Byłam przywiązana do pala w samym centrum wioski indiańskiej. Teraz- w dzień, nie miałam szans uciec. Ale w nocy mogłam podjąć szaleńczą próbę ucieczki. Na dodatek dziś była pełnia, co bardzo mi pomaga. Mam moc wody, a wiadomo że księżyc włada pływami, czyli jakby wodą. Moja moc wtedy była najsilniejsza, więc nie mogło się nie udać. Czas strasznie mi się dłużył. Wreszcie słońce zetknęło się z horyzontem, a po godzinie nie było go wcale. Indianie zaczęli kłaść się spać. W końcu było całkowicie ciemno, czuwała tylko nocna straż, a wpływ wschodzącego księżyca, odczuwałam już teraz. Zaczęłam najciszej jak mogłam, szarpać się z sznurem, za który byłam przywiązana. W końcu się udało. Sznur pękł. Teraz najtrudniejsze zadanie. Przedrzeć się przez pół wioski niezauważenie. Na szczęście moje futro było ciemne i prawie całkowicie wtapiałam się w noc. Chowałam się za tipi, przed strażnikami. Pozostało mi parę metrów do lasu, a potem wolność. Po półtora roku, od wolności dzieliło mnie zaledwie parę metrów. Nie wytrzymałam i puściłam się biegiem, ale miałam pecha. Jeden z strażników mnie zauważył. Pobiegłam jeszcze szybciej. Strażnik musiał puścić za mną psy. Ale nie miały ze mną najmniejszych szans. Księżyc w pełni, wpływał na mnie niesamowicie. Biegłam 2 razy szybciej niż normalnie. Szczekanie psów zostało daleko za mną. Ale po raz kolejny dzisiejszego dnia, doznałam działania pecha. Księżyc zniknął za horyzontem prawie całkowicie, a zaczęło wschodzić słońce. Zaczęłam odczuwać zmęczenie. Z powrotem usłyszała za sobą psy. Nie wytrzymałam i zatrzymałam się na chwilę by odetchnąć i ruszyć dalej. Po drodze wpadłam w mały strumyk. Najpierw szybko napiłam się z niego wody, a potem skupiłam się na nim. Usłyszałam krystaliczny dźwięk lodu. Udało mi się. Strumyk który do tej pory płynął wartko i bez przeszkód, zamarzł. Pobiegłam dalej. Zdążyłam tylko szybko obejrzeć się za siebie. Tylko jeden pies poślizgnął się na lodzie a reszta znów biegła na mnie. Pędziłam przed siebie, ale nie wiedziałam jak długo jeszcze wytrzymam. Wiedziałam że jeżeli wrócę do wioski złapana przez psy zostanę zbita, skórzanymi biczami. Nie wiem jak by to się skończyło gdybym nie wpadła na niewielką polanę, przy której płynął strumień. Znajdowały się na niej trzy wilczyce. Jedna była ciemno i jasno brązowa i biała, druga szara, a trzecia szaro- czarna.Nie miałam czasu na powitania i z grubej rury zaczęłam:
- Nie wydacie mnie?
- Ale o co chodzi- zapytała ta brązowo- biała.
- Nie mam za bardzo czasu na wyjaśnienia! Nie wydacie mnie, błagam!- teraz już zaczęłam panikować.
- Spoko nie wydamy, ale mimo wszystko jesteś nam winna wyjaśnienia.- Powiedziała brązowo- biała wilczyca.
- Wyjaśnię wam potem.- Powiedziałam, wpadając w pośpiechu do strumienia.
Skryłam się w nim. Psy wpadły na polanę, ale widząc trzy wilczyce, stracili pewność siebie.
- Eee... Nie widzieliście takiej czarnej wilczycy?
- Nie nie widzieliśmy.- Powiedziała moja brązowo- biała obrończyni.
- To dziwne... Trop urywa się tutaj. Dobra, idziemy chłopaki.
I pobiegli. Wyszłam z strumyka.
- Dobra a teraz powiedz co się dzieje, kim jesteś i czemu cię gonili?- żądała wyjaśnień szara wilczyca.
