-Tak, był taki jeden, urodził się wcześniej od ciebie, ale nie pamiętam go dobrze, bo niedługo po twoich narodzinach musiałam odejść.
-Kim byli jego rodzice?
-Shira i Argon pamiętam jak się nim chwalili, ale nie wiem dlaczego.
-Nie znam ich, kim byli.
Eileen zrobiła ogromne oczy:
- Nie znasz ich ?!
- Nie.
- Ciekawe co się stało po moim odejściu, coś się musiało wydarzyć skoro ich nie znasz.
-Jutro pójdę odwiedzić wilki Nocy, może wtedy się czegoś dowiem.-zaproponowała Soema.
Zrobiło mi się gorąco na tę wiadomość. Nie mogłem pójść za nią do watahy Nocy, więc musiałem zatrzymać ją jakoś tutaj. Wpadł mi do głowy najprostszy plan na świecie. Zastraszenie.
Wspiąłem się na drzewo, a kiedy przechodziła zeskoczyłem blokując jej drogę.
- Co ty tutaj robisz?
- Podsłuchuję. A i dobrze ci radze nie pakuj nosa w nie swoje sprawy.-warczałem żeby dać jej do zrozumienie,że jej grożę.
Podkuliła ogon i uciekła wymijając mnie, a ja zostałem sam w ciemnej głuszy modląc się, aby ta sztuczka podziałała.
SHANON
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz