wtorek, 31 lipca 2012

Fioletowy wilk

     Lea i Ina poszły na polowanie, a ja w tym czasie musiałam pilnować jaskini w której się zatrzymałyśmy. Czemu? Od potyczki z monstrualną Seomą, praktycznie zmiażdżyłam sobie prawą tylną łapę przez uderzenie o drzewo, a Lei nic nie było, była tylko trochę poturbowana, nic więcej. Oparłam łeb na przednich łapach, śnieżek delikatnie prószył, było spokojnie, myślałam, że będzie tak spokojnie, aż do przyjścia wader. Nagle przed moimi oczami przeleciał jakiś fioletowy wilk, kuśtykając poszłam za nim i modliłam się, żeby nie poszedł zbyt daleko. Modły się sprawdziły, wilk zatrzymał się na niewielkim pagórku, powoli wdrapałam się na pagórek. Wilk zaczął wściekle wrzeć i zaczął szarżować wprost na mnie, jednak mimo mojej łapy udało mi  się odskoczyć, a fioletowy wylądował w krzakach. Szybko się pozbierał i zaatakował mnie bardziej precyzyjniejszym atakiem i wgryzł mi się w bok. Jęknęłam z bólu, ale szybko wyrwałam się z jego szczęk i zakleszczyłam jego szyję w moich szczękach, tak mocno żeby się nie wyrwał, a zarazem tak lekko żeby me kły nie wbiły się w jego szyję.
- No, no ładnie. Zaimponowałaś mi. A teraz... Hyyyh- powiedział dusząc się lekko- Puść mnie.
Zgodnie z jego rozkazem puściłam go i usiadłam na przeciwko niego.
- Wiem, tato.- powiedziałam i wykrzywiłam wargi w dziwnym wyrazie, w moim wydaniu był to uśmiech.- Mówiłeś, że musisz się ukrywać.
- Bo muszę.-powiedział- Chciałem tylko co u mej córki słychać.- uśmiechnął się ciepło.- ale co z twoją łapą?
- Emm. Nic takiego, walczyłam.- usprawiedliwiłam się
- Udam, że w to wierzę. A należysz do jakiejś watahy?- zapytał
- Tak, jestem w niewielkiej grupce razem z Iną i..- nie dał mi skończyć
- Z Iną, tak?- zapytał a jego pysk wyrażał zażenowanie.- Będąc z nią w grupie, marnujesz się. A z resztą one ściągają na siebie nieszczęście, na przykład ta monstrualna wilczyca, lub jak prawie Ina cię zabiła wysysając z ciebie energię.
- Zaraz, skąd to wiesz?- zapytałam zdziwiona
- Szpiegowałem was.- odpowiedział spokojnie.- Więc lepiej żebyś od nich odeszła.
- Mogłabym, ale one będę mnie szukać a jak mnie znajdą to na pewno zabiją.- powiedziałam zdenerwowana
- O nic nie musisz się martwić. gdy byłaś mała miałaś moc Metamorficzną. Jednak z czasem została ona wyparta przez twoją magię mroku. Ale mam coś co pomoże twojej drugiej magi w dojściu do głosu.- w jego łapie pojawił się nagle cudowny naszyjnik, założył mi go na szyję.
- Piękny.- powiedziałam cicho
- Jednak chciałbym cię nauczyć jeszcze paru innych ważnych zdolności, ale musiałabyś porzucić las i iść ze mną na pustynię.- powiedział spokojnie.
- Na jak długo?- zapytałam, w sumie przyzwyczaiłam się do lasu i trochę szkoda go teraz opuszczać- Ale dlaczego kazałeś mi uciekać z pustyni?
- Miałem ku temu powód. A co do pierwszego pytania: nie, nie długo, najwyżej do początku wiosny.- wytłumaczył, następnie zmienił się w jastrzębia- To co idziesz?
- Idę.- powiedziałam i również zmieniłam się w jastrzębia i razem odlecieliśmy w stronę pustyni.

Seele

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz