poniedziałek, 17 grudnia 2012

Sen złotej wilczycy

Uchyliłam powieki. Wokół mnie leżały zgliszcza spalonego lasu. W powietrzu roznosił się dym i smród spalonych ciał. Zobaczyłam coś małego i białego. Był to płatek śniegu. Zawirował pod wpływem mojego oddechu. I wylądował tuż przed moimi oczami. Po sekundzie znikł. Śnieg cicho pokrywał zgliszcza i trupy wilków. Wszystko tuszował. Jeden z płatków opadł na mój bok. Wstrząsnął mną dreszcz. Był lodowaty  A moja skóra(a właściwie goły mięsień) paliła. Spostrzegłam że coś porusza się w dymie. Uniosłam nieco łeb. To był wilk. Aik. Skoczyłam błyskawicznie. Znowu nie bacząc na moje ciało któe umierało skoczyłam i zacisnęłam kły na jego szyi.Agnes. Cooton. Mercedes. Aik. Cztery istoty które zabiłam z pełną świadomością i nie żałowałam. Zaciskałam szczęki ale nie poczułam smaku krwi. Coś tu jest nie tak... Wyplułam Aika. Jego ciało rozwiało się. Przede mną stał  złoty źrebak. Z jego czoła wyrastał długi lśniący róg. Ciemne oczy utkwione miał we mnie.
-Nie zabijaj tego wilka-przemówił.
-Dlaczego? Spójrz do czego doprowadził!
-Nie zabijaj go. Pamiętaj, nie ty jesteś od mierzenia sprawiedliwości.
-I co z tego!?
-Nie zabijaj go. Życie będzie dla niego większą karą. Świadomość, że skrzywdził dziesiątki niewinnych istot.
-A kto mówi że ma sumienie?
-Sama twierdziłaś, iż kocha Amber. Nie zabijaj go. Masz ważniejsze zadanie. Jest pewna wataha która się rozpada. Pomóż im. I nie zapominaj... Zbliża się dwunasta pełnia roku. Dzień w którym możesz wrócić do swojej ludzkiej powłoki. Sklej tę watahę z powrotem, albo już nigdy nie będziesz mogła zamienić się w człowieka choćby na jeden dzień w roku.
-Czekaj! Czekaj!-krzyknęłam za nim- gdzie mam szukać tej watahy?
Koń nie zwalniał. Wszedł między drzewa. Na jednym z nich widniało imię: Seoma.
Odwrócił się i odszedł. Opadłam na ziemię.
 Mój umysł powoli pochłaniała oleista ciemność która wygląda z oczu trupa.Nadchodziła powoli, nie spieszyła się niczym pantera. Skradała się by całkowicie mnie objąć.
 A więc to był tylko sen...