Od razu spodobała mi się nowa wilczyca, była przyjacielska i odważna. Taka jak ja xD.
Już od pierwszego dnia pomagała nam we wszystkim, dużo gadała i nie omieszkała się prawić nam komplementów.
Bardzo ją polubiłam i chociaż miałyśmy wrogie żywioły, przypadłyśmy sobie do gustu...
- Dzisiaj ja poluję.- oznajmiła wchodząc do rzeki.
- Czemu sama? Chcesz mi odebrać tą przyjemność tropienia zwierzyny?- spytałam ze śmiechem.
Wilczyca pokręciła przecząco głową i zanurkowała. Po kilku minutach wynurzyła się z rybą w pysku.
- Wilczyca łowiąca ryby... Do czego to już doszło...- mruknęłam wzdychając.
Wadera wybuchnęła donośnym śmiechem wypuszczając tym samym swoją "ofiarę".
- Przez ciebie śniadanie mi uciekło.- jęknęła i ponownie zanurkowała.
Po chwili na powierzchni było już kilka sporych ryb. Sama właśnie pałoszowała jedną.
- Ja chyba spasuję.- mruknęłam odtrącając od siebie jedzenie.
W brzuchu mi burczało, a nie chciałam robić przykrości Sei, więc powiedziałam, że idę załatwić "potrzebę" i pognałam szukać jakiegoś zająca.
W końcu znalazłam pokaźnych rozmiarów zwierzynę i szybko ją upolowałam. Po zjedzeniu wróciłam do legowiska.
- Gdzie jest Ina?- zapytałam się nigdzie nie widząc wilczycy.
- Nie wiem. I nie chcę wiedzieć...- szepnęła Sea krzywiąc się nieznacznie.
- O co chodzi?- spytała Seoma schodząc z drzewa.
- Nie wiem... Nie podoba mi się ta cała Ina. Nie wiadomo po jakiej jest stronie...
- Faktycznie, w nocy zdawało mi się, że cały czas na mnie patrzy...- zauważyłam.
- Przecież jej tak nie zostawimy...
- Czemu nie?
- To byłoby nie w porządku... Przecież wilki w większości są wobec siebie tolerancyjne...- rzekłam z przekonaniem.
- Jak chcesz. Ty tu dowodzisz...
Nagle na polanę wyszła Ina, a my szybko skończyłyśmy temat.
Więcej już o tym nie rozmawiałyśmy, ale ja cały czas o tym myślałam. Kątem oka przyglądałam się Inie, ale miałam dobre serce, więc w większości nie zauważałam nic podejrzanego w jej zachowaniu. Była małomówna i trzymała się od nas z daleka, ale nie robiła nic, co mogłoby wzbudzić wrogość.
Wieczorem długo gapiłyśmy się na gwiazdy i pokazywałyśmy nawzajem jakie mamy zdolności.
W rezultacie ja kilkakrotnie straciłam wzrok, Seoma była cała w roślinach,Ina była mokra, a Sea miała nieco przypalone futro...
Zabawa była świetna, ale każdy musi kiedyś spać, nie?
- Dobranoc.- powiedziałyśmy wszystkie prawie równocześnie, w czym Ina z dziwnym uśmieszkiem...
"- Witaj Su.- przywitał się mały ptaszek, często nawiedzający mnie we śnie. Nazywam go "Gówienkiem", gdyż miał bardzo podobny kolor piór...
- Hej, Gówienko.- uśmiechnęłam się.
- Czy mogłabyś przestać tak mnie nazywać? Serio, dziwnie nie po ptasiemu się wtedy czuję...- jęknął siadając na moim ramieniu.
- Ech... Przecież wiesz, że to mnie bardzo cieszy!- rzekłam ze śmiechem.
- A mnie irytuje... No, cóż... Przyleciałem powiedzieć, że nidługo się spotkamy w rzeczywistości.
- Tak, już w to wierzę. Ile razy już obiecywałeś, że mnie odwiedzisz w realu? Hm?
- Raz. I wtedy byłem mały!
- Jak to cię usprawiedliwia?
- Mamuśka jest bardzo troskliwa.- wzruszył skrzydłami.
- Taaa...- zgodziłam się z sarkazmem.
- Myśl co chesz, ja wiem swoje.
- Ja też wiem swoje.- pokazałam mu język.
- Radzę ci się teraz obudzić.- powiedział nagle zdenerwowany.- Ale udawaj, że śpisz!
Po czym zmusił mnie do obudzenia się.
Lekko drgnęłam i uchyliłam jedno oko.
Niedaleko mnie stała Ina, która trzymała w powietrzu łapę z wysuniętymi pazurami i najwyraźniej się nad czymś głęboko zastanawiała.
W końcu zdecydowała się na coś i już miała zadać cios śpiącej wilczycy, gdy została przeze mnie odepchnięta.
Warczałam na nią patrząc złowrogo. Teraz byłam pewna, Ina jest zła.
- C-co się stało?- spytała rozespana Seoma. Zaraz zamilkła patrząc na nas osłupiała.
Sea też się obudziła i nie żądając żadnych wyjaśnień, stanęła po mojej stronie, również warcząc.
- Ok... Widzę, że już mnie tu nie chcecie...- mruknęła biało- czarna wadera i zaczęła się powoli wycofywać.
Nie byłam jednak przekonana, że da nam spokój dlatego nadal powarkiwałam.
I miałam rację.
Wilczyca skoczyła na mnie z pazurami robiąc mi niewielkie zadrapanie na policzku.
Warknęłam zła i odepchnęłam ją od siebie. Mimo to, Ina ponownie się na mnie rzuciła tym razem gryząc w szyję.
Chcąc uratować się przed większym bólem zapaliłam się zewnętrznie (chociaż wewnętrznie ze złości też...), tym samym trochę ją... rozpalając...
Sea była na tyle mądra, że wylała na nas wodę, mnie zgaszając, a Inę (prawdopodobnie) ratując przed oparzeniami.
Wadera warknęła na nas wściekła i uciekła w las.
Seoma chciała za nią pobiec, ale zatrzymałam ją.
- Nie. Nie warto.
Poszłam do rzeki chwilę ochłonąć (dosłownie i w przenośni).
Za mną poszła Sea.
- Nie przejmuj się. Skąd mogłaś wiedzieć, że jest zła?- dodała mi otuchy.
- Mogłam od razu ci uwierzyć...- mruknęłam uśmiechając się.
Resztę nocy przeleżałam wpatrując się w rozgwieżdżone niebo...
Przepraszam Inę, jeśli pospieszyłam się z tą chęcią mordu xD, jeśli Ci to nie pasuje, to w następnej notce napisz, że chciałaś wrócić itp. itd. :D
Amber
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz