-Więc jeśli się na to zdecydujecie to dajcie mi znać. Teraz już sobie idę i nie przeszkadzam w randce. A i przy okazji... Amber ten zgniłozielony rzep przy twoim ogonie wygląda uroczo w tym świetle. Pa, pa Amber Gold!-skończywszy informowanie Amber i Szanona o co mi chodzi odbiegłam zadowolona. Zastanawiałam się co zrobiła Amber po tym jak powiedziałam o rzepie. Jeśli ma torchę poczucia chumoru to roześmieje się i go odczepi.
Truchtałam patrząc na księżyc gdy uderzyłam łbem o coś puchatego ale wystarczająco twardego bym odbiła się i pacnęła na ziemię.
-Co tu robisz Omego?-usłyszałam nad sobą głęgoki głos Aika. Chlera- przecież kilkadziesiąt metrów dalej jego dziewczyna bógwiecorobi z Shanonnem.
-A co? nie wolno już napić sie i popatrzeć na księżyc-warknęłam siląc się na spokój.
-Wolno. Po prostu Omegi zwykle o tej porze śpią. I są takimi debilami że nie widzą co to księżyc. Choć ine widzą jak sie do mnie zwracać-dodał i chyba mial zabrzmieć wrogo.
-Stokrotnie przepraszam ciebie Aiku Przyszły Władco i Alfo tej Watachy. Wydaje mi sie że Alfy o tej pożesśpią. A większość z nich jest takimi debilami że nie wie co to księżyc.
-Uważaj co mówisz Omego!-wrzasną i przygwoździł mnie swoim ogromnym cielsiem do ziemi- szukam Amber, mojej partnerki. Jeśli śmiesz przyłazić tu, do wodopoju dla alf to powinnaś ją tam widzieć.
-Nie... nie widziałam żadnego wilka.
-Tak??? Zbyt cęsto widzę ją z wami Omegi...wracaj na legowisko.
Puścił mnie. Odbiegłam kilka metrów i coś mnie tknęło. On zmierzał do wodopoju. Tam gdzie jest Amber z Shanonem! Nei jestem altruistą ale czasami po prostu nie mogę na coś pozwolić. Odwróciłam się. Pognałam Skoczyłam i przewróciłam go na bok. Natychmias mi oddał i leżałam teraz pod nim wgnieciona w ziemię. Dyszał. Poczułam swąd. Sucha od raku deszczu trawa wokół mnie zaczęła się tlić. Odkoczył a wokół mnie wystrzeliły płomienie. No tak! On włada Ogniem! Dziś jest pełnia, więc zbnacznie łatwiej mu go wzniecić! O boże! Mogłam zrobić wiele ale nie ugasić ogień. Nienawidzę ognia. Moja matka w nim spłoneła. Nie mogę nic przy nim zrobić. Paraliżuje mnie.
_Ratuuuunku!!!!!-wrzasnęłam. Wysokoczyłam z kręgu ale ogień już pełzł po trawie i drzewach. Zobaczyłam nagle coś ogomnego, coś wiekiego co biegłó prosto na mnie. To były wilki. Rzuciłam się do ucieczki