- No dobra po kolei. Jestem Sea. Właśnie uciekłam z indiańskiej wioski a te psy mnie goniły.
- Jaką masz magię?
- Wody. Dobra nie chciałam wam przeszkadzać. Już sobie idę.
- Czekaj. - Powiedziała brązowa- biała wilczyca.- Możesz zostać jak chcesz.
Czułam że chyba mnie polubiła. Przystałam na to. Dowiedziałam się czegoś więcej o nich. Wilczyca która mnie chyba polubiła ma na imię Amber. Ta szara, podejrzliwa to Ina, a ta szaro-czarna to Seoma. W pewnej chwili Amber zaproponowała mi żebym się przyłączyła do ich watahy, bo wilka ani wilczycy Wody jeszcze nie mają. Zgodziłam się, bo je polubiłam a poza tym musiałam się jeszcze odwdzięczyć Amber. Potem one mnie o wszystko wypytały. Co to za naszyjnik, co to za bransolety, ile mam lat. Pod koniec dnia wiedziałyśmy o sobie prawie wszystko.
Sorki jeżeli wydarzenia nie potoczyły się po waszej myśli. Sorki dla Iny, że napisałam że jesteś szara ale nie dałaś obrazka, więc nie wiem. I sorki że od razu za przyjaciółkę obrałam sobie Amber. Ale tak jakoś od razu cię polubiłam. Jak tak nie chcesz to w następnym rozdziale zrób coś żebyśmy się obraziły (ale strasznie bym tego nie chciała).
Sea
- Nie wydacie mnie?
- Ale o co chodzi- zapytała ta brązowo- biała.
- Nie mam za bardzo czasu na wyjaśnienia! Nie wydacie mnie, błagam!- teraz już zaczęłam panikować.
- Spoko nie wydamy, ale mimo wszystko jesteś nam winna wyjaśnienia.- Powiedziała brązowo- biała wilczyca.
- Wyjaśnię wam potem.- Powiedziałam, wpadając w pośpiechu do strumienia.
Skryłam się w nim. Psy wpadły na polanę, ale widząc trzy wilczyce, stracili pewność siebie.
- Eee... Nie widzieliście takiej czarnej wilczycy?
- Nie nie widzieliśmy.- Powiedziała moja brązowo- biała obrończyni.
- To dziwne... Trop urywa się tutaj. Dobra, idziemy chłopaki.
I pobiegli. Wyszłam z strumyka.
- Dobra a teraz powiedz co się dzieje, kim jesteś i czemu cię gonili?- żądała wyjaśnień szara wilczyca.
- No dobra po kolei. Jestem Sea. Właśnie uciekłam z indiańskiej wioski a te psy mnie goniły.
- Jaką masz magię?
- Wody. Dobra nie chciałam wam przeszkadzać. Już sobie idę.
- Czekaj. - Powiedziała brązowa- biała wilczyca.- Możesz zostać jak chcesz.
Czułam że chyba mnie polubiła. Przystałam na to. Dowiedziałam się czegoś więcej o nich. Wilczyca która mnie chyba polubiła ma na imię Amber. Ta szara, podejrzliwa to Ina, a ta szaro-czarna to Seoma. W pewnej chwili Amber zaproponowała mi żebym się przyłączyła do ich watahy, bo wilka ani wilczycy Wody jeszcze nie mają. Zgodziłam się, bo je polubiłam a poza tym musiałam się jeszcze odwdzięczyć Amber. Potem one mnie o wszystko wypytały. Co to za naszyjnik, co to za bransolety, ile mam lat. Pod koniec dnia wiedziałyśmy o sobie prawie wszystko.
Sorki jeżeli wydarzenia nie potoczyły się po waszej myśli. Sorki dla Iny, że napisałam że jesteś szara ale nie dałaś obrazka, więc nie wiem. I sorki że od razu za przyjaciółkę obrałam sobie Amber. Ale tak jakoś od razu cię polubiłam. Jak tak nie chcesz to w następnym rozdziale zrób coś żebyśmy się obraziły (ale strasznie bym tego nie chciała).
Sea
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz