niedziela, 9 września 2012
Krówka
Amber przyszła. On też. Długo przechadzali się i rozmawiali. Kochankowie. Ale Aik ją kocha. Jest kretynem który nic nie wie o swoim ojcu, i myśli że każdej spodoba się jego słitaśna morda ale on ją kocha. To może pomóc. Może sprawić że gdy dopuszczę ich do ucieczki to on zajmie się swoim ojcem. Jeśli to co wyczytałam z jego myśli to prawda. Jeśli... Zwlekałam. Wiedziałam że jeśli im pomogę to nie będzie odwrotu. Będę na zawszę związana z nimi długiem wdzięczności. Ich wdzięczności. Kiedyś... ktoś był mi coś winny. Potem myślałam że powiększa swój dług. Okazało się że po prostu musiałam długo czekać na zwrot.
Niecierpliwią się. Lepiej do nich przyjdę. Szczerze mówiąc Shannon mógł sobie wybrać ładniejszą wilczycę. Ta Amer wygląda jak z całym szacunkiem cukierek krówka. chociaż z drugiej strony... takiego może tylko ona chciała...
-Witaj bursztynie!-powiedziałam do Amber.
-Nikki. Co masz nam do powiedzenia?- Miała mokre oczy i była zirytowana, może dlatego że niszczę im schadzkę a może dlatego że przez ostatnie dni Shannon gadał głównie ze mną... albo to mój urok osobisty idealny do zyskiwania wrogów.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